Reklama

Pasażer może zapłacić za drożejący prąd

Przewoźnicy kolejowi zmagają się z dużym wzrostem cen energii. Niektóre spółki przyznają, że podwyżka cen biletów będzie w tej sytuacji nieunikniona.

- Wiele wskazuje na to, że wprowadzenie podwyżek okaże się nieuniknione. Możemy być do tego zmuszeni, by w dalszym ciągu móc pełnić przypisaną nam misję realizacji transportu publicznego. Na chwilę obecną nie jesteśmy jeszcze w stanie wskazać wysokości zwiększenia cen biletów. Jedną z głównych przyczyn jest wzrost kosztów energii elektrycznej - mówi Wojciech Zdanowski, wiceprezes Kolei Dolnośląskich.

Podwyżki nie wykluczają także w Kolejach Mazowieckich. Przewoźnik przyznaje, że oprócz wyraźnego wzrostu cen energii w ostatnim czasie rosną także inne koszty. - Stąd też, chcąc zachować niezmienność dostępności usług kolejowego transportu pasażerskiego, spółka ma dwie możliwości: wystąpić do województwa mazowieckiego o zwiększenie rekompensaty albo wystąpić o zgodę na podniesienie cen biletów - wskazuje Donata Nowakowska, rzeczniczka mazowieckiego przewoźnika. W tym roku region dopłaca spółce 392 mln zł. Władze Mazowsza będą musiały wybrać: większa rekompensata albo wyższe ceny biletów.

Reklama

Spółka PKP Intercity wyższe ceny energii częściowo zrekompensuje sobie likwidacją niektórych promocji. Jak się dowiedzieliśmy, niemal przesądzona jest rezygnacja od grudnia z oferty "Bilet taniomiastowy", w ramach której na niektórych trasach, np. z Warszawy do Lublina czy z Warszawy do Białegostoku, przejazd jest tańszy niż na innych liniach. Marek Chraniuk, prezes PKP Intercity, tłumaczy, że oferta miała zrekompensować dłuższy czas przejazdu z powodu remontów torów. Na większości tras objętych promocją najważniejsze utrudnienia już się jednak skończyły.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Prąd drożeje najszybciej

Na wzrost kosztów energii - głównie prądu - narzekają w dużej mierze przewoźnicy samorządowi. - Bardzo dotkliwie to odczuliśmy. Pomiędzy 2019 a 2021 r. średni koszt zakupu megawatogodziny wzrósł o 36 proc. To obok wzrostu kosztów wynagrodzeń i obsługi taboru najszybciej rosnąca pozycja kosztowa - podkreśla Wojciech Zdanowski. Według niego w przypadku kolei, jako ekologicznego środka transportu, powinien istnieć system wsparcia z opłat pobieranych na rzecz transformacji energetycznej.

Stołeczna Szybka Kolej Miejska, która ma ważną do końca 2023 r. umowę na dostawę energii trakcyjnej ze spółką PKP Energetyka, zaznacza, że koszt prądu ustalany jest raz w roku, a stawka zależy od cen na giełdzie. - W 2022 r. spodziewamy się niespełna 15-proc. wzrostu cen - mówi Zuzanna Szopowska-Konop, rzeczniczka SKM Warszawa. Znacznie większego, kilkudziesięcioprocentowego wzrostu w 2022 r. spółka spodziewa się w przypadku zakupu energii na potrzeby bazy techniczno-postojowej. W tym przypadku wraz z innymi podmiotami prąd kupowany jest w ramach Warszawskiej Grupy Zakupowej, w której skład wchodzą stołeczne spółki i inne jednostki podległe miastu, np. szkoły.

Trzeba postawić na ekojazdę

Przewoźnicy szukają też sposobów oszczędzania energii. W branży kolejowej coraz głośniej mówi się o tzw. ecodrivingu, który tak jak w przypadku samochodu dotyczy takiego prowadzenia pojazdu, by zużywać mniej energii. Od pewnego czasu maszyniści przechodzą już szkolenia w tym zakresie. Według Kolei Dolnośląskich ekologiczna jazda może zmniejszyć zużycie energii o ok. 5 proc.

W warszawskiej Szybkiej Kolei Miejskiej obliczono, że bardziej ekonomiczna jazda przynosi oszczędności sięgające 2 mln zł rocznie. Koszty zakupu energii wynoszą tam rocznie 20 mln zł.

- Problem w tym, że korzyści ecodrivingu często są niwelowane przez mankamenty infrastruktury, np. liczne punkty na liniach kolejowych, gdzie pociągi muszą mocno zwalniać. Jeden z przewoźników towarowych wyliczył kiedyś, że przez takie ograniczenia na trasie Warszawa-Białystok większe zużycie energii powoduje wzrost kosztów o 1 mln zł rocznie - mówi Piotr Rachwalski, były prezes Kolei Dolnośląskich.

Przewoźnicy przyznają też, że warto kupować nowe pociągi, które nie tylko zużywają mniej energii, ale dodatkowo mają możliwość oddawania energii do sieci podczas hamowania. Tegoroczna nowelizacja prawa energetycznego usankcjonowała odliczanie prądu, który wraca do sieci. Przewoźnicy uważają jednak, że w przypadku oddawanej energii powinni także liczyć na zwrot akcyzy.

- Mamy analizę wskazującą na niezasadność naliczania tego podatku przez dostawcę energii - mówi prezes Polregio Artur Martyniuk. Wraz z innymi spółkami przewoźnik zamierza przekonywać PKP Energetykę do zmiany podejścia w tej sprawie. Dostawca energii twierdzi, że do naliczania akcyzy także w przypadku oddawanego prądu obliguje go interpretacja przepisów przez Ministerstwo Infrastruktury.

Krzysztof Śmietana

25.10.2021

Dziennik Gazeta Prawna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »