António Costa spotka się z Donaldem Tuskiem
Jak przekazało Centrum Informacyjne Rządu, spotkanie António Costy z Donaldem Tuskiem odbędzie się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów o godz. 12. Wizyta przewodniczącego Rady Europejskiej w Warszawie jest częścią jego konsultacji z przywódcami państw członkowskich dotyczących przyszłych Wieloletnich Ram Finansowych UE.
Rozmowy prowadzone przez Costę określane są w brukselskich kuluarach mianem "konfesjonału". Spotkania odbywają się w niewielkim gronie, często bez udziału szerszych delegacji. Ich celem jest poznanie oczekiwań poszczególnych państw oraz ustalenie obszarów, w których możliwe będzie osiągnięcie kompromisu.
Istotne są również kwestie, których poszczególne stolice nie zamierzają odpuszczać podczas negocjacji. Według informacji PAP Costa szczególną uwagę poświęca m.in. sposobom finansowania przyszłego budżetu oraz propozycjom nowych źródeł dochodów UE, w tym podatkowi od największych korporacji.
Przeczytaj także: Ponad 180 mld na obronę Polski. Pierwsze umowy w ramach SAFE podpisane, otwiera się w nowym oknie
Budżet UE 2028-2034 przedmiotem konsultacji
Przewodniczący Rady Europejskiej odbył już rozmowy z przedstawicielami wielu państw. Konsultacje prowadził m.in. z premierami krajów bałtyckich oraz Węgier, Chorwacji, Luksemburga, Grecji, Bułgarii, Rumunii, Słowenii i Cypru - informuje PAP.
Po Warszawie Costa uda się do Berlina, gdzie spotka się z kanclerzem Friedrichem Merzem. Następnie odwiedzi Madryt i Lizbonę. W niedzielę w Rovaniemi zaplanowano jego rozmowę z premierem Finlandii Petterim Orpo. Budżetowe konsultacje mają zakończyć się 17 września.
Źródło PAP w Radzie Europejskiej przekazało, że Costa rozmawiał już z liderami 13 państw. Według rozmówcy wszyscy zgadzają się, że negocjacje dotyczące przyszłego budżetu powinny zakończyć się do końca 2026 roku.
- Następne WRF są bowiem zupełnie inne niż obecny budżet. Na przygotowanie i wdrożenie trzeba dużo więcej czasu - powiedziało źródło PAP.
Rozmowy Costy z poszczególnymi przywódcami trwają zazwyczaj od półtorej do dwóch godzin. Tyle ma potrwać również spotkanie z Donaldem Tuskiem. Poza kwestiami budżetowymi politycy mogą rozmawiać o wojnie w Ukrainie oraz rosyjskich prowokacjach.
Irlandia przygotowuje szczegóły negocjacji
Równolegle do konsultacji prowadzonych przez Costę trwają prace na niższym szczeblu. Za przygotowanie szczegółów negocjacji odpowiada obecnie irlandzka prezydencja w Radzie UE.
- Irlandczycy rozmawiają o konkretach, kwotach i kwestiach technicznych. Po konsultacjach z wszystkimi stolicami przygotują negotiation box - powiedziało PAP źródło w Radzie Europejskiej.
Dokument ma stać się podstawą rozmów podczas pierwszego budżetowego szczytu UE zaplanowanego na 15-16 października w Brukseli. Wówczas negocjacje mają wejść na najwyższy poziom polityczny, a rozmowy będzie prowadził António Costa.
Państwa członkowskie oczekują również organizacji kolejnego szczytu budżetowego w listopadzie. Rada Europejska zarezerwowała na ten cel termin 26-27 listopada. Ostateczna decyzja w tej sprawie ma jednak zapaść podczas październikowego szczytu.
Polska największym beneficjentem propozycji budżetu
Obecna propozycja przyszłych Wieloletnich Ram Finansowych opiewa na niemal 2 bln euro. Zgodnie z projektem zmodyfikowanym przez cypryjską prezydencję Polska miałaby otrzymać około 123,3 mld euro, co czyniłoby ją największym beneficjentem przyszłego budżetu.
Polscy negocjatorzy, z którymi rozmawiała PAP, spodziewają się jednak zmian w tej kwocie. Państwa będące płatnikami netto do unijnego budżetu domagają się bowiem znaczącego ograniczenia jego wysokości.
- Skończy się tak jak zwykle, kompromis zostanie osiągnięty w ostatniej chwili, żaden z krajów nie będzie z niego zadowolony, ale wszyscy będą twierdzili, że osiągnęli to, co chcieli - powiedział PAP jeden z rozmówców z resortu zaangażowanego w negocjacje.
Państwa UE podzielone w sprawie przyszłego budżetu
W negocjacjach tradycyjnie ścierają się dwa główne obozy. Pierwszy tworzy tzw. Grupa Skąpców, czyli państwa opowiadające się za większą dyscypliną budżetową i ograniczeniem wspólnych wydatków. Należą do niej m.in. Holandia, Austria, Dania i Szwecja.
Drugim jest Grupa Przyjaciół Spójności, skupiająca 17 państw, w tym Polskę, Bułgarię, Chorwację, Czechy, Estonię, Grecję, Hiszpanię, Litwę, Łotwę, Maltę i Portugalię.
Państwa należące do drugiej grupy chcą ochrony środków przeznaczonych na zmniejszanie różnic gospodarczych i społecznych między regionami. Jednocześnie zabiegają o uproszczenie zasad korzystania z funduszy oraz zapewnienie odpowiedniego poziomu ich finansowania.
Niemcy opowiadają się za ograniczeniem wydatków
W ostatnim czasie inicjatywę w negocjacjach przejęły państwa opowiadające się za oszczędnościami. Pod koniec sierpnia przywódcy Niemiec, Danii, Austrii, Finlandii, Holandii i Szwecji spotkali się w Berlinie i zaapelowali o znaczące ograniczenie unijnego budżetu, sięgające kilkuset miliardów euro.
Wśród wskazanych przez nich priorytetów nie znalazła się polityka spójności. Może to oznaczać, że właśnie w tym obszarze część państw będzie szukać oszczędności.
Piotr Buras, dyrektor Warszawskiego Biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych, ocenił w rozmowie z PAP, że istotną zmianą jest stanowisko Niemiec.
- Największą zmianą jest, że Niemcy nie kryją się już z tym, że są w obozie domagającym się oszczędności - powiedział.
Jak zaznaczył, wcześniejsze niemieckie rządy starały się pełnić rolę pośrednika pomiędzy państwami o różnych interesach. Jego zdaniem obecna zmiana nie wynika jednak z braku możliwości finansowych Niemiec.
Na początku 2025 roku rząd kanclerza Friedricha Merza zniósł tzw. hamulec zadłużenia, czyli regułę ograniczającą możliwość zwiększania długu publicznego. Według Burasa Niemcy mają obecnie większą swobodę finansową, jednak ze względów polityki wewnętrznej nie zamierzają przeznaczać większych środków na budżet UE.
Zobacz także: Negocjacje wkraczają w decydującą fazę. W planach nowy podatek do budżetu UE, otwiera się w nowym oknie
Polska będzie walczyć o fundusze spójności
Według Burasa Unia Europejska potrzebuje większych wydatków na poziomie wspólnotowym, aby skutecznie konkurować gospodarczo ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami.
Ekspert ocenił, że ewentualne cięcia mogą dotknąć nie tylko polityki spójności, lecz także innych obszarów, w tym funduszu konkurencyjności. Jego zdaniem nie będzie możliwe uzgodnienie kompromisu polegającego wyłącznie na ograniczeniu wydatków państw będących płatnikami netto.
Buras uważa jednocześnie, że państwom opowiadającym się za oszczędnościami może być trudno doprowadzić do znaczącego ograniczenia środków na politykę spójności. Możliwe są natomiast zmiany zasad, na jakich pieniądze będą przekazywane.
- Na pewno Donald Tusk będzie zabiegał o jak największe wydatki na politykę spójności. I o to, by fundusze te były w miarę łatwe do absorbowania - ocenił ekspert.
Fundusz konkurencyjności kolejnym punktem sporu
Drugim istotnym obszarem negocjacji będą zasady funkcjonowania Funduszu Konkurencyjności. Dla Polski ważne będzie to, w jakim stopniu z dostępnych środków będą mogły korzystać krajowe przedsiębiorstwa - informuje PAP.
Buras zwrócił uwagę, że Polska może w tym przypadku znaleźć wspólny interes z Niemcami. Chodzi o ochronę europejskiego przemysłu przed konkurencją ze strony Chin.
- Celem jest bezpieczeństwo ekonomiczne Europy, a nie wspieranie najbardziej "zielonych" firm czy krajów. Niemcy w tej sprawie stoją po tej samej stronie, co Polska - powiedział PAP.
Negocjacje mają zakończyć się w 2026 roku
Zdaniem Burasa przeciągnięcie negocjacji na 2027 rok byłoby bardzo niekorzystne. W przyszłym roku we Francji odbędą się wybory prezydenckie, a we Włoszech i Polsce wybory parlamentarne. Może to dodatkowo utrudnić osiągnięcie porozumienia.
- W przyszłym roku odbędą się wybory prezydenckie we Francji i parlamentarne we Włoszech i Polsce. Uzyskanie kompromisu będzie więc o wiele trudniejsze, albo w ogóle niemożliwe. Negocjacje powinna zakończyć prezydencja irlandzka - ocenił ekspert.
Jeżeli podczas październikowego szczytu okaże się, że państwa członkowskie nadal znacząco różnią się w kwestiach fundamentalnych, osiągnięcie porozumienia przed końcem roku może być trudne.










