We wtorek, 29 lipca, odbyła się konferencja prasowa premiera Donalda Tuska. Podczas spotkania z dziennikarzami oficjalnie poinformowano, że od teraz prof. Barbara Mróz-Gorgoń pełni funkcję pełnomocniczki rządu ds. promocji marki "Polska".
Nowe stanowisko przy rządzie. Barbara Mróz-Gorgoń pełnomocnikiem ds. promocji Polski
- Bardzo się cieszę, że doszliśmy do finału naszej współpracy, ponieważ to jest raczej zwieńczenie dotychczasowych działań pani profesor Mróz-Gorgoń. Proszę się nie zarumienić, najwybitniejsza w Polsce specjalistka od kształtowania marki, atrakcyjnych, czytelnych brandów dla firm, promocji strategicznych, współpracuje z nami od dłuższego czasu - mówił polityk podczas konferencji.
Prof. Mróz-Gorgoń, jak mówił Donald Tusk, od dłuższego czasu doradza polskiemu rządowi. Premier podkreślił, że należy promować m.in. atrakcje turystyczne w Polsce, historię i wizerunek kraju czy lokalne firmy.
- My wszyscy jesteśmy bardzo dumni z Polski. Wszyscy, kiedy wyjeżdżamy, chwalimy się bardzo tym, jak wspaniałym miejscem jest Polska, ale zawsze mamy jakiś kłopot, żeby zdefiniować tę polską markę. Dlaczego tak jest, dlaczego jesteśmy dumni, dlaczego świat nas podziwia, bo to czujemy, ale tak do końca nie potrafimy powiedzieć tych kilku prostych komunikatów, takich jak szwajcarski zegarek - mówił polityk.
- Nie będziemy do tego dokładali ani grosza więcej, tylko skupimy te strumienie pieniędzy, które są rozproszone i działają mało skutecznie, w taki jeden program, z którego wyniknie spójna promocja marki naszego kraju - oznajmił Donald Tusk.
Barbara Mróz-Gorgoń podkreśliła, że Polska "zasługuje na jedną, wspólną opowieść opartą na swoich sukcesach".
- Świat powinien dostrzegać i widzieć nasze osiągnięcia, niesamowite "cuda", które się tu dzieją regularnie - i to jest piękne - nie tylko przez pryzmat historii i stereotypów. Marka "Polska" to nie jest własność żadnego rządu ani poszczególnych instytucji. Tworzy tę markę i jej siłę biznes, polska przedsiębiorczość, artyści, ludzie kultury, sportowcy, ludzie nauki, samorządy, ale również miliony Polek i Polaków zarówno wewnątrz, jak i za granicą - mówiła nowa pełnomocniczka rządu.
Prof. Mróz-Gorgoń podkreśliła też, że posiadanie silnej marki narodowej daje realne korzyści.
- To jest więcej inwestycji, rozpoznawalność naszych marek, produktów, firm za granicą, ale też wielka siła w relacjach międzynarodowych. Wiem to, bo mówię to na podstawie szeroko zakrojonych badań prowadzonych od dekad przez badaczy z całego świata. Nie jest to tylko kampania promocyjna - zaznaczyła.
Zadaniem nowej pełnomocniczki rządu ma być "stworzenie trwałego systemu koordynacji tych wszystkich działań, które w tej chwili są nadal bardzo mocno rozproszone".
Kim jest Barbara Mróz-Gorgoń?
Barbara Mróz-Gorgoń jest profesorką nadzwyczajną na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, przewodniczącą Rady Doradczej Kotler Impact Poland, profesorką wizytującą na Kasetsart University w Bangkoku, autorką publikacji (w tym książki "Rebranding. Strategiczna zmiana dla organizacji") i specjalistką ds. marki i strategii firmy.
Ceny paliw w Polsce. Rząd chce wprowadzić nowy mechanizm
Zapytano premiera także o ceny paliw w Polsce. Przypomnijmy, że na koniec czerwca br. wygaszono pakiet CPN. Prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Tymczasem rząd liczył, że do budżetu Polski z tytułu daniny wpłynie ok. 4 mld zł. Ta kwota miała częściowo zrekompensować stratę dochodów, która powstała w wyniku obniżenia stawki podatku VAT na paliwa do 8 proc. oraz redukcji akcyzy do minimalnych poziomów unijnych (szacowany koszt - 4,8 mld zł w ciągu pierwszych trzech miesięcy).
Donald Tusk podkreślił, że powody wysokich cen paliw "są wszystkim znane" - brak stabilizacji geopolitycznej związany z wojną na Bliskim Wschodzie. Premier przypomniał też, że Polska ma jedno z najtańszych paliw w Europie.
- Jesteśmy na piątym miejscu od dołu, jeśli chodzi o ceny paliw w Europie - mówił polityk podczas konferencji.
- Od razu zapowiadałem, że musimy zgromadzić środki po to, żeby podatnik nie płacił. Że musimy zgromadzić środki finansowe na program CPN, bo to są miliardy złotych. To, co robiliśmy wtedy, kiedy trzymaliśmy pułap cen tak długo, jak to było możliwe, regulując decyzjami rządowymi wysokość maksymalną ceny paliwa na stacji benzynowej, kosztowało miliardy złotych - podkreślał Donald Tusk.
Premier przypomniał, że przy wprowadzaniu programu CPN rząd podkreślał, iż pieniądze na ten cel będą pochodzić m.in. z daniny nałożonej na koncerny paliwowe. W ten sposób kosztów nie musieliby ponieść podatnicy.
- Tak jak powiedziałem, przynajmniej na ten krytyczny moment, kiedy Polacy używają samochodów więcej i częściej, czyli pod koniec wakacji, chcielibyśmy też wprowadzić podobny mechanizm - włącznie z regulacją, czyli ustaleniem górnego limitu cen paliw, bo każdy dzień jest niespodzianką, jeśli chodzi o sytuację na Bliskim Wschodzie. (...) Przygotowujemy się do tego, ale to wszystko kosztuje - opowiadał premier.
Donald Tusk podkreślił też, że "jedynym powodem, dla którego prezydent zdecydował się na zablokowanie tej ustawy, jest zaszkodzić rządowi w jego działaniu na rzecz utrzymania możliwie niskich cen paliw".











