- Mamy do czynienia z poważnym stagflacyjnym szokiem, kolejnym w ciągu ostatnich sześciu lat (…). To uderza w scenariusz "złotowłosej" gospodarki w Polsce, ale nie jest on całkowicie przekreślony - mówił na konferencji prasowej poświęconej prezentacji najnowszych prognoz banku Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.
Analitycy PKO BP obniżyli prognozę wzrostu polskiego PKB w tym roku do 3,5 proc. z 3,7 proc. "przed wojną", czyli zaledwie o 0,2 punktu proc. Podnieśli natomiast prognozę średniorocznej inflacji do 2,8 proc. z 2,2 proc. wcześniej.
- Dokonane przez nas rewizje prognoz dla Polski nie są na razie duże. To, co prognozujemy, (…) to nadal "złotowłosa" (czyli szybko rosnąca przy niskiej inflacji) gospodarka, ale ryzyka w dół są duże - tłumaczył Piotr Bujak.
Na jakiej podstawie powstał tak łagodny scenariusz? Głównym założeniem jest to, że wojna na Bliskim Wschodzie potrwa jeszcze kilka tygodni, po czym ceny paliw zaczną się stabilizować. Prognozy mówią, że długotrwała blokada Cieśniny Ormuz, którą wprowadził Iran w rewanżu za amerykańsko-izraelski atak z 28 lutego, mogłaby spowodować wzrost cen baryłki ropy do 160 dolarów, a tu już spowodowałoby konieczność nakreślenia znacznie bardziej surowego scenariusza.
- Dla Europy będzie to prawdopodobnie łagodniejszy szok niż w 2022 roku - mówił Piotr Bujak.
Scenariusz bazowy PKO BP przewiduje, że wojna potrwa 2-3 miesiące, ale ceny ropy pozostaną na obecnym poziomie (ok. 100 dolarów za baryłkę) do końca I połowy roku. Po otwarciu Cieśniny Ormuz zaczną stopniowo spadać. To będzie szok dla światowej gospodarki, ale bez porównania mniejszy niż pandemia czy napaść Rosji na Ukrainę (w przypadku oddziaływania tej wojny na Europę), czy też pamiętny kryzys energetyczny z lat 70. zeszłego wieku spowodowany wojną Jom Kipur.
Gospodarka odporna na obecny szok. Może go znieść lepiej niż dwa poprzednie
Dlaczego gospodarka - światowa, europejska i polska - może obecny szok znieść lepiej niż dwa poprzednie z ostatnich lat? Po pierwsze - inflacja jest opanowana. W strefie euro i w Polsce jest w celu banków centralnych, a polityka pieniężna jest neutralna lub lekko restrykcyjna. W USA inflacja jest powyżej celu, ale tam utrzymana została restrykcyjność monetarna. Jesteśmy dalecy od sytuacji, kiedy banki centralne prowadziły ultrałagodną politykę w okresie pandemii i zaraz po niej, a wybuch wojny w 2022 roku dodał inflacji popytowej skrzydeł. Na odmienność tej sytuacji zwracała w tym miesiącu uwagę prezes Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde.
- W scenariuszu bazowym efektów drugiej rundy nie ma - mówił Piotr Bujak.
Także dlatego, że w Polsce rynek pracy wyraźnie ostygł w porównaniu z okresem po pandemii, bezrobocie wzrosło z 5 proc. w maju zeszłego roku do 6,1 proc. w lutym, nie ma napływu uchodźców jak w 2022 roku, co mocno podsycało popyt. Utrzymuje się natomiast wciąż ujemna luka popytowa i choć jest bliska domknięcia, nadal hamuje wzrost cen. W momencie zaistnienia szoku, czyli na początku marca, w polskiej gospodarce widać było mocne dezinflacyjne trendy. Rząd postanowił zamrozić ceny paliw (tzw. program CPN) i będzie to hamować rozprzestrzenianie się inflacji "paliwowej" na inne ceny konsumpcyjne. Czy program ten okaże się skuteczny?
- Jeżeli szok okaże się krótkotrwały i jeśli będzie w bardzo dużej mierze odwracalny, czyli ceny surowców wrócą do poprzednich poziomów, to tego typu działanie okaże się efektywne i pozwoli uniknąć długotrwałych efektów (wzrostu cen paliw). Przy dłuższym szoku nie unikniemy efektów (inflacyjnych), a poniesiemy koszt, który i tak się nie okaże skuteczny - powiedział ekonomista.
"Zamrożenie" cen paliw może mieć jednak korzystny wpływ na oczekiwania inflacyjne, które - jak pokazują wyniki badań koniunktury - wzrosły, choć na razie nie skokowo.
- W przeciwnym wypadku oczekiwania inflacyjne mogą się odkotwiczyć, mogą nastąpić podwyżki stóp (procentowych). To nas przesuwa do mniej dobrego scenariusza. Warto było zaryzykować - mówił Piotr Bujak.
Banki centralne przed trudnym wyborem
Rządowy program będzie kosztowny. Powiększy i tak wysoki deficyt finansów publicznych planowany na ten rok. Analitycy PKO BP szacują, że jeśli program potrwa do końca czerwca, ujemny wpływ na finanse publiczne wyniesie 0,2 proc. PKB, a jeśli do końca roku - będzie to 0,5 proc. PKB.
Co powinny zrobić banki centralne, gdy w gospodarce wieją stagflacyjne wiatry? Stoją przed bardzo trudnym wyborem. W połowie marca - a więc wtedy, gdy wojna zapowiadała się już na znacznie dłużej niż początkowo zapowiadał prezydent USA Donald Trump - największe globalne instytucje podejmowały decyzje o stopach procentowych. EBC, amerykański Fed, Bank Anglii, szwajcarski SNB, Sveriges riksbank, Bank Japonii - nie zmieniły stóp. Postanowiły czekać na rozwój wydarzeń. Wcześniejsze oczekiwania rynku na dalsze łagodzenie polityki monetarnej zmieniły się natomiast radykalnie i wskazują teraz na jej zacieśnienie.
- Naszym zdaniem podwyżki stóp nie są potrzebne szybko (…). Mamy teraz lekko restrykcyjną politykę pieniężną - powiedział Piotr Bujak.
Analitycy PKO BP prognozują, że EBC podniesie główną stopę procentową - być może już w kwietniu - o 25 punktów bazowych, natomiast Fed obniży stopę funduszy federalnych mniej więcej w tym samym czasie także o 25 pb
W jaki sposób scenariusz bazowy może się zmienić w bardziej niekorzystny? Ryzykiem jest utrzymywanie przez kolejne miesiące działań wojennych na obecnym etapie - bombardowanie infrastruktury Iranu przez USA i Izrael i odwet Iranu na instalacjach wydobywczych i przemysłowych w krajach Zatoki Perskiej. Na razie te ryzyka narastają.
- Nie dostrzegamy wiarygodnych sygnałów deeskalacji - powiedział Piotr Bujak.
- Inwazja (lądowa) na Iran oznaczałaby eskalację - dodał.
Wtedy trzeba byłoby rozmawiać o znacznie bardziej niekorzystnych scenariuszach, choć Polska na wojnę na Bliskim Wschodzie może okazać się bardziej odporna niż inne kraje.
Jacek Ramotowski















