Reklama

Niechlujna zmiana: Wycinka drzew w miastach trwa w najlepsze

Miejscy urzędnicy nie blokują planowanych przez mieszkańców wycinek - wynika z informacji zebranych przez DGP. Nowe przepisy są więc nieskuteczne.

Nowelizacja ustawy o ochronie przyrody (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 2134 ze zm.), która weszła w życie 17 czerwca br., wprowadziła wymóg zgłoszenia w gminie zamiaru wycinki drzew. Była to reakcja na masowe wyręby na działkach m.in. szykowanych na sprzedaż deweloperom. Na początku roku ustawa zniosła bowiem wymóg występowania o zezwolenie na wyrąb przez osoby fizyczne. Po kilku miesiącach posłowie zdecydowali się jednak ograniczyć tę możliwość.

Reklama

Przeanalizowaliśmy, jak sprawdzają się nowe przepisy po miesiącu obowiązywania. Na ponad 100 zgłoszeń w sprawie zamiaru usunięcia drzew, które wpłynęły do warszawskiego magistratu, w żadnym przypadku urzędnicy nie zakazali wyrębu. Podobnie jest w Krakowie (60 zgłoszeń), Białymstoku (31) czy Bytomiu (14).

Martwe prawo

- Sprawdzają się nasze obawy. Katalog przypadków, kiedy gmina może nie zgodzić się na usunięcie drzewa, jest wąski. Nic dziwnego, że urzędnicy nie mają możliwości zastopowania wycinki - komentuje Marek Szolc, prawnik z fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

Zgodnie z przepisami ustawy o ochronie przyrody gmina może (ale nie musi) wnieść sprzeciw w przypadku lokalizacji drzewa m.in. na: nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków, terenie przeznaczonym w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego na zieleń czy obszarach objętych niektórymi formami ochrony przyrody. Ma natomiast taki obowiązek, jeżeli zgłoszenie dotyczy usunięcia rośliny objętej obowiązkiem uzyskania zezwolenia na wyrąb albo gdy mimo wezwania nie uzupełniono dokumentacji.

Jest jeszcze jedna ustawowa przesłanka, z której mogłyby korzystać gminy - uznawanie roślin za pomniki przyrody. - Nowelizacja ustawy daje ministrowi środowiska sześć miesięcy na przygotowanie rozporządzenia w tej sprawie. Do czasu jego wejścia w życie nie mamy podstawy prawnej do wniesienia sprzeciwu do zgłoszenia usunięcia drzewa wykazującego walory pomnika przyrody - mówi Anna Kowalska z Urzędu Miejskiego w Białymstoku.

Eksperci na nowych przepisach nie pozostawiają suchej nitki. - Wymóg zgłoszenia zamiaru wycinki to sztuka dla sztuki. Znowelizowane przepisy nie zapewniają skutecznej ochrony zieleni. Urzędnicy muszą przeprowadzić pracochłonną procedurę, a i tak kończy się ona zgodą na wycinkę - twierdzi Marek Szolc. Jego zdaniem potrzebna jest zmiana przepisów. - Urzędy powinny mieć realne narzędzia, aby móc jej zakazać, kiedy jest to uzasadnione - wyjaśnia.

Podobnie uważa Ewa Olszowska-Dej, dyrektor wydziału kształtowania środowiska w Urzędzie Miasta Krakowa. - Procedura zgłoszenia jest mocno zbiurokratyzowana i w znacznym stopniu ogranicza możliwość zablokowania usunięcia drzew, które nadal mogłyby stanowić cenny element środowiska. Bywa, że strona chce je wyciąć tylko dlatego, że zrzucają na jesieni liście, które trzeba grabić - mówi.

Nieprecyzyjne przepisy

Urzędnicy skarżą się też na jakość nowych przepisów. - Ustawa jest napisana nieprecyzyjnie, wręcz niechlujnie. Dopuszcza wiele interpretacji, a przez to pozwala na mataczenie - ocenia Patryk Pulikowski z Urzędu Miasta Olsztyna.

Przykład? Art. 83f ust. 5 określa, co powinno zawierać zgłoszenie: imię i nazwisko wnioskodawcy, oznaczenie nieruchomości, rysunek albo mapkę określającą usytuowanie drzewa, które ma trafić pod topór. - Zgodnie z art. 83f ust. 4 ustawy zgłoszenia dokonuje właściciel nieruchomości, ale jeśli zgłaszający zastosuje się ściśle do ust. 5, to organ nie otrzyma informacji o adresie zgłaszającego ani też o tym, czy w ogóle ma on jakiś tytuł prawny do nieruchomości - komentuje Tomasz Demiańczuk z Urzędu m.st. Warszawy. - Co prawda kodeks postępowania administracyjnego zobowiązuje wnioskodawcę do podania swoich danych adresowych, ale jednocześnie ustala, że jeżeli pewne uregulowania są odmienne w k.p.a. i w przepisie szczególnym, to stosuje się przepis szczególny. W przedmiotowym przypadku przepisem szczególnym jest ust. 5 - stwierdza Demiańczuk. Urzędnicy powinni więc sami ustalić, czy zgłoszenie pochodzi od właściciela.

Ustawa przewiduje, że organ może wezwać do uzupełnienia zgłoszenia w ciągu 7 dni, ale tylko w sytuacji, jeśli nie zawiera ono wszystkich elementów wskazanych w ust. 5. - To znaczy, że urzędnik nie będzie mógł nawet wysłać tego postanowienia do zgłaszającego, bo nie będzie dysponował jego adresem. A czas płynie - podkreśla Demiańczuk.

Na dokonanie oględzin drzew, które mają zostać usunięte, urząd ma jedynie 21 dni od otrzymania zgłoszenia o zamiarze wycinki, a następnie 14 dni na ewentualny sprzeciw.

Nierealny termin

Dotrzymanie tych terminów jest problematyczne. Są też one niespójne z kodeksem postępowania administracyjnego. - Zgodnie z przepisami k.p.a. organ ma obowiązek przeprowadzić dowód z oględzin drzewa będącego przedmiotem zgłoszenia z udziałem strony (zgłaszającego) i powinien zawiadomić ją o terminie ich przeprowadzenia co najmniej na 7 dni wcześniej. Zatem nawet jeśli organ dysponuje adresem zgłaszającego, to żeby spróbować dotrzymać terminu 21 dni, powinien natychmiast w dniu otrzymania zgłoszenia wysłać do strony zawiadomienie o terminie oględzin - wyjaśnia Demiańczuk.

Wyjaśnia, że zgodnie z przepisami k.p.a. organ administracji publicznej doręcza pisma za pokwitowaniem. Operator pocztowy przechowuje je przez 14 dni w swojej placówce i zawiadamia dwukrotnie adresata o możliwości odbioru pisma w ciągu 7 dni od zawiadomienia. - Gdy po powtórnym awizo adresat zawiadomienia o oględzinach zwleka z odbiorem przesyłki do ostatniego dnia - co leży w jego interesie, jeśli spodziewa się sprzeciwu - to nie ma możliwości dotrzymania przez gminę terminu przeprowadzenia oględzin w ciągu 21 dni od otrzymania zgłoszenia, z zapewnieniem doręczenia zawiadomienia na 7 dni przed planowaną datą ich przeprowadzenia - zauważa pracownik stołecznego magistratu.

Istnieje obawa, że w razie sporu w stosunku do sprzeciwów wydanych przez gminę po oględzinach przeprowadzonych z niedotrzymaniem terminu 21 dni będą one rozstrzygane na korzyść zgłaszającego, tzn. sprzeciwy będą uchylane.

Urszula Mirowska-Łoskot

26 lipca 2017

Dowiedz się więcej na temat: lex Szyszko | wycinka drzew | drzew

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »