Przewoźnicy kolejowi i firmy logistyczne ponoszą finansowe konsekwencje oszustw celnych, których dokonują inne podmioty. "Puls Biznesu" informuje w środę, że skarbówka żąda od nich cła za import towarów z Chin.
KAS domaga się od przewoźników ceł od towarów z Chin
Problemem jest, jak wskazuje "PB", kwestia oszustw celnych. Same wyłudzenia odkrył Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF). Gwoli wyjaśnienia: zgodnie z identyfikacją, importerzy i agenci z zagranicy wprowadzali do obrotu towary niezgodnie z deklarowaną zawartością lub wartością, a później likwidowali działalności.
OLAF nie uznał polskich firm za podejrzane, ale dotykają je konsekwencje. Krajowa Administracja Skarbowa ściąga długi od firm kolejowych i logistycznych, bo to one składały dokumenty celne dotyczące importu towarów z Chin.
Ministerstwo Finansów komentuje sprawę. Ekspertka mówi o bezpodstawności działań
Resort finansów tłumaczy działania, wskazując, że podanie nieprawidłowych danych rodzi dług celny. Dłużnikiem zaś, jak zauważa ministerstwo, jest każda osoba zobowiązana do wypełnienia przepisów. Podmioty, które nie zgadzają się z decyzjami, mogą się odwołać - radzi resort.
Z kolei prezes agencji celnej AC Porath, Joanna Porath, z którą rozmawiał "Puls Biznesu", zwraca uwagę na bezpodstawność działań fiskusa. Ekspertka zaznacza, że przewoźnicy odpowiadają tylko za tranzyt, tj. dostarczenie towaru do urzędu przeznaczenia.
W ocenie cytowanej przez medium ekspertki, odpowiedzialność za klasyfikację taryfową i wysokość cła ponoszą importerzy. Porath mówi też, że logistycy nie mają uprawnień pozwalających na przeprowadzenie fizycznych kontroli zaplombowanych kontenerów czy sprawdzania dokumentacji handlowej.
Jak mówi ekspertka, z którą rozmawiał "PB", działania powinny być wymierzone w importerów, zaś "restrykcyjna interpretacja przepisów w Polsce wymaga pilnego wydania wytycznych, ponieważ paraliżuje przewozy towarów Azja-Europa".












