Nowy Jork jest jednym z najdroższych miast na świecie, a w najbliższą niedzielę metropolia podniesie poprzeczkę, organizując jedno z najważniejszych wydarzeń sportowych. Podziwianie rozgrywki na żywo ma bowiem swoją cenę - najwyższą w historii.
Według danych SeatPick - wyszukiwarki biletów na wydarzenia na żywo - na początku turnieju średnia cena wynosiła 1622 dolary. Potem bilety były trochę droższe, ale kiedy z rozgrywek odpadły Stany Zjednoczone i Portugalia, ceny spadły o prawie 60 proc. Jednak w tym tygodniu, aby wejść na któreś z półfinałowych spotkań, trzeba się było liczyć z wydatkiem sięgającym 4162 dolarów. Była to kwota nie na każdą kieszeń, ale wszelkie oczekiwania przeszły ceny bilety na finałowy mecz rozgrywek.
Bilet na finał FIFA. Nie mniej niż 7380 dolarów
Według agencji Reuters, FIFA niedawno wystawiła na sprzedaż około 1200 biletów kategorii 2. w cenie 7380 dolarów za sztukę (28 tys. zł). Miejsca te znajdują się na górnym poziomie stadionu, zwykle w sektorach bocznych, i stanowią najtańszy sposób na obejrzenie finału.
Lepsze miejscówki są o wiele droższe. Agencja Associated Press donosi, że FIFA sprzedawała miejsca kategorii 1 - blisko boiska - w cenie od 19 995 do 32 970 dolarów (76 tys. zł - 125,5 tys. zł). "Najbardziej ekskluzywne pakiety, tzw. gościnne, sięgają 34 500 dolarów i obejmują usługi cateringowe" - informuje agencja. Organizatorzy zapewniają, że oferta gastronomiczna jest na najwyższym poziomie.
Mający dużą zasobność kieszeni mogą kupić tzw. pakiety gościnne z prywatnymi lożami i najlepszym widokiem na murawę. Przygotowały je wspólnie FIFA i On Location - lider w branży ekskluzywnej turystyki eventowej. Jak donosi "The New York Times", ich ceny wahają się od 57 500 do 73 200 dol. za osobę (219 - 278 tys. zł).
Bilet od "konika". Prawdziwe szaleństwo
Jeszcze bardziej poza zasięgiem kibiców jest rynek wtórny. Według TickPick, platformy odsprzedającej bilety, średnia cena zakupu na finał wyniosła 11 327 dolarów (43 tys. zł). "To najwyższa cena, jaką kiedykolwiek zanotowano na finałowe spotkanie w USA" - zapewnia TickPick. Informuje, że najdroższego zakupu dokonano w środę. Anonimowa para nabyła dwa bilety w uprzywilejowanej sekcji 115A stadionu MetLife. Zapłaciła za nie prawie 57 tys. dolarów - po 28 479 dolarów każdy.
Nieco taniej jest na SeatGeek, jednej z wiodących amerykańskich platform odsprzedaży biletów. Tam, aby móc wejść na niedzielny mecz, trzeba zapłacić co najmniej od 7333 dolarów, wliczając podatki (28 tys. zł). Tyle kosztuje pojedyncze miejsce w sektorze najbardziej oddalonym od boiska na stadionie MetLife. Kolejne opcje przekraczają 10 tys. dolarów. Platforma oferuje również bilety sięgające 36 tys. dolarów.
Goście VIP. I pokaz typu Super Bowl
Na żywo, z trybun, będzie kibicował Hiszpanii król Filip VI z rodziną. Byli jednymi z pierwszych, którzy potwierdzili swoją obecność. W loży VIP zasiądzie też premier Pedro Sánchez z żoną oraz prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Prezydent Argentyny Javier Milei, który jest bardzo przesądny, nie pojawi się na stadionie i będzie oglądać mecz ze swojej argentyńskiej rezydencji, Quinta de Olivos.
Ze świata medialnych osobistości na żywo starcie obejrzą m.in. Tom Cruise, aktorska para Penelope Cruz i Javier Bardem, stojąca na czele Grupy Santander Anna Botin czy słynny szef kuchni, który podbił Nowy Jork - José Andrés. Oczekuje się, że mecz obejrzą też z trybun mistrzowie świata z 2010 roku, tacy bramkarz jak Iker Casillas, napastnik Sergio Ramos i środkowy obrońca Carles Puyol.
Odpierający krytyki dotyczące cen wejścia w niedzielę na stadion MetLife argumentują, że bilety nie tylko uprawniają do oglądania meczu ale też muzycznych gwiazd. Wzorem finałów Super Bowl przerwa finałowym spotkaniu ma potrwać od 20 do 25 minut. Na murawie wystąpią m.in. Madonna, Shakira i Justin Bieber. Kuratorem wydarzenia jest Chris Martin. Zaś hymn narodowy Stanów Zjednoczonych zaśpiewa Jennifer Hudson - zdobywczyni Emmy, Grammy i Oscara.













