W skrócie
- W Danii operator pocztowy PostNord całkowicie rezygnuje z doręczania papierowej korespondencji – skrzynki na listy są demontowane, część z nich trafiła na aukcje charytatywne.
- W Polsce też szykuje się rewolucja w korespondencji, choć na mniejszą skalę - od 1 stycznia zacznie obowiązywać system e-Doręczeń, który docelowo zastąpi tradycyjne listy dla urzędów, firm i placówek edukacyjnych.
- Osobom, które nie mają jeszcze adresu do e-Doręczeń, Poczta Polska będzie świadczyć usługę hybrydową - elektroniczno-papierową.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Jak czytamy w serwisie "Politico", duński operator pocztowy PostNord kończy z usługą, którą po raz pierwszy zaoferował w 1624 roku - czyli doręczaniem papierowej korespondencji. To czysty pragmatyzm - zauważa serwis, przypominając, że PostNord zanotował deficyt operacyjny w wysokości 428 milionów koron duńskich - czyli 57 milionów euro. A jako że liczba tradycyjnych listów w obiegu spadła o ponad 90 procent od 2000 roku, obszar ten wydaje się idealny do poczynienia oszczędności.
Skrzynki pocztowe jak relikt przeszłości
Decyzja PostNord oznacza wygaszenie 1500 miejsc pracy - i koniec podobnej liczby czerwonych skrzynek na listy, które - co przyznaje sama duńska poczta - są częścią narodowego dziedzictwa. To dlatego ich demontażowi towarzyszą specjalne akcje mające oddać im swoisty hołd: w grudniu na specjalnej wyprzedaży tysiąc skrzynek znalazło nowych nabywców, a kolejnych 200 ma zostać wystawionych na aukcję w styczniu - wpływy zostaną zaś przekazane na cele charytatywne.
Pozostałe skrzynki pocztowe mają służyć nowym celom - o czym mówi cytowany przez "Politico" Andres Brethvad, dyrektor ds. komunikacji w PostNord. Jakim? Na razie nie wiadomo, ale można podejrzewać, że wzorem będzie tu Wielka Brytania czy Szwecja - tam budki telefoniczne, które dziś są już po prostu reliktem przeszłości, służą jako punkty, w których można pozostawiać książki do wypożyczania przez innych i samemu korzystać z przekazywanego w ten sposób księgozbioru.
"Politico" zauważa, że w ślady duńskiego PostNord idą też inni operatorzy pocztowi - oszczędności w obszarach tradycyjnych usług szukają obecnie m.in. Deutsche Post i Poczta Polska. Tę ostatnią z PostNord łączy trudna sytuacja finansowa (Poczta Polska zakończyła rok obrotowy 2024 ze stratą netto wynoszącą 212,9 mln zł).
Poczta Polska szykuje się na rewolucję e-Doręczeń
W ramach wspomnianego poszukiwania oszczędności, Poczta Polska wkracza na nową ścieżkę - e-Doręczeń (elektroniczny odpowiednik listu poleconego za potwierdzeniem odbioru). Staną się one obowiązkowe od 1 stycznia 2026 roku dla urzędów i firm, a także placówek edukacyjnych i wychowawczych (szkoły, przedszkola).
I chociaż, jak przypomina serwis gov.pl, e-Doręczenia są dla wszystkich - "obywateli, firm i urzędów" - to tradycyjna forma korespondencji nie odejdzie całkiem do lamusa. Kto będzie chciał korzystać z e-Doręczeń, będzie musiał założyć dedykowany adres. "Dla osób, które nie mają jeszcze adresu do e-Doręczeń, jest usługa hybrydowa (łączona), czyli elektroniczno-papierowa. Urząd wysyła dokument elektroniczny, który trafia na pocztę. Tam jest automatycznie drukowany i wysyłany do adresata" - czytamy na gov.pl.
Papierowe listy nie znikną całkowicie?
W Danii prawo gwarantuje obywatelom możliwość wysyłania i odbierania tradycyjnych, papierowych listów. Ponieważ biznes nie znosi próżni, w miejsce zajmowane dotychczas przez PostNord wkracza prywatna firma kuriersko-dystrybucyjna Dao, która od lutego będzie świadczyć usługi wysyłania i dostarczania korespondencji krajowej i zagranicznej. Dao otrzyma w tym celu 110 mln koron duńskich rządowej dotacji. Na swojej stronie internetowej firma wskazuje, że korespondencja papierowa przeżywa swoisty renesans wśród młodych Duńczyków, którzy coraz częściej zwracają się ku komunikacji tradycyjnej, porzucając internetowe komunikatory czy maile. Dao chce wykorzystać ten trend - spółka zamierza obniżyć opłaty za nadanie listu, operacyjnie chce natomiast być gotowa do procesowania nawet 80 mln listów rocznie.
"Wielu sądzi, że listy znikają, ale one wciąż odgrywają ważną rolę" - mówi "Politico" szef sprzedaży Dao Lars Balsby. "Będziemy tutaj jutro, za pięć i za dziesięć lat".











