Środa, 10 czerwca, to drugi dzień 59. posiedzenia Sejmu. Politycy zadawali m.in. bieżące pytania. Wśród nich znalazło się miejsce na dyskusję "w sprawie medialnych informacji dotyczących masowych kontroli dokonywanych przez urzędników skarbowych w małych podmiotach gospodarczych i tzw. nabyć sprawdzających (między innymi słynna pizza z krewetkami)".
Sejmowa dyskusja o nabyciach sprawdzających
Pytania dotyczące nabyć zadawali posłowie Prawa i Sprawiedliwości, a odpowiadał na nie wiceminister finansów oraz wiceszef Krajowej Administracji Skarbowej - Zbigniew Stawicki. Na wstępie przypomniał, że z uwagi na tajemnicę skarbową ujawnienie jakichkolwiek szczegółów którejkolwiek ze spraw związanych z działalnością KAS jest niemożliwe.
"Nabycie sprawdzające jest de facto procedurą kontrolną, wprowadzona w od 1 stycznia 2022 r. Zmierza do sprawdzenia prawidłowości ewidencjonowania na kasie fiskalnej i wydawania paragonów" - zaznaczył.
Wiceminister finansów i wiceszef KAS przypomniał, że przed nabyciami sprawdzającymi dokonuje się analizy ryzyka i wskazuje, "gdzie może dojść do nieuczciwych praktyk". Stawicki wskazał również, że działania KAS mierzone są jakościowo - dokonuje się weryfikacji jakości analiz.
Ponadto jednoznacznie zaznaczył on, że nabycie sprawdzające nie kończy się mandatem, a ustaleniem stanu faktycznego.
"Procedura nabycia sprawdzającego nie kończy się mandatem. Nałożenie mandatu następuje w postępowaniu mandatowym, to jest inna procedura" - tłumaczył.
Następnie Zbigniew Stawicki wskazał, że mandaty nakładane są po stwierdzeniu złamania prawa. Przedsiębiorca ma jednak prawo kary nie przyjąć - wówczas sprawa trafia do sądu. Dodatkowo już po przyjęciu mandatu w ciągu siedmiu dni można złożyć wniosek o jego uchylenie.
"Nałożenie mandatu czy inna forma sankcji to nie jest widzimisię urzędnika, bo aby nałożyć mandat, musi dojść do stwierdzenia nieprawidłowości i do złamania prawa" - mówił.
Poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk przywołał dane dotyczące nabyć sprawdzających: polityk stwierdził, że KAS w 2025 roku zwiększyła liczbę wystawionych mandatów do ok. 20 tys. (wcześniej - 13 tys.) oraz ich wartość - do 28 mln zł (wcześniej 20 mln zł).
"Liczba czynności jest porównywalna jak wcześniej, ale wzrosła liczba przypadków, w których stwierdzono nieprawidłowości" - wyjaśnił Stawicki i dodał: "Nie funkcjonuje żaden miernik kwotowy skuteczności kontroli, mierzymy tylko liczbę czynności, w toku których zostały potwierdzone nieprawidłowości".
Pizza z krewetkami. KAS nałożyła mandat na właściciela restauracji
Szerszą dyskusję wywołała m.in. sprawa pizzy z krewetkami. Właściciel lokalu Sabroso w Gdańsku zamieścił bowiem na Facebooku wpis, w którym wspominał o "najdroższej pizzy w historii lokalu" za "jedyne 2500 zł za sztukę".
"Spokojnie, to nie inflacja, to urząd. Okazuje się, że nabicie pizzy z krewetkami na 8 proc. VAT zamiast na 23 proc. to w Polsce zbrodnia wyceniana przez urzędników na okrągłe dwa i pół tysiąca złotych mandatu. Podobno owoce morza to luksus, ale nie spodziewałem się, że nasza krewetka będzie miała cenę jak z ekskluzywnej restauracji w Monako" - mogliśmy przeczytać w jego wpisie.
Temat z marszu obiegł krajowe media, odbił się też głośnym echem wśród opinii publicznej. Zgodnie z relacją właściciela lokalu, którą ten przedstawił w rozmowie z TVN24, w jego lokalu przeprowadzono tzw. nabycie sprawdzające. Dwie kobiety zamówiły pizzę z krewetkami. Klientki pizzerii były urzędniczkami Krajowej Administracji Skarbowej.
Na paragonie za zamówione danie widniała stawka VAT w wysokości 8 proc. (tyle wynosi opodatkowanie pizzy), tymczasem owoce morza jako towar luksusowy objęte są wyższym, 23-proc. podatkiem. W efekcie KAS w Sopocie uznał, że doszło do zaniżenia stawki podatku, a właściciel pizzerii otrzymał mandat w wysokości 2,5 tys. zł.













