W latach 2005-2025 Niemcy kupili od nas towary o łącznej wartości prawie 5 bln zł (4896,7 mld zł). Jak przypomina "Rzeczpospolita", podany przedział czasowy obejmuje 21 pełnych lat obecności Polski w Unii Europejskiej, a więc także w unii celnej i strefie wolnego przepływu towarów za granicę.
Niemcy największym odbiorcą polskiego eksportu
Zachodni sąsiad od lat pozostaje ważnym partnerem handlowym Polski. Średnia roczna wartość eksportu do Niemiec w analizowanym okresie wyniosła 233 mld zł, a łączna wartość w przeliczeniu na każdego Polaka - średnio ok. 130 tys. zł. Z danych GUS wynika, że w samym 2025 roku do Niemiec trafiło 26,9 proc. wszystkich towarów sprzedawanych za granicę (wynik ten zwykle wynosi ok. 25-30 proc.).
Gdy uwzględnić również dane dotyczące eksportu za pierwszą połowę 2026 roku, Niemcy kupili z Polski towary za ponad 5 bln zł - ściślej mówiąc, 5112 mld zł. Dziennik zauważa, że to kwota o ok. 30 proc. wyższa od wartości PKB Polski w 2025 r.
"Licząc w kategoriach wartości dodanej, realna zależność jest mniejsza: niemiecka wartość dodana to tylko ok. 6 proc. polskiego eksportu brutto. Mówiłbym więc raczej o silnej koncentracji geograficznej niż o strukturalnym uzależnieniu bez alternatywy, bo inne kraje regionu mają większe uzależnienie od nas" - zauważa główny ekonomista VeloBanku Piotr Arak.
ZOBACZ TEŻ: Niemcy korzystają z polskiej inwestycji. Miejscowi zaczęli się skarżyć
Na eksporcie do Niemiec korzystają w szczególności producenci maszyn i urządzeń, a za nimi plasują się sektory: związany z pojazdami i urządzeniami transportowymi, metali szlachetnych i nieszlachetnych oraz spożywczy.
Ryzyko wynikające z bliskich relacji gospodarczych Polski i Niemiec
Relacje gospodarcze Polski z Niemcami obarczone są pewnymi kosztami. Pierwszy i najważniejszy, o którym mówi Piotr Arak, to "importowanie cyklu koniunkturalnego": przenoszenie się tamtejszych trendów gospodarczych - tak wzrostów, jak i spowolnień - na nasz rynek. Drugi to w jego ocenie "relatywnie niska pozycja w łańcuchu wartości".
"Duża część inwestycji niemieckich w Polsce ma charakter montażowo-produkcyjny, z niewielkim udziałem B+R, które Niemcy trzymają u siebie" - wyjaśnia rozmówca "Rzeczpospolitej".
W obliczu ekspansji gospodarczej Chin spaść może importochłonność niemieckiego eksportu - a to odczujemy także w Polsce. Piotr Arak sugeruje, że korzystna dla naszej gospodarki byłaby "reorientacja w polityce gospodarczej" zachodnich sąsiadów.
Niemcy są też głównym zagranicznym turystą w Polsce. Tylko w 2025 roku cudzoziemcy wyjeżdżający z Polski do Niemiec deklarowali, że wydali w naszym kraju prawie 18 mld zł, a w I kwartale 2026 roku - dodatkowe 4 mld zł.
Ponadto Niemcy są także dostawcą nowoczesnych technologii, know-how oraz kapitału. To wszystko wspiera zaś wzrost PKB Polski.
"Można szacować, że 11-12 proc. wzrostu polskiej gospodarki od 2005 r. jest pośrednio lub bezpośrednio powiązany z RFN" - mówi dziennikowi Piotr Arak. "Większość wzrostu to efekt akcesji Polski do UE jako całości, dywersyfikacji rynków eksportowych, wzrostu produktywności, popytu krajowego i konwergencji dochodowej" - wyjaśnia.










