O wydaniu zakazu zaważył incydent, do jakiego doszło w grudniu 2025 r. Niepokorny pasażer chciał bez zezwolenia wejść na pokład samolotu linii KLM na lotnisku Schiphol w Amsterdamie. Jak wynika z komunikatu wydanego przez holenderską Prokuraturę Generalną (DPPS), mężczyzna przybył na lotnisko z ważnym biletem do Londynu, ale próbował wsiąść na pokład maszyny lecącej na Curacao - holenderską wyspę na Karaibach.
Sąd ukarał pasażera. Siłą wdarł się na pokład
Aby to zrobić i ominąć kontrolę bezpieczeństwa na lotnisku, przeszedł przez barierę i siłą wdarł się do samolotu. Wybryk zauważyła ochrona. "Mężczyzna został wyprowadzony. Podejrzany wcześniej już bezskutecznie próbował w ten sam sposób wejść na pokład innego samolotu" - czytamy w komunikacie. Podano w nim, że incydent zmusił do ewakuacji wszystkich pasażerów, którzy musieli ponownie przejść kontrolę bezpieczeństwa. "To opóźniło lot o 90 minut" - informuje holenderska Prokuratura Generalna.
Grudniowe wydarzenie nie było pierwszym incydentem z udziałem tego pasażera. W 2020 roku linie lotnicze nałożyły na niego pięcioletni zakaz lotów za uderzenie pracownika lotniska. A we wrześniu 2025 roku został on zatrzymany przez Królewski Holenderski Urząd ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (Royal Netherlands Marechaussee) po tym, jak próbował wsiąść bez ważnego biletu na pokład samolotu KLM lecącego na Curaçao. Próbę tę ponowił w grudniu 2025 roku.
Kara do 2055 roku. Też grzywna i prace społeczne
W wyniku grudniowego wykroczenia, pasażer, którego danych nie podano, nie będzie mógł latać liniami KLM do 2055 roku. Zakaz dotyczy również Transavii - przewoźnika należącego do Grupy KLM. Dodatkowo, zgodnie z decyzją prokuratury, mężczyzna został ukarany grzywną w wysokości 750 euro i zobowiązany do odbycia 24 godzin prac społecznych.
Do decyzji sądu odniosły się holenderskie linie lotnicze. W wydanym oświadczeniu zapewniły, że na pokładach samolotów, KLM wita wszystkich pasażerów. "Jednocześnie oczekujemy, że wszyscy będą traktować naszych współpracowników i współpasażerów z szacunkiem. Bezpieczeństwo i dobre samopoczucie są dla nas najwyższymi priorytetami, a wszelkie przejawy niewłaściwego postępowania traktujemy bardzo poważnie" - podkreśla przewoźnik. Wyraża też rozczarowanie, "że sytuacja zaostrzyła się do tego stopnia".












