Taryfa za gaz wynosić będzie 200,17 zł i zacznie obowiązywać od 1 kwietnia. Jest skierowana do małych, średnich i rodzinnych piekarni oraz do cukierni. Firmy te, podobnie jak inni odbiorcy wrażliwi - szpitale, szkoły czy domy pomocy społecznej - zostaną objęte dedykowaną formą wsparcia. Szacowany koszt pomocy to ok. 300 mln zł za trzy kwartały 2023 r. Decyzja jest zgodna z niedawnymi wytycznymi Komisji Europejskiej dotyczącymi rozwiązań chroniących konsumentów przed efektami wzrostu cen energii.
Nowa taryfa zmniejszy opłaty za gaz
Agnieszka Pozorek, właścicielka istniejącej od czterech pokoleń warszawskiej Manufaktury Wypieków, najstarszej piekarni na Pradze, uważa, że ma szczęście. Wynegocjowana z PGNiG i zamrożona od 2020 r. cena za gaz to około 400 zł za MWh. Miesięczne opłaty w piekarni sięgają 8 tys. zł.
- Taryfa podana dzisiaj przez rząd jest prawie o połowę niższa. Moje rachunki zmniejszą się więc o 50 proc. - informuje rozmówczyni Interii. Już wie, że różnicę przeznaczy na pokrycie kosztów energii.
Właścicielka cukierni i piekarni, w której chleb wciąż wyrabiany jest ręcznie, przypomina, że podrożał nie tylko gaz, ale też woda, prąd, wywóz śmieci i siła robocza. Mimo to na przestrzeni ostatniego roku tylko raz podniosła cenę swoich wyrobów.
- Nie mogę windować cen za wypieki, bo stracę klientów - wyjaśnia. Wyraża nadzieję, że decyzja o niższych taryfach uratuje przed bankructwem cukiernie i piekarnie. - Wielu pozwoli złapać oddech. Nam też, martwiłam się, że nie pociągniemy długo - wyjawia. I informuje, że styczeń był wyjątkowo trudnym miesiącem. - Klienci ograniczyli zakupy. Każdy próbuje oszczędzić na czym może - wskazuje Pozorek i przyznaje, że sama też włączyła "tryb oszczędzania".
- Każda obniżka opłat jest dobra - zapewnia Interię Maria Kania, właścicielka rodzinnej piekarni w Mietniowie k. Wieliczki. Przez aktualne opłaty za gaz, które sięgają 14 tys. zł miesięcznie, istniejąca od 60 lat firma stanęła w obliczu bankructwa. Mimo monitów gazownia odmawia zawarcia aneksu. - Może dzisiejsza decyzja nas podratuje - wyraża nadzieję rozmówczyni Interii. Na poprawę sytuacji liczy też mała piekarnia spod Torunia, która rozważała zamknięcie. - Rano wszystko przeliczyliśmy. Od kwietnia będziemy płacić za gaz ponad połowę mniej - zapewnia właściciel firmy.
Gaz to nie wszystko
Piekarze i cukiernicy liczą, że po spadku cen gazu przyjdzie czas na obniżenie dla nich taryfy za prąd.
- Cała moja cukiernia chodzi na prąd - stwierdził w rozmowie z Interią właściciel istniejącej od 20 lat firmy z Mazowsza. Wciąż jest w komfortowej sytuacji, bo do końca roku ma zamrożone ceny na energię elektryczną. Płaci 38 groszy za KW.
- Miałem kilka ofert, od ponad złotówki do 2,10 zł za KW. Dla mnie oznaczałoby to wzrost miesięcznych opłat z 4 do 20 tysięcy złotych. Nie wiem, czy nie musiałbym zamknąć - obawia się właściciel cukierni. Zapowiada dobrze wykorzystać ten rok. - Przeanalizuję, co się najbardziej opłaca, może zainstaluję fotowoltaikę - mówi.
Według GUS, w 2022 roku kilogramowy bochenek chleba podrożał o 22,5 proc. Według koszyka zakupowego opracowanego przez portal dlahandlu.pl, obecnie jego średnia cena wynosi 7,21 zł, a maksymalna - 11,98 zł. W porównaniu do grudnia, ceny wynosiły odpowiednio 4,92 zł i 8,36 zł. Właściciele piekarni wskazują, że podwyżki są wynikiem wzrostu cen mąki, ale też prądu i gazu.
Ewa Wysocka











