W nagraniu udostępnionym na X przez Kancelarię Prezydenta Nawrocki wskazuje motywy swojej decyzji.
- Nie podpiszę ustawy, wobec której istnieją tak poważne wątpliwości konstytucyjne. Prawo ma wejść w życie w sierpniu, ale podatek miałby obejmować dochody uzyskiwane już od początku marca. Oznacza to próbę opodatkowania działalności z mocą wsteczną - wskazał.
"Nowy podatek nie obniża cen paliwa"
Prezydent przekonuje, że zarówno obywatel i przedsiębiorca "muszą wiedzieć, jakie przepisy obowiązują w danym i podejmowania decyzji".
- Państwo nie może po kilku miesiącach zmieniać reguł i wystawiać rachunku za działania, które były podejmowane zgodnie z obowiązującym prawem. Lex retro non agit - prawo nie działa wstecz (...) Państwo nie może zmieniać reguł w trakcie gry czy zastawiać pułapek na obywateli. Państwo musi dawać pewność i stabilność prawa - podkreślił.
Nawrocki wskazał, że po wygaśnięciu programu Ceny Paliwa Niżej kierowcy odczuli wzrost cen paliw.
- Dodatkowy podatek wynoszący aż 60 proc. podstawy opodatkowania zostanie w efekcie przerzucony na klientów stacji benzynowych. (...) Nowy podatek nie obniża cen paliwa, ma przede wszystkim dostarczyć pieniędzy do budżetu. Nie mogę zaakceptować sytuacji, w której próbę łatania finansów państwa przedstawia się obywatelom jako ochronę ich interesów, podczas gdy skutkiem będzie kolejna fala podwyżek - wskazał.
Prezydent: Bronię mniejsze firmy
Prezydent wyjaśnił, że "nie broni niczyich zysków, ale zasad konkurencji, polskich konsumentów, małych i średnich przedsiębiorców"
- Ustawa obejmie bowiem nie tylko największych producentów, lecz także mniejsze, niezależne polskie firmy paliwowe. Przedsiębiorstwa te często nie osiągają nadzwyczajnych zysków, bo same kupują i importują drożejące paliwa. Osłabienie ich pozycji może ograniczyć konkurencję, zwiększyć zależność rynku od największych graczy, a w konsekwencji ponownie podnieść ceny. Zwracali na to uwagę moi doradcy z Rady Gospodarczej - wyjaśnił.
Dodał, że nie wetuje tej ustawy, a kieruje ją do TK, bowiem ma wątpliwości natury konstytucyjnej.
- Chodzi o złamanie zasady niedziałania prawa wstecz. Chodzi o pewność prawa, ochronę zaufania obywatela do państwa oraz proporcjonalność nakładanych obciążeń. To Trybunał Konstytucyjny powinien rozstrzygnąć, czy państwo może ustanawiać tak niebezpieczny precedens - powiedział.
Pieniądze miały zrekompensować CPN
Nowy podatek (tzw. windfall tax) miał pokryć koszty związane z programem CPN i obciążyć producentów i importerów paliw, którzy osiągnęli ponadprzeciętne dochody w wyniku destabilizacji rynków energii po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie.
W ustawie zaproponowano, że podstawę opodatkowania stanowić będzie nadwyżka przychodów ponad kwotę przychodów, jaka zostałaby osiągnięta przez tego podatnika przy zastosowaniu marży referencyjnej. Rokiem referencyjnym będzie rok obrotowy zakończony przed 1 marca 2026 r. Marża referencyjna to średnia marża sprzedaży paliw ciekłych w 2025 r. powiększona o 20 proc.
Wpływy z nowej daniny miały zrekompensować stratę dochodów (szacowaną na ok. 4,8 mld zł w ciągu pierwszych trzech miesięcy), która powstała w wyniku obniżenia stawki podatku VAT na paliwa do 8 proc. oraz redukcji akcyzy do minimalnych poziomów unijnych. Ustawa zakłada, że producenci i sprzedawcy paliw ciekłych zapłacą łącznie 4 mld zł podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie podwyższonych cen paliw z czego 3,8 mld zł w tym roku, a resztę - w 2027 r.
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański ocenił, że prezydent "uderzył w polskie finanse publiczne".
O "antypaństwowym działaniu napisał minister energii Miłosz Motyka.












