Z Białego Domu płyną sygnały na temat możliwego rozejmu Stanów Zjednoczonych i Iranu. Wojna na Bliskim Wschodzie, którą zapoczątkował atak USA i Izraela na Iran, trwa od 28 lutego. Przedłużająca się blokada cieśniny Ormuz bezpośrednio wpływa na światowe rynki, a ceny ropy utrzymują się na wysokim poziomie, choć 25 maja spadły poniżej psychologicznej granicy 100 dolarów za baryłkę.
Przypomnijmy, że przez strategiczny szlak morski pozostający pod kontrolą Iranu przed rozpoczęciem konfliktu przepływało od jednej piątej do jednej trzeciej światowego transportu ropy naftowej drogą morską.
Rozejm USA-Iran może być na horyzoncie
Jeszcze w sobotę, 23 maja, Donald Trump informował, że warunki rozejmu między Stanami Zjednoczonymi i Iranem zostały "w dużej mierze wynegocjowane". Wieszczył on, że podejmie decyzję w sprawie dalszych poczynań - wznowienia wojny lub podpisania porozumienia - najprawdopodobniej w niedzielę.
Dzień później stwierdził jednak, że mimo "uporządkowanego i konstruktywnego" przebiegu rozmów jego administracja otrzymała sygnał, by "nie spieszyć się z zawarciem umowy". Wskazał też, że na odblokowanie cieśniny Ormuz można będzie liczyć po ustaleniu, zaakceptowaniu i podpisaniu umowy o rozejmie. Jednocześnie przekazał, że jej warunki "nie są nawet jeszcze w pełni wynegocjowane".
Donald Trump we wpisie na Truth Social otwarcie skrytykował też porozumienie, które zawarł z Iranem jego poprzednik Barack Obama - w jego ocenie umowa "zapewniła Iranowi ogromne ilości gotówki oraz prostą i otwartą drogę do posiadania broni atomowej". Prezydent USA wypowiedział zresztą tamtą umowę w trakcie pierwszej kadencji.
Początkowe doniesienia obudziły w inwestorach nadzieje na zakończenie konfliktu i pozytywnie wpłynęły na rynek, przyczyniając się do obniżki cen ropy. Kolejne słowa Donalda Trumpa nieco ostudziły jednak nastroje. Przypomnijmy, że od 7 kwietnia obowiązuje zawieszenie broni, ale wciąż ważą się losy wojny. Marco Rubio - sekretarz stanu USA - przekazał reporterom w New Delhi, że albo Stany Zjednoczone zawrą dobre porozumienia z Iranem, albo "potraktują ten kraj inaczej". Najpierw jednak, zanim na stole pojawią się "alternatywy", szanse na powodzenie w rozmowach ma mieć dyplomacja.
- Mamy całkiem solidne argumenty, jeśli chodzi o ich zdolność do otwarcia cieśniny i do rozpoczęcia realnych, znaczących i ograniczonych czasowo negocjacji w sprawie programu nuklearnego i miejmy nadzieję, że uda nam się je doprowadzić do końca - przekazał dziennikarzom polityk.
Nieoficjalne informacje o warunkach porozumienia USA i Iranu
Z mediów płyną rozmaite informacje na temat porozumienia. Radio Free Liberty informuje, że wysocy rangą przedstawiciele amerykańskiej administracji określają rozmowy pokojowe z Iranem jako sfinalizowane w "około 90-95 procentach". Z kolei z sugestii irańskiej agencji Tasnim, powiązanej z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej, wynika, że ruch statków w cieśninie Ormuz może powrócić "do poziomu sprzed wojny" w ciągu 30 dni. Jednocześnie wskazuje ona, że Stany Zjednoczone wciąż blokują część punktów, które mogłyby znaleźć się w potencjalnej umowie. Spór dotyczy m.in. wzbogaconego uranu, przyszłości irańskiego programu nuklearnego, uwolnienia zamrożonych aktywów Iranu i żądań Teheranu, by zakończyć konflikt na wszystkich frontach, w tym w Libanie.
Jak opisuje "Rzeczpospolita", wysoki rangą urzędnik Białego Domu 24 maja przekazał, że umowa wciąż nie może być podpisana, bo Iran nie reaguje wystarczająco szybko. Przekazał on jednak ramy dotychczasowych warunków, które wynegocjowały strony.
Z nieoficjalnych doniesień wynika, że Teheran miał wyrazić zgodę "co do zasady" na otworzenie cieśniny Ormuz. Stany Zjednoczone mają natomiast odblokować irańskie porty. Dodatkowo strona irańska miała zgodzić się na pozbycie się posiadanych zasobów wzbogacanego uranu (tj. ok. 400 kg), co - jak sygnalizują amerykańskie źródła - miał poprzeć Modżtaba Chamenei, najwyższy przywódca kraju. Teheran nie potwierdził jednak oficjalnie tych informacji.
Urzędnik przekazał też, że USA chcą najpierw doprowadzić do uwolnienia cieśniny Ormuz, a zatem również odblokować porty Iranu, zaś kwestia porozumienia w sprawie programu nuklearnego Teheranu ma być bardziej czasochłonna. Przedstawiciel administracji zaprzeczył informacjom, jakoby Iran nie wyraził zgody na pozbycie się wzbogacanego uranu. "Pytanie brzmi, jak ma to zrobić" - stwierdził.
Jednocześnie, jak podaje Reuters, drugi wysoki rangą urzędnik administracji Stanów Zjednoczonych przekazał 24 maja, że w proponowanych ramach umowy miałaby znaleźć się informacja o terminie 60 dni na ostateczne dojście negocjatorów do porozumienia. Dodatkowo agencja powołuje się na irańskie źródła, które miały poinformować ją, że w kolejnych etapach możliwe będzie znalezienie "realnych formuł" rozwiązania sporu dotyczącego zapasów wzbogacanego uranu, np. rozcieńczanie go pod nadzorem ONZ.
Teheran zaprzecza oskarżeniom Stanów Zjednoczonych i Izraela, jakoby wzbogacanie uranu miałoby pozwolić na uzyskanie w przyszłości broni jądrowej. Tamtejsi przedstawiciele twierdzą, że zapasy mają służyć potrzebom cywilnym - rozwojowi energetyki atomowej.
Otwarcie cieśniny Ormuz może nie zakończyć problemów
Zniesienie trwającej od niemal trzech miesięcy blokady cieśniny Ormuz może jednak według Teheranu nie oznaczać powrotu do stanu sprzed wojny, kiedy to statki przepływały przez nią swobodnie. Pojawiają się bowiem sygnały, jakoby Iran chciał zachować ten obszar pod kontrolą także po osiągnięciu porozumienia pokojowego.
Mohzen Rezaei, doradca wojskowy najwyższego przywódcy duchowego Iranu, 24 maja oznajmił, że strona irańska ma prawo zarządzać cieśniną. Uważa on, że to "kończy 50-letni okres niestabilności w Zatoce Perskiej" i może zagwarantować Teheranowi bezpieczeństwo. Dodatkowo, jak wskazuje "Rzeczpospolita", objęty sankcjami USA Rezaei wskazał, że Iran planuje kontrolować wody cieśniny w celu odcięcia możliwości rozmieszczania sił wojskowych w akwenie Zatoki Perskiej.
Jednocześnie gen. Ibrahim Zolfaghari, rzecznik Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej wskazuje, że "jeśli wróg zaatakuje cieśninę Ormuz, wówczas Iran przełamie blokadę morską i może wycofać się 'Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej'".













