Polska kolej wchodzi w etap, w którym inwestycje infrastrukturalne coraz wyraźniej łączą cele transportowe z bezpieczeństwem państwa. Jak informuje poniedziałkowy "Puls Biznesu", PKP Polskie Linie Kolejowe przygotowują projekty, które mogą zostać wsparte środkami z europejskiego programu SAFE, obejmującego inwestycje o strategicznym znaczeniu.
Kolej cywilna i wojskowa w jednym planie inwestycyjnym
PKP PLK biją rekordy nakładów inwestycyjnych. Oprócz projektów poprawiających stan sieci kolejowej dla ruchu pasażerskiego i towarowego, spółka wyraźnie zwiększa zaangażowanie w infrastrukturę o podwójnym przeznaczeniu, istotną z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa.
Jak podaje "Puls Biznesu", zgodnie z założeniami Krajowego Programu Kolejowego, zaktualizowanego w październiku 2025 r., wydatki na część obronną KPK oszacowano na 122,33 mln zł w 2026 r. oraz 26,5 mln zł w 2027 r. W praktyce jednak skala inwestycji o znaczeniu militarnym ma być znacznie większa.
SAFE na horyzoncie, nawet 7 mld zł na kluczowe trasy
Największą szansą na skokowy wzrost finansowania jest program SAFE. Jak informuje "PB", zgłoszone przez PKP PLK projekty wstępnie zakwalifikowały się do wsparcia, a spółka liczy nawet na 7 mld zł.
"Zgłoszone przez nas inwestycje wstępnie zakwalifikowały się do finansowania z programu SAFE, z którego możemy otrzymać aż 7 mld zł. Planujemy z tego programu sfinansować modernizację linii kolejowej od Szczecina do granicy państwa oraz zrealizować inwestycje na odcinku Kędzierzyn-Koźle-Chałupki, np. modernizację jednego z największych węzłów kolejowych, czyli stacji Kędzierzyn-Koźle" - mówi "Pulsowi Biznesu" Marcin Mochocki, członek zarządu i dyrektor ds. realizacji inwestycji PKP PLK.
Procedury pod presją. Inwestycje wyprzedzają decyzje
Ambitne plany zderzają się jednak z realiami administracyjnymi. Jak podkreśla na łamach "PB" Piotr Wyborski, prezes PKP PLK, spółka zabiega o wprowadzenie regulacji, które przyspieszyłyby wybór wykonawców.
Długotrwałe oczekiwanie na decyzje administracyjne oraz liczne protesty potencjalnych wykonawców sprawiają, że przygotowanie inwestycji i przetargów trwa coraz dłużej.
Problem narastających odwołań dostrzega także branża budowlana. Zdaniem Jana Stylińskiego, prezesa Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, cytowanego przez "Puls Biznesu", konieczne jest ukrócenie odwołań składanych z błahych powodów.
W poprzednich latach kolej cierpiała na niedobór inwestycji, a obecnie - jak wskazuje ekspert - firmy "toczą bardzo ostrą rywalizację o kontrakty", składając liczne odwołania, co wydłuża procedury przetargowe.
Może to nie tylko utrudnić wykorzystanie funduszy unijnych, ale także zwiększyć ryzyko kumulacji kontraktów w kolejnych latach. To z kolei grozi wzrostem cen materiałów budowlanych oraz koniecznością podnoszenia wskaźników i limitów waloryzacyjnych przewidzianych w umowach budowlanych.











