- Chcemy podnieść drugi próg podatkowy ze 120 do 180 tys. zł. Zasada jest prosta: 12 proc. PIT aż do 180 tys. zł, a 32 proc. dopiero od nadwyżki ponad tę kwotę. Przy podstawie opodatkowania 180 tys. zł nasza propozycja to 12 tys. zł oszczędności rocznie względem obecnego systemu - napisał Przemysław Czarnek w serwisie X, informując o złożeniu projektu ustawy.
Czarnek odpowiada na propozycję Tuska. "Podatkowy labirynt"
Propozycja Czarnka jest odpowiedzią na zapowiedziane przez premiera zmiany. W ubiegłym tygodniu Donald Tusk ogłosił, że od 2027 roku rząd podniesie drugi próg podatkowy z obecnych 120 tys. zł do 130 tys. zł. Ponadto pomiędzy 130, a 150 tys. zł stawka podatkowa ma wynosić 24 proc. (obecnie od nadwyżki od 120 tys. zł wynosi 32 proc.), a dopiero powyżej 150 tys. zł rosnąć do 32 proc.
- Donald Tusk zamiast naprawdę przesunąć próg, proponuje podatkowy labirynt: 12 proc., potem nową stawkę 24 proc., a następnie 32 proc.. Przy 180 tys. zł jego rozwiązanie oznaczałoby tylko 3,6 tys. zł oszczędności. Nasze - 12 tys. zł. Różnica: 8,4 tys. zł rocznie w kieszeni podatnika - napisał Czarnek na X.
Czarnek: Tusk chce obniżać podatki, podnosząc inne podatki
Reforma podatkowa zaproponowana przez Donalda Tuska oprócz korekty drugiego progu podatkowego obejmuje także podwyżkę CIT firm energetycznych i paliwowych z obecnych 19 proc. do 30 proc. (a później zmniejszanie się stawki z powrotem do obecnego poziomu dopiero w 2030 roku), wyższy CIT (22 proc.) dla największych firm (o przychodach ponad 50 mln euro, ok. 200 mln zł), zmiany w daninie solidarnościowej, a także niższe limity przychodów dla przedsiębiorców na ryczałcie.
- To jest różnica między nami: Tusk chce "obniżać podatki", podnosząc inne podatki. My chcemy po prostu zostawić więcej pieniędzy w kieszeniach pracujących Polaków. Wyższa pensja ma oznaczać większą zamożność, a nie szybsze wpadanie w 32-procentowy PIT - napisał Czarnek.













