- Podatek jest obarczony bardzo ważnymi, systemowymi błędami - mówił na konferencji prasowej poświęconej prezentacji wyników instytucji za I półrocze prezes mBanku Cezary Kocik.
Przypomnijmy - podatek od niektórych instytucji finansowych (nie obejmuje części małych banków) wynosi obecnie 0,0366 proc. miesięcznie, co w skali roku daje 0,44 proc. W przyszłym roku stawka ma spaść do 0,0329 proc. miesięcznie, a następnie do 0,0293 proc. w 2028 roku. Rocznie banki płaciły do tej pory 4-6 mld zł tego podatku, a w tym roku - według szacunków Związku Banków Polskich - będzie to blisko 7 mld zł.
Co ważne - podatkiem nie są objęte obligacje skarbowe i gwarantowane przez Skarb Państwa oraz bony pieniężne NBP. Dlatego portfele obligacji skarbowych przez ostatnie 10 lat nieustannie rosły i przekraczają już jedną czwartą aktywów banków. Jest to największy udział nie tylko w Unii Europejskiej, ale w całym OECD. W ten sposób banki łatwo zarabiają na rządowym długu i operacjach z NBP, a to wypycha kredyt dla sektora niefinansowego, nad którym się trzeba przecież napracować i wziąć ryzyko. A poza tym - podwyższa jego cenę.
Badania pokazały, że banki łatwo przerzucają podatek na kredytobiorców i tak np. do kredytów hipotecznych doliczają przeciętnie 0,4 proc. w pobieranej marży kredytowej. W ten sposób podatek jedynie "przepływa" przez księgi bankowe, a w rzeczywistości płacą go zaciągający kredyty.
Co ma podatek bankowy do inwestycji w obronność
Kiedy przez całe lata rządy PiS forsowały konsumpcyjny model wzrostu gospodarczego, a równocześnie potrzebowały pieniędzy, by kupić przychylność wyborców, inwestycje w gospodarce spadały. W związku z tym popytu na kredyt nie było, podatek bankowy szkodził, ale trochę mniej. Teraz, gdy cykl inwestycyjny się rozpoczyna, taki sposób obciążania banków zaczyna szkodzić konkurencyjności polskiej gospodarki, bo w rzeczywistości właśnie ją obciąża.
Na negatywne skutki podatku bankowego zwracali już wielokrotnie uwagę sami bankowcy. Padały propozycje - m.in. ze strony Europejskiego Kongresu Finansowego - żeby wyłączyć z niego nową akcję kredytową w rozpoczynającym się cyklu inwestycyjnym, żeby wyłączyć z podatku inwestycje w energetykę odnawialną, bądź "zielone" inwestycje, czy ESG. Niedawno w jednym z wywiadów prezes mBanku Cezary Kocik powiedział, że powinny z niego zostać wyłączone inwestycje w strategicznie ważną dla Polski obronność, co obniżyłoby koszty jej finansowania.
- Jeśli potrzebujemy bardzo dużych nakładów inwestycyjnych w polskim sektorze zbrojeniowym, to ważne, żeby inwestycje były finansowane przy koszcie atrakcyjnie niskim. Polski przemysł zbrojeniowy zasługuje na jak najtańsze źródła finansowania, a nie ma nic ważniejszego niż odbudowa zdolności obronnych - powiedział na konferencji prasowej.
- To jeden z najważniejszych kierunków naszego (mBanku) finansowania - dodał.
Strategiczne inwestycje sfinansują banki zagraniczne
Przedstawiciele mBanku zwracają uwagę także na inne skutki podatku bankowego, które nie tylko prowadzą do większych kosztów finansowania gospodarki, ale także do jej mniejszej konkurencyjności, jak też mniejszej konkurencyjności polskiego sektora finansowego na własnym i poza własnym podwórkiem. Już dziś wiadomo, że wielkie strategiczne inwestycje państwowe, np. w energetykę czy w infrastrukturę, finansowane są często przez banki zagraniczne.
Częściowo wynika to z faktu, że polski sektor bankowy jest za mały (w relacji do PKB jeden z najmniejszych w Unii), żeby je kredytować z powodu ograniczeń kapitałowych czy limitów koncentracji. Ale powodem jest też koszt kredytu. A koszt ten jest wyższy przez podatek bankowy. Banki zagraniczne dostarczają tańszego finansowania, ale to polscy inwestorzy muszą zarządzać ryzykiem kursowym. Ostatecznie to ryzyko transferowane jest na przyszłych odbiorców np. energii.
- To, że banki zagraniczne nie płacą podatku (bankowego), nie było powodem naszej propozycji. Chodzi o prawienie konkurencyjności funkcjonowania sektora zbrojeniowego - powiedział Cezary Kocik.
mBank od wielu lat prowadzi oddziały w Czechach i Słowacji. Kredyty udzielone klientom detalicznym w tych dwóch krajach stanowią 13,3 proc. całego portfela kredytowego banku dla tej grupy, a depozyty detaliczne - 16,9 proc. W obu krajach ma ponad 1,2 mln klientów. Od udzielonych tam kredytów musi płacić podatek bankowy w Polsce, co oczywiście zmniejsza jego konkurencyjność na obu rynkach. Dodajmy, że w podobnej sytuacji jest np. Kredobank, spółka zależna PKO BP działająca w Ukrainie, co może być przesądzające o jego konkurencyjności kiedy zacznie się odbudowa gospodarki tego kraju.
- (Podatek bankowy) zabija zdolność banków polskich do wyjścia za granicę - powiedział Cezary Kocik.
Rekordowe wyniki finansowe
Równocześnie od wielu lat polskie firmy prowadzą ekspansję zagraniczną, często przejmując działające tam przedsiębiorstwa lub tworząc inwestycje od podstaw. Podatek bankowy jest jednym z najważniejszych powodów, dla których polskie, macierzyste banki przegrywają ich finansowanie z zagranicznymi konkurentami.
- Kredyty dla polskich korporacji przechodzi do banków zagranicznych w wyniku podatku bankowego - mówił prezes mBanku.
- To jest pytanie, kto w przyszłości będzie utrzymywał relacje z tymi kompaniami, banki krajowe czy zagraniczne, które nie płacą podatku bankowego - dodał wiceprezes Pascal Ruhland.
mBank - pomimo wzrostu w tym roku podatku od osób prawnych CIT - miał rekordowe wyniki finansowe. Po półroczu zysk netto wyniósł 2.013 mln zł i był o 20,9 proc. wyższy niż w I połowie zeszłego roku. Rekordowy był też zysk brutto. Pomimo podwyżki stawki CIT do 30 proc., płaconej w tym roku przez banki (co obniżyło zysk netto mBanku o 451 mln zł), wzrost zysku był możliwy dzięki niższym o ponad jeden miliard zł rezerwom na ryzyko prawne, czyli na roszczenia frankowiczów.
- mBank najszybciej poradził sobie z tym problemem - powiedział Cezary Kocik.
- Liczba frankowych spraw sądowych w toku jest mniejsza o ponad połowę rok do roku. Pracujemy nad tym, żeby aktywnie rozwiązać problem frankowy. To jest zasługa bardzo aktywnej polityki zawierania ugód z klientami - dodał wiceprezes Marek Lusztyn.
Walka o miejsce na podium
Pod koniec czerwca przeciwko mBankowi toczyło się 1399 postępowań sądowych dotyczących sankcji kredytu darmowego, a łączna wartości przedmiotu sporu wynosiła 44 mln zł. Dotychczas prawomocnie zakończyło się 239 takich spraw, a w 197 zapadły wyroki korzystne dla banku. Przedstawiciele banku poinformowali, że mBank od pewnego czasu nie pobiera prowizji od udzielanych kredytów konsumenckich, nie kredytuje też ubezpieczeń kredytu i będzie miał mniejsze odpisy w związku z SKD niż konkurenci.
Bank od pół roku realizuje strategię silnego wzrostu i w jej wyniku ma apetyt na 10 proc. udziału w kredytach i depozytach gospodarstw domowych, w hipotekach oraz kredytowaniu przedsiębiorstw w 2030 roku. W każdym z tych segmentów odnotował w I półroczu tego roku silny wzrost, kredyty brutto zwiększyły się o 12,9 proc., a aktywa wzrosły do 304,4 mld zł, co oznacza wzrost o 18,8 proc. rok do roku i pozwala mu myśleć o walce o podium w polskim sektorze. Mimo silnego wzrostu osiągnął rekordowo niskie koszty ryzyka wynoszące 34 punkty bazowe.
- Nasze udziały we wszystkich grupach produktowych idą w górę (…) Mamy strategię jak rozpychać się na rynku bez nabierania zbyt dużego ryzyka kredytowego - powiedział Cezary Kocik.
- Rośniemy zgodnie ze strategią, ale robimy to w sposób bezpieczny i odpowiedzialny (…) Pomimo bardzo szybkiego wzrostu kredytów w praktycznie każdej kategorii klientowskiej i produktowej, odpisy netto z tytułu zmiany wartości kredytów były rekordowo niskie - dodał Marek Lusztyn.
Dodał, iż przewiduje, że w tym roku koszty ryzyka wyniosą 55-60 pb wobec zapisanych w strategii poniżej 80 pb.
Jacek Ramotowski













