"Musimy zaopatrywać ten kraj w energię elektryczną. Nie zamierzam narażać na szwank rdzenia naszego przemysłu tylko dlatego, że podjęliśmy decyzję o planach wycofywania, które stały się nierealne" - powiedział kanclerz Friedrich Merz na forum we Frankfurcie zorganizowanym przez gazetę FAZ.
Agencja AFP przypomina, że Niemcy zobowiązały się w ramach swoich planów klimatycznych do stopniowego zamykania elektrowni opalanych antracytem i węglem brunatnym oraz do zakończenia wycofywania węgla najpóźniej do 2038 roku.
Największa gospodarka Europy od dziesięcioleci prowadzi transformację energetyczną (odchodząc od paliw kopalnych i energii jądrowej), budując farmy wiatrowe, fotowoltaikę i inne czyste i odnawialne źródła energii.
"Chociaż rząd Merza zobowiązał się do przestrzegania krajowych celów klimatycznych, priorytetowo potraktował ożywienie gospodarki i zrezygnował z niektórych inicjatyw w zakresie zielonej energii" - podkreśla AFP.
Niemcy rakiem wycofują się z radykalnej "zielonej" transformacji
Pod rządami Merza Niemcy lobbowały za tym, aby UE spowolniła wycofywanie ze sprzedaży samochodów z silnikami spalinowymi; zaproponowały zakończenie dopłat do paneli słonecznych na dachach i wycofały ustawę nakazującą "zielone" ogrzewanie budynków.
AFP zauważa, że minister gospodarki i energii, Katherina Reiche, przemawiając w tym tygodniu na konferencji poświęconej ropie i gazowi w Houston w Teksasie, wezwała do większej "elastyczności" w planach UE dotyczących osiągnięcia neutralności węglowej do 2050 roku.
Za rządów byłej kanclerz Angeli Merkel Niemcy podjęły działania mające na celu wyłączenie energetyki jądrowej po katastrofie w Fukushimie w 2011 roku. Merz powiedział w piątek (cytowany przez AFP), że wycofane z eksploatacji reaktory będą musiały pozostać wyłączone z przyczyn technicznych, ale przewiduje udział Niemiec w badaniach nad małymi modułowymi reaktorami jądrowymi.













