W listopadzie amerykańska gospodarka stworzyła 64 tys. miejsc pracy (poza sektorem rolniczym), a więc więcej od prognoz (50 tys.). Stopa bezrobocia wyniosła 4,6 proc.(wyżej niż prognoza 4,4 proc.), a liczba osób bezrobotnych wzrosła do 7,8 mln.
"Wskaźniki te są wyższe niż w listopadzie ubiegłego roku, kiedy stopa bezrobocia wyniosła 4,2 proc., a liczba bezrobotnych wyniosła 7,1 mln. (...) Liczba osób pozostających bez pracy krócej niż 5 tygodni w listopadzie wyniosła 2,5 miliona, co stanowi wzrost o 316 tys. w porównaniu z listopadem. Liczba osób długotrwale bezrobotnych (przez 27 tygodni lub dłużej) uległa niewielkim zmianom; w listopadzie było ich 1,9 miliona i stanowili 24,3 proc. wszystkich bezrobotnych" - podało BLS w komunikacie.
"Dane z USA dość kulawe"
Ze względu na zamknięcie prac rządu opublikowano dane za dwa miesiące.
"Dane z rynku pracy w USA dość kulawe - październik bez stopy bezrobocia, a listopad (i kolejne) ze względu na wymuszoną zmianę szefostwa BLS. Dane zróżnicowane. W październiku minus 105 tys. (shutdown)." - ocenił Piotr Kuczyński, ekonomista DI Xelion.
"3-miesięczna zmiana zatrudnienia obniżyła się do 22 tys. vs. 51 tys. przed dwoma miesiącami. To wartość nieco poniżej szacunków wzrostu równowagi (30-40 tys.). (...) Stopa bezrobocia wzrosła do 4,6 proc. wobec 4,4 proc. miesiąc wcześniej, aczkolwiek o 0,1 pkt. proc. podskoczyła też aktywność zawodowa. Jaki werdykt dla Fed? Z uwagi na shutdown dane te są mocno zaburzone, więc nie wnioskowalibyśmy z nich zbyt wiele" - wskazali analitycy mBanki.
Dolar słabnie po nowych danych z rynku pracy
Na nowe dane z amerykańskiego rynku pracy osłabieniem zareagował dolar. Po godzinie 15:00 kosztował on 3,58 zł.
Jak wskazywał Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ, rynki chętnie spodziewały się słabych danych. To z kolei może skłonić Fed do dalszych cięć stóp procentowych.
"Szanse dla kolejnego ruchu już w styczniu wynoszą zaledwie 26 proc., ale już marzec ma wynik 61 proc., a kwiecień aż 86 proc. Innymi słowy - najbardziej prawdopodobny jest teraz początek II kwartału 2026 r. i jednocześnie ostatnie posiedzenie Jerome Powella. To może być dobry czas, gdyż rynek będzie też bogatszy o nowe dane, które pozwolą ocenić rynek pracy, ale i też inflację, po ewentualnym zamieszaniu wokół ceł, jakie może mieć miejsce w styczniu po wyroku Sądu Najwyższego w sprawie ich legalności. Tym samym dzisiejsza publikacja ma bardziej na celu "uzasadnić" ostatni ruch Fed, oraz dać rynkom nadzieje, że w przyszłym roku zobaczą więcej niż jedną (oczekiwaną w grudniowym dot-plot) obniżkę stóp o 25 punktów baz" - ocenił.











