Interia: Czy możemy jakoś nazwać suszę, jaka panuje w Polsce?
Prof. dr hab. Ewa Krogulec: - Susza nie jest jednym zjawiskiem, ale złożonym procesem, który rozwija się etapami i obejmuje różne elementy środowiska przyrodniczego. Najczęściej zaczyna się od suszy meteorologicznej, czyli długotrwałego niedoboru opadów atmosferycznych. Następnie pojawia się susza glebowa, rolnicza, gdy w glebie zaczyna brakować wody dostępnej dla roślin. Kolejnym etapem jest susza hydrologiczna, widoczna w postaci niskich stanów rzek i jezior. I susza hydrogeologiczna - dotycząca ubytku zasobów wód podziemnych, najczęściej płytkich wód podziemnych.
Któraś z nich jest trudniejsza od innych do zwalczania?
- Najtrudniejszą do odwrócenia fazą jest susza hydrogeologiczna, związana z obniżaniem poziomu wód podziemnych i ograniczeniem odnawialności zasobów wodnych. Rozwija się wolniej i często pozostaje niezauważona, ale jej skutki mogą utrzymywać się przez wiele miesięcy, a nawet lat. Wszystkie te etapy mogą prowadzić do suszy społeczno-ekonomicznej, której skutki odczuwają mieszkańcy, rolnictwo, przemysł, energetyka i gospodarka komunalna.
Czy obecna susza jest pod jakimś względem wyjątkowa, różniąca się od poprzednich?
- Obecna susza różni się od wielu wcześniejszych przede wszystkim swoją "wielowarstwowością". Problem obejmuje jednocześnie wiele elementów obiegu wody. Coraz częściej nakładają się na siebie wysokie temperatury, bardzo ciepłe zimy, fale upałów, niski stan rzek oraz pogarszająca się sytuacja ilościowa i jakościowa wód podziemnych.
Jak dużą rolę odgrywa w trwającej suszy zmiana klimatu, a jaką działalność człowieka?
- Obie wzajemnie się wzmacniają. Zmiana klimatu zwiększa częstotliwość i intensywność okresów gorących, wydłuża sezon wysokiego parowania i zmienia charakter opadów. Natomiast działalność człowieka często ogranicza zdolność środowiska do zatrzymywania wody lub maksymalizację odpływu.
Jakie są najczęściej popełniane błędy?
- Na przykład uszczelnianie powierzchni w miastach, regulacja rzek, osuszanie terenów podmokłych, nadmierne odwodnienia, uproszczenie krajobrazu rolniczego czy szybkie odprowadzanie wody systemami melioracyjnymi. W praktyce oznacza to zmianę naturalnego krążenia wody - przyspieszanie odpływu i ograniczanie infiltracji. Problem suszy nie wynika więc wyłącznie z warunków klimatycznych, ale również ze sposobu gospodarowania przestrzenią i wodą.
Mamy za sobą wyjątkowo śnieżną zimę. Dlaczego po niej w glebie jest sucho?
- Śnieżna zima nie zawsze oznacza odbudowę zasobów wodnych. Kluczowe znaczenie ma sposób topnienia śniegu oraz warunki panujące po zimie. Jeśli śnieg topi się gwałtownie, przy zamarzniętym lub silnie przesuszonym podłożu, duża część wody odpływa powierzchniowo do rzek zamiast wsiąkać w grunt. W praktyce działa to podobnie jak spływ po szczelnej powierzchni.
- Powolne topnienie śniegu było dawniej jednym z najważniejszych mechanizmów spokojnego i długotrwałego zasilania wód podziemnych. Dziś częściej mamy gwałtowne roztopy, zimowe opady deszczu i szybki odpływ wody.
Częstotliwość występowania suszy wzrasta. Czy ta dynamika będzie się pogarszała?
- Wiele wskazuje na to, że tak. Nie wynika to wyłącznie ze zmian sum opadów, ale przede wszystkim ze wzrostu temperatury powietrza i zmian charakteru opadów. Średnia temperatura roczna wzrasta o około 0,3°C na dekadę, jednocześnie coraz częściej występują fale upałów. Wyższa temperatura oznacza większe parowanie z gleby, roślin, rzek i zbiorników wodnych. Coraz częściej mamy do czynienia z opadami gwałtownymi i krótkotrwałymi. W efekcie jednocześnie obserwujemy epizody intensywnych opadów i długie okresy deficytu wody. To jedna z najważniejszych cech współczesnych zmian klimatu.
Spada poziom rzek. Co wpływa na złą sytuację hydrologiczną?
- Regulacje rzek, prostowanie koryt, pogłębianie cieków, likwidacja mokradeł czy intensywne melioracje przyspieszają odpływ wody z krajobrazu. W wielu miejscach rzeki zostały "odłączone" od swoich naturalnych dolin zalewowych. Woda zamiast rozlewać się, infiltrować i zasilać otoczenie, bardzo szybko odpływa do Bałtyku. Melioracje, które kiedyś miały zwiększać produkcję rolną i chronić przed podmokłościami, dziś w części obszarów przyczyniają się do nadmiernego osuszania krajobrazu.
Jakie są sposoby na zaradzenie sytuacji?
- Kluczowe jest zatrzymywanie wody tam, gdzie spada, oraz odbudowa naturalnych zdolności środowiska do magazynowania wody. Potrzebne są zarówno klasyczne działania hydrotechniczne, jak i nowoczesne, interdyscyplinarne podejście do gospodarki wodnej. Coraz większe znaczenie ma sezonowe magazynowanie wody oraz rozwiązania oparte na przyrodzie. Na przykład odbudowa mokradeł i terenów podmokłych, mała retencja w lasach i rolnictwie, racjonalne gospodarowanie wodą w miastach czy dostosowanie rolnictwa do zmian klimatu. Ogromna jest również rola nauki i nowych technologii. Potrzebne są dokładniejsze modele obiegu wody, monitoring zmian zasobów oraz rozwój innowacyjnych metod retencji i zarządzania wodą.
Co z wodami gruntowymi? Czy mogą stać się rozwiązaniem problemu?
- Wody podziemne są jednym z najważniejszych strategicznych zasobów wodnych Polski. Około 70 proc. wody pitnej w kraju pochodzi właśnie z ujęć wód podziemnych. Jednak nie są zasobem niewyczerpywalnym. Przy długotrwałej suszy również poziom tych wód może się obniżać. szczególnie płytkich ujęć wód podziemnych. Dlatego nie powinny być traktowane jako "awaryjny magazyn bez dna", ale jako zasób strategiczny wymagający szczególnej ochrony.
Ile czasu potrzeba, aby po długiej suszy odbudować zasoby wód?
- Może trwać od kilku miesięcy do nawet kilku lat. Wszystko zależy od rodzaju suszy, skali deficytu oraz warunków hydrologicznych i hydrogeologicznych. Najszybciej odbudowuje się wilgotność powierzchniowej warstwy gleby - czasem wystarczy kilka lub kilkanaście dni opadów.
Zatem wtorkowe opady to wciąż bardzo, bardzo mało…
- Wtorkowy opad był bardzo ważny, przede wszystkim dlatego, że wyglądał na bardziej długotrwały i spokojny niż krótkie, gwałtowne ulewy, które często obserwujemy latem. Właśnie takie opady są najcenniejsze z punktu widzenia odbudowy zasobów wodnych. Jeśli opad utrzymuje się dłużej i ma umiarkowaną intensywność, woda ma szansę dotrzeć do gleby, uzupełniać wilgotność strefy korzeniowej roślin, zasilać głębsze warstwy gruntu i stopniowo odbudowywać zasoby wód podziemnych.
- Dlatego wtorkowy deszcz można traktować jako bardzo potrzebny i korzystny sygnał, ale nie jako rozwiązanie problemu suszy.














