24 lutego rząd przyjął projekt ustawy wprowadzającej Krajowy Rejestr Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK), który ma ograniczyć bezdomność zwierząt i uporządkować system ich identyfikacji.
O zaakceptowaniu projektu przez Radę Ministrów poinformowała wówczas minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. "Identyfikacja właścicieli to klucz do walki z bezdomnością zwierząt" - napisała na platformie X.
Nowe przepisy na horyzoncie. Co się zmieni?
Nowe przepisy przewidują obowiązkowe czipowanie i rejestrację psów i kotów najpóźniej przy pierwszym szczepieniu przeciwko wściekliźnie lub przed zmianą właściciela. W KROPiK będą gromadzone dane o zwierzętach oraz ich właścicielu, a w przypadku zwierząt ze schronisk - także o placówce. Dostęp do danych będą mieli m.in. weterynarze, gminy, policja i inne służby.
Czipowanie będzie wykonywane przez lekarzy weterynarii, a dane zwierzęcia i właściciela trafią do centralnego systemu prowadzonego przez ARiMR. Koszty oznakowania i rejestracji co do zasady poniesie właściciel, przy czym maksymalna opłata za każdą z tych usług ma wynieść nie więcej niż 50 zł.
Ustawa wprowadza także zakaz sprzedaży i wydawania ze schronisk nieoznakowanych zwierząt oraz przewiduje kary za naruszenie tych przepisów. Nowe regulacje mają wejść w życie po trzech latach od ich ogłoszenia.
Obowiązkowy rejestr psów i kotów. "Projekt wzbudził dyskusję"
Podczas wtorkowego (14 kwietnia) posiedzenia Sejmu minister Alicja Łebkowska-Gołaś z Koalicji Obywatelskiej przedstawiła sprawozdanie Komisji o rządowym projekcie ustawy o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów. - Projekt ustawy ma charakter systemowy i odpowiada na problem bezdomności zwierząt - czytała. W raporcie podkreślono, że koszt opieki na bezdomnymi zwierzętami spoczywa na gminach, których wydatki z tego tytułu sięgają rocznie 300 mln złotych.
- Wprowadzenie zjawiska identyfikacji ograniczy zjawisko anonimowości właścicieli zwierząt - podkreślono w sprawozdaniu, dodając, że KROPiK ma również wymiar praktyczny - ułatwi odnalezienie zagubionych zwierząt i ich powrót do właścicieli, co przełoży się na ograniczenie liczby zwierząt trafiających do schronisk i obciążenie tych placówek.
- Trudno kwestionować sam cel, jakim jest lepsza identyfikacja zwierząt - mówił Krzysztof Ciecióra z Prawa i Sprawiedliwości. - W toku dyskusji nad tym projektem padło bardzo wiele różnych sformułowań, zarzutów, wniosków i obaw. Są kwestie, które nie zostały rozwiane i wyczerpane - dodał, przedstawiając poprawki proponowane przez PiS. Zdaniem ugrupowania system ten doprowadzi do nadmiernej dostępności danych również wśród podmiotów nieuprawnionych. Jak podkreślił, istotne jest, aby "zawęzić dostęp do bazy".
Zdaniem Ciecióry istotnym jest również, aby właściciele psów i kotów byli traktowani w równy sposób w kwestii wysokości opłat. Trzecia poprawka dotyczy właścicieli, których zwierzęta już zostały zarejestrowane w działającej bazie. Zdaniem PiS, w takim przypadku uiszczanie kolejnej opłaty nie jest konieczne.
Pojawiły się również inne propozycje poprawek do projektu. Jedna z nich dotyczy "kwestii językowych". Strona społeczna postulowała zastąpienie wyrazu "nazwa" wyrazem "imię". Postulowano również rozszerzenie danych o właścicielu o adres poczty elektronicznej, co ma usprawnić komunikację.
Głos zabrał również Łukasz Litewka, poseł Lewicy. - Wprowadzenie jednolitego, szczelnego rejestru zwierząt domowych to temat, który przewijał się od lat w debacie publicznej, bez skutku. Dzisiaj jesteśmy w trakcie drugiego czytania projektu, który wzbudził szeroką dyskusję, przede wszystkim wśród osób, które w naszym kraju każdego dnia robią co mogą, aby ratować zwierzęta - mówił Litewka.
Jak dodał, "zwierzęta to nie tylko miły czas, ale także obowiązek". - KROPiK to dla mnie mObywatel zintegrowany z moim pupilem, KROPiK to szybsze odnajdywanie i możliwość zgłoszenia zaginięcia. To narzędzie, które sprawi, że każdy zły człowiek dwa razy się zastanowi zanim porzuci zwierzę - argumentował.











