W piątek prezydent Karol Nawrocki poinformował o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego ustawy wprowadzającej podatek od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Rząd liczył, że w ten sposób sfinansuje program Ceny Paliwa Niżej.
Wątpliwości konstytucyjne prezydenta
Zdaniem Nawrockiego "państwo nie może wystawiać wystawiać rachunku za działania, które były podejmowane zgodnie z obowiązującym prawem" i kwestię zasady niedziałania prawa wstecz.
- Nie podpiszę ustawy, wobec której istnieją tak poważne wątpliwości konstytucyjne. Prawo ma wejść w życie w sierpniu, ale podatek miałby obejmować dochody uzyskiwane już od początku marca. Oznacza to próbę opodatkowania działalności z mocą wsteczną - wskazał.
Do decyzji Nawrockiego odnieśli się przedstawiciele rządu. We wpisie na X premier Donald Tusk ocenił, że była ona "szokująca", zaś minister finansów i gospodarki Andrzej Domański uznał ją za uderzenie w polskie finanse publiczne. "Prezydent Nawrocki zablokował kolejne 4 mld zł dla budżetu Polski" - wskazał.
Rząd broni ustawy ws. nowego podatku
Dłuższy komentarz pojawił się również od ministra do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Macieja Berka. Ocenił, że "ktoś w Kancelarii Prezydenta słabo doradził" w kwestii niekonstytucyjności zapisów ustawy.
"Taka ustawa ze swej istoty może dotyczyć tylko sytuacji przeszłej, bo zyski ustala się po upływie określonego czasu. Skoro te nadzwyczajne zyski wystąpiły, wąska grupa przedsiębiorców na tym skorzystała, a skutki są społecznie dotkliwe - częściowo neutralizowane przez działania rządu obniżające podatki od tych paliw - to istnieje konstytucyjne uzasadnienie, aby taki dodatkowy podatek uchwalić" - wskazał we wpisie na X.
"Nieporozumieniem" określił oczekiwanie, że przepisy działałyby w przyszłości.
"Bo trzeba by uchwalić przepisy "na wypadek", gdyby takie dodatkowe zyski (nie wiadomo, w jakiej wysokości) wystąpiły. Nadzwyczajne zyski mogą być opodatkowane wtedy, kiedy już wystąpiły. A konstytucyjność projektu ustawy była weryfikowana przez Rządowe Centrum Legislacji oraz legislatorów Kancelarii Sejmu i Kancelarii Senatu" - zwrócił uwagę Berek.
W jego opinii Nawrockiemu zależało "raczej nie o ochronę wartości konstytucyjnych".












