Niemcy mogą mieć poważny problem z realizacją celów klimatycznych wyznaczonych na 2030 r. Z analizy przedstawionej przez Öko-Institut wynika, że tempo redukcji emisji CO₂ w kraju wyraźnie spowalnia, a planowane zmiany w przepisach dotyczących ogrzewania budynków mogą dodatkowo utrudnić osiągnięcie unijnych zobowiązań - pisze Bussines Insider.
Nawet 34 mld euro za dodatkowe uprawnienia do emisji. Ogromne wydatki Niemiec
Zgodnie z zasadami obowiązującymi w Unii Europejskiej każde państwo członkowskie ma określony limit emisji dwutlenku węgla w kolejnych okresach rozliczeniowych. Celem całej wspólnoty jest osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r. Jeżeli dany kraj przekroczy przyznany budżet emisji, musi odkupić brakujące uprawnienia od innych państw.
Według wyliczeń think tanku Agora Energiewende Niemcy mogą do 2030 r. zapłacić od 13 do 34 mld euro za dodatkowe uprawnienia do emisji. Rozpiętość prognoz wynika z niepewności dotyczącej ceny certyfikatów CO2, które za cztery lata mogą kosztować 60 do nawet 150 euro za tonę.
Dodatkowe koszty mogą pojawić się również w związku z planowaną reformą przepisów dotyczących ogrzewania budynków. Analiza Öko-Institut wskazuje, że nowe regulacje mogą zwiększyć zapotrzebowanie na dodatkowe 5-8 megaton emisji CO₂ rocznie. To oznacza kolejne 2-4,5 mld euro wydatków. W rezultacie całkowity rachunek za niespełnione cele klimatyczne może przekroczyć 40 mld euro do 2030 r., czyli około 1 proc. rocznego PKB Niemiec.
Niemcy wrócą do instalacji kotłów olejowych i na gaz? Rząd luzuje przepisy
Jednym z najbardziej dyskutowanych elementów planowanej reformy jest powrót do instalowania nowych kotłów olejowych i gazowych w budynkach. Takie rozwiązanie przewiduje projekt przygotowywany przez koalicję CDU/CSU i SPD. Jednak zgodnie z propozycją od 2029 r. nowo instalowane systemy gazowe i olejowe będą musiały wykorzystywać co najmniej 10 proc. biometanu, biooleju, wodoru lub paliw syntetycznych
Problem polega jednak na tym, że takie paliwa są ograniczone i drogie. Autorzy reformy zakładają, że wyższe koszty skłonią właścicieli budynków do inwestowania w bardziej ekologiczne systemy grzewcze. Eksperci nie są jednak przekonani, czy taki mechanizm zadziała w praktyce, zwłaszcza w przypadku najemców, którzy nie decydują o rodzaju ogrzewania, a będą zmuszeni do płacenia wyższych rachunków.
Dodatkowo pojawia się ryzyko sporów prawnych. Według szacunków organizacji Bundesverband Energieeffiziente Gebäudehülle ewentualne postępowanie przeciwko Niemcom mogłoby kosztować nawet 70 mld euro.
Wątpliwości budzi również zgodność planowanych zmian z unijnym prawem klimatycznym. Kancelaria prawna BBH zwróciła uwagę, że rezygnacja z tzw. zasady 65 proc. udziału energii odnawialnej w nowych systemach grzewczych może być problematyczna z punktu widzenia przepisów UE.
Na potencjalne ryzyko prawne wskazuje także ekspert prawa europejskiego Christian Tietje. Jego zdaniem instalowanie nowych systemów opartych na paliwach kopalnych w 2026 r. może kolidować z celem pełnej neutralności klimatycznej budynków do 2050 r., a w skrajnym scenariuszu może doprowadzić do skargi Komisja Europejska do Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.












