Na początku lutego biura podróży informowały o wczesnym planowaniu wakacji przez Polaków. Donosiły, że sprzedaż zagranicznych ofert na lato 2026 rośnie rok do roku dwucyfrowo. I uzasadniały, że oferty kupowane wcześniej były średnio o ok. 6 proc. tańsze, niż te rezerwowane kilka tygodni przed wylotem. "W niektórych przypadkach różnice sięgały ok. 60 proc." - informował portal "Wakacje".
W ciągu miesiąca sytuacja się zmieniła. Konflikt na Bliskim Wschodzie zachwiał nie tylko cenami ropy, ale też światową turystyką. Odciął od podróżnych kraje Zatoki Perskiej, które teraz obsługują tylko niewielką część lotów i zniechęcił wielu turystów do Turcji - sąsiada Iranu. W czwartek MSZ ostrzegł przed wyjazdami na Malediwy, do Sri Lanki, Nepalu i Bangladeszu. Między innymi dlatego, że lotniska przesiadkowe do tych krajów położone są w pobliżu rejonu konfliktu, m.in. w Dubaju.
Wakacje blisko domu. Polacy wolą bezpieczeństwo
Dlatego w wakacje Polacy zmieniają upodobania. W perspektywie sytuacji geopolitycznej więcej osób zaczyna rozważać spędzenie urlopu bliżej domu. Chęć podróżowania po kraju i zaplanowania wakacji bez wyjeżdżania za granicę wyraziła zdecydowana większość ankietowanych (73 proc.) przez otoNoclegi.pl - portal turystyczny, który łączy podróżnych z właścicielami obiektów. Uczestnicy sondażu przyznali, że postrzegają wakacje w Polsce za bezpieczniejszą i bardziej przewidywalną alternatywę do zagranicznych wyjazdów.
Rośnie popyt na odpoczynek nad Bałtykiem. Z analizy otoNoclegi wynika, że mimo wzrostu zainteresowania, podwyżki ropy naftowej i gazu, ceny wciąż utrzymują się na tym samym poziomie. - Wynajmujący noclegi nad morzem już zauważyli zwiększony popyt na terminy wakacyjne, jednak na razie nie przekłada się on na wzrost cen - zapewnia Interię założyciel serwisu otoNoclegi.pl, Kamil Ruciński.
Obecnie znaczenie ma dostępność miejsc. - Właściciele noclegów liczą na szybszą sprzedaż całego sezonu wakacyjnego, ale nie podnoszą cen - wyjaśnia rozmówca Interii. Zastrzega jednak, że trend może zmienić się za miesiąc lub dwa, gdy liczba wolnych miejsc spadnie. - Wtedy przewidujemy wzrosty cen noclegów, zwłaszcza nad morzem - prognozuje założyciel otoNoclegi.
Travelist uspokaja. Ceny jak przed rokiem
Większych zmian cenowych założyciel otoNocleg nie przewiduje też na Mazurach, które - jak zauważa - wybiera inna grupa turystów niż wybierająca Dubaj czy Egipt. "W tym regionie Polski szczególne znaczenie ma pogoda i nie przewidujemy większych zmian w popycie ani w cenach w związku z geopolityką" - wyjaśnia. Podobnie ma być w górach, gdzie w sezonie letnim zainteresowanie turystów jest mniejsze. - Branża obawia się mniejszego napływu gości z Bliskiego Wschodu, którzy - zwłaszcza na Podhalu - stanowili znaczny i widoczny udział w sezonie letnim. Nie przewidujemy problemów ani z dostępnością, ani z wyższymi cenami noclegów - zapewnia Kamil Ruciński.
Wyraźnego wzrostu cen wakacji w kraju nie zauważają też eksperci portalu rezerwacyjnego Travelist. - W Polsce pozostają one na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego - zapewnia Interię dyrektor komercyjna portalu Eliza Maćkiewicz. Za nocleg dla dwóch osób w hotelu od 3 do 5 gwiazdek, ze śniadaniem lub wyżywieniem trzeba zapłacić średnio 674 zł, wobec 664 zł rok wcześniej. - Wakacje nad Bałtykiem tradycyjnie będą najdroższe spośród wszystkich regionów, co nie jest zaskoczeniem. Obecnie za taki nocleg dla dwóch osób w sezonie wakacyjnym płaci się średnio około 745 zł - informuje rozmówczyni Interii.
Zwraca też uwagę, że negatywny wpływ wojny na Bliskim Wschodzie jest raczej mało zauważalny w polskiej branży hotelarskiej. - W przeciwieństwie do turystyki lotniczej nie mamy tu do czynienia z takimi czynnikami jak koszty paliwa lotniczego, odwoływane rejsy, wydłużone trasy lotów czy konieczność reorganizacji wycieczek i czarterów - wylicza dyrektor komercyjna Travelist.
Uwaga na wzrost popytu. Zainteresowanie rośnie
Na turystykę krajową - zwraca uwagę Eliza Maćkiewicz - może oddziaływać ogólna presja kosztowa, jak rosnące ceny energii, żywności czy wynagrodzeń w branży hotelowej. Ewentualne podwyżki mogłyby pojawić się też z powodu wzrostu zainteresowania. - Chodzi przede wszystkim o możliwość zwiększonego popytu na wyjazdy krajowe, wynikającego z przesunięcia części ruchu turystycznego z kierunków zagranicznych w stronę polskich destynacji - wyjaśnia.
Zainteresowanie wakacjami w Polsce w ostatnim czasie wyraźnie wzrosło. - Obecnie odnotowujemy o ok. 21 proc. wyższą liczbę krajowych rezerwacji na lato 2026, w porównaniu z tym samym momentem sprzedaży wakacji 2025 - informuje rozmówczyni. Najbardziej wpłynął na to początek marca. - W pierwszych 13. dniach miesiąca liczba rezerwacji jest aż o 70 proc. wyższa niż w tym samym okresie rok wcześniej - podkreśla.
Wzrost sprzedaży zbiegł się w czasie z eskalacją napięć na Bliskim Wschodzie oraz dużymi zakłóceniami w ruchu lotniczym w regionie Zatoki Perskiej. - Rzeczywiście, część popytu kieruje się w stronę krajowych kurortów. Polska oferta hotelowa jest dziś znacznie bardziej nowoczesna niż jeszcze kilka lat temu, a Bałtyk, góry czy regiony jeziorne stanowią dla wielu osób naturalną alternatywę w sytuacji większej niepewności geopolitycznej - argumentuje ekspertka Travelist.
Zdaniem Elizy Maćkiewicz, na tym etapie trudno jednoznacznie stwierdzić, czy przełoży się to na wyraźny wzrost cen. Na razie stawki pobytów w polskich hotelach nie wykazują oznak gwałtownych podwyżek. - Taka sytuacja mogłaby się zmienić dopiero w przypadku wyraźnie wyższego obłożenia hoteli, np. gdyby konflikt na Bliskim Wschodzie przedłużał się i skłaniał jeszcze większą liczbę turystów do wyboru krajowych kierunków - wyjaśnia.














