Wraz z końcem lipca wygasły rozwiązania rządowego programu Ceny Paliwa Niżej (CPN), na mocy których stosowana była obniżona stawka VAT na niektóre paliwa - przede wszystkim benzyny i oleje napędowe - oraz ustalana była cena maksymalna tych paliw na stacjach benzynowych. Wcześniej, w połowie czerwca, wygasły przepisy o obniżce akcyzy na te paliwa.
Na ponowną obniżkę cen paliw na rząd naciska największa partia opozycyjna. 2 lipca klub PiS złożył w Sejmie projekt ustawy przewidujący obniżenie do 30 września VAT i akcyzy na paliwa silnikowe oraz zwolnienie ich z podatku od sprzedaży detalicznej. Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek i poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk zażądali w poniedziałek, by Sejm w przyszłym tygodniu, na ostatnim posiedzeniu przed przerwą wakacyjną, rozpatrzył projekt.
Kuźmiuk zaznaczył, że rządowy pakiet CPN obowiązywał trzy miesiące. - Przypomnę, że w 2022 roku, tuż po agresji Rosji na Ukrainę, wprowadziliśmy tarcze antyinflacyjne, które obowiązywały przez rok. Przypomnę, że dotyczyły paliw, gazu, ciepła systemowego i energii elektrycznej. Ten pakiet kosztował kilkadziesiąt miliardów złotych i polskie państwo, polski budżet pod naszymi rządami było wtedy stać na tego rodzaju rozwiązania - powiedział w poniedziałek.
Ceny paliw rosną. Będzie powrót CPN? Rzecznik rządu: Rozwiązanie bardzo kosztowne
- Rozwiązania wprowadzone za rządów PiS w sierpniu 2023 r. doprowadziły do niedoborów oleju napędowego na stacjach benzynowych. Było to zjawisko powszechne. Rozwiązania zaproponowane wówczas przez rząd Mateusza Morawieckiego nie były dobre i klienci odczuli ich skutki na stacjach paliw - odpowiedział we wtorek na konferencji prasowej rzecznik rządu Adam Szłapka.
- Jeśli chodzi o rozwiązania, które wprowadziliśmy, to ani polski rząd, ani nikt w Polsce nie miał wpływu na to, co wydarzyło się na Bliskim Wschodzie. Mieliśmy do czynienia z gwałtownym wzrostem cen paliw. Rozwiązania, które zaproponowaliśmy kilka miesięcy temu, czyli obniżenie VAT i akcyzy oraz wprowadzenie górnego limitu ceny, doprowadziły do tego, że w znaczący sposób udało się obniżyć ceny paliw. Co najważniejsze, uniknęliśmy niedoborów na stacjach benzynowych, tak jak miało to miejsce za czasów rządów Morawieckiego - dodał Szłapka.
Jednocześnie - jak stwierdził - udało się uniknąć ponadnormatywnych zysków firm paliwowych. - Było to więc najlepsze z możliwych rozwiązań i doprowadziliśmy do sytuacji, w której mieliśmy jedne z najniższych cen paliw w Europie - zapewnił.
- To rozwiązanie jest jednak bardzo kosztowne. Kosztuje budżet państwa prawie 1,5 mld zł miesięcznie. W związku z tym nie jest możliwe utrzymywanie go przez cały czas - odpowiedział na konferencji.
Rząd nie wyklucza powrotu do rozwiązań obniżających ceny paliw
Zapewnił, że ministerstwa energii i finansów stale monitorują ceny ropy naftowej oraz sytuację na rynku paliw. - Jeżeli sytuacja stanie się krytyczna, będziemy wracać do tego rodzaju rozwiązań. Na razie taka decyzja nie została podjęta. Zobaczymy, jak będzie rozwijała się sytuacja na rynku paliw - dodał.
- Sytuacja na Bliskim Wschodzie, jak wiemy, jest bardzo dynamiczna. Ceny ropy naftowej raz rosną, raz spadają. Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie będą jednak wykazywały tendencję spadkową - podkreślił.
Paliwo u Skolima tańsze. Szłapka: Orlen przeanalizuje ceny
Rzecznik rządu został również zapytany o różnice w cenach paliw między stacjami Orlenu a prywatnymi operatorami. Jeden z redaktorów zwrócił uwagę, że na prywatnej stacji Skolima paliwo jest o 50-60 gr za litr tańsze niż na stacjach państwowego koncernu.
- Nie znam bardzo precyzyjnie cen paliw na wszystkich stacjach w Polsce. Myślę jednak, że po informacji przekazanej przez pana redaktora Orlen przeanalizuje ceny paliw na swoich stacjach - odpowiedział Szłapka. Zapytany, czy koncern planuje obniżkę cen, odparł krótko: "To już jest decyzja stacji".













