Niemiecki rząd po raz pierwszy w tym roku zdecydował się bezpośrednio interweniować na rynku energii, zmieniając swoje dotychczasowe podejście - donosi dziennik "Die Welt". Wcześniej Berlin celowo unikał ingerencji, aby nie doprowadzić do nagłego wzrostu cen surowca, co pozwoliło ochronić budżet państwa oraz portfele konsumentów.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie wymusza interwencję rynkową. Zapasy gazu muszą wzrosnąć
Bezczynność ta spotkała się jednak z falą krytyki ze strony opozycji, wskazującej na ryzyko deficytu surowca. Jak podaje portal Business Insider, powołując się na niemiecką prasę, obecny stan wypełnienia magazynów (wynoszący około 55 proc.) wystarczyłby w warunkach typowej zimy. W przypadku nadejścia fali siarczystych mrozów lub ewentualnej awarii gazociągów z Norwegii, zapasy wyczerpałyby się jednak już pod koniec stycznia.
Sytuację skomplikowała dodatkowo eskalacja konfliktu w rejonie Zatoki Perskiej, która uniemożliwia stabilne dostawy skroplonego gazu (LNG) przez cieśninę Ormuz.
Dotychczas to prywatni dostawcy latem kupowali tani gaz, by sprzedawać go zimą z zyskiem, co w normalnych warunkach rynkowych wystarczało do zagwarantowania dostaw bez konieczności interwencji państwa.
ZOBACZ TAKŻE: Niemcy wpadli w gospodarcze kłopoty. "Sytuacja jest krytyczna, ale nie beznadziejna"
Niemiecki importer SEFE z nowym zadaniem. Skąd sprowadzi surowiec?
W dobie utrzymujących się wysokich cen rynkowych prywatni dystrybutorzy zaprzestali jednak gromadzenia rezerw na zimę ze względu na brak opłacalności. W związku z tym obowiązek zabezpieczenia dostaw spoczął na państwowej spółce SEFE (Securing Energy for Europe) - dawnej rosyjskiej firmie Gazprom Germania, przejętej przez niemiecki rząd po wybuchu wojny w Ukrainie.
Dziennik "Die Welt" wskazuje, że aby nie dawać pretekstu do sztucznego podbijania cen, państwowy koncern ma sprowadzać surowiec w niewielkich partiach i ograniczonym zakresie, tak, by do listopada osiągnąć cel 70 proc. wypełnienia magazynów.
ZOBACZ TAKŻE: Polska ma nowego lidera dostaw towarów. Nie są już nim Niemcy
Podmiot ma możliwość pozyskiwania surowca na amerykańskim rynku Henry Hub, gdzie ceny są znacznie niższe niż na europejskiej giełdzie TTF. Choć operacja obniży roczny wynik finansowy przedsiębiorstwa o kilkadziesiąt milionów euro i przełoży się na niższą dywidendę dla państwa, rozwiązanie to pozostaje znacznie tańsze niż angażowanie agencji Trading Hub Europe.
Równolegle działania zwiększające rezerwy w południowych rejonach kraju podejmuje koncern Uniper. Oficjalna państwowa rezerwa kryzysowa, stanowiąca bufor na zdarzenia losowe, powstanie w przyszłym roku.










