W opracowaniu "Sytuacja demograficzna Polski do 2024 r." Główny Urząd Statystyczny zwraca uwagę, że postępujący proces starzenia się ludności Polski jest z jednej strony wynikiem korzystnego zjawiska, jakim niewątpliwie jest wydłużanie trwania życia - a z drugiej niskiego poziomu dzietności. Ten ostatni pogłębia coraz bardziej widoczny problem: osób starszych jest w polskim społeczeństwie coraz więcej.
GUS: Indeks starości w Polsce wzrasta z roku na rok
Jak wyliczył GUS, obecnie indeks starości w Polsce wynosi 141. To oznacza, że na 100 "wnuczków" (a więc dzieci w wieku 0-14 lat) przypada 141 "dziadków" (osób w wieku 65 i więcej lat). Różnica w wielkości populacji "wnuczków" i "dziadków" wynosi 2,2 mln na niekorzyść dzieci, przy czym w miastach sięga 2 mln, a na terenach wiejskich 229 tys.
Jak czytamy w opracowaniu, "indeks starości wzrasta z roku na rok (w 2023 r. wyniósł 133), co w przyszłości będzie skutkować zmniejszaniem się podaży pracy i utrudnieniami w systemie zabezpieczenia społecznego w wyniku wzrostu liczby i odsetka osób w starszym wieku".
Grupa osób w wieku 65 lat i więcej w ubiegłym roku zwiększyła swoją liczebność o 175 tysięcy i przekroczyła 7,7 mln. Stanowi to 20,6 proc. ogólnej liczby ludności Polski.
Mediana wieku mieszkańców Polski wyniosła w 2024 r. ponad 43 lata, tj. o ponad 7 lat więcej niż w 2000 r. - dodaje GUS.
W rok ubyło ponad 147 tysięcy Polaków
Starzenie się społeczeństwa to jedno - drugi problem, który jest podnoszony w kontekście sytuacji demograficznej Polski, to fakt, że jest nas coraz mniej.
Z opracowania GUS wynika, że w końcu 2024 r. liczba ludności Polski wyniosła 37 mln 489 tys., tj. o ponad 147 tys. mniej niż w końcu 2023 r. Stopa ubytku rzeczywistego wyniosła -0,39 proc., co oznacza to, że na każde 10 tys. ludności ubyło 39 osób.
"Na zmiany w liczbie ludności w ostatnich latach wpływ ma przede wszystkim utrzymujący się ujemny przyrost naturalny. W 2024 r. zarejestrowano prawie 252 tys. urodzeń żywych, co oznacza spadek o ok. 20 tys. w stosunku do roku poprzedniego" - wskazuje GUS, dodając, że liczba urodzeń żywych w 2024 r. była niemal trzykrotnie niższa niż w okresie wyżu demograficznego obserwowanego w Polsce 40 lat temu, a więc we wczesnych latach 80-tych XX wieku.
GUS przyjrzał się też migracjom. Z wyliczeń Urzędu wynika, że w 2024 r saldo migracji zagranicznych na pobyt stały wyniosło 9,3 tys., przy czym liczba imigracji osiągnęła poziom 19,5 tys., zaś emigracji 10,2 tys. "Dodatni bilans migracji definitywnych odnotowano kolejny rok z rzędu. Wcześniej, przez kilka dziesięcioleci, utrzymywało się saldo ujemne" - zwraca uwagę GUS.
Wnioski płynące z najnowszego opracowania GUS są dalekie od optymistycznych. Sam Urząd podsumowuje je w następujący sposób: "Przebieg obserwowanych procesów demograficznych wskazuje, że sytuacja ludnościowa Polski pozostaje w dalszym ciągu trudna. W najbliższej perspektywie nie można spodziewać się znaczących zmian gwarantujących stabilny rozwój demograficzny".
"Niski od ponad ćwierćwiecza poziom dzietności będzie miał negatywny wpływ także na przyszłą liczbę urodzeń, ze względu na zdecydowanie mniejszą w przyszłości liczbę kobiet w wieku rozrodczym" - wyjaśnia GUS. "Z drugiej strony będzie powodować - przy stosunkowo długim trwaniu życia - zmniejszanie podaży pracy oraz coraz szybsze starzenie się ludności poprzez przede wszystkim wzrost liczby i udziału w ogólnej populacji osób w najstarszych rocznikach wieku".
Przyszłość demograficzna Polski w czarnych barwach. Do 2060 r. będzie nas o 6,6 mln mniej
Prognozy na przyszłość też nie napawają optymizmem. GUS przewiduje, że do 2060 roku liczba ludności naszego kraju spadnie o 6,6 mln względem 2024 roku (przypomnijmy, ta liczba w 2024 r. wyniosła 37 mln 489 tys.).
"Największy wpływ na ten stan rzeczy będzie miała umieralność (przewiduje się, że w 2060 r. liczba zgonów sięgnie blisko 490 tys.). Będzie to konsekwencją między innymi tego, że w wiek największej umieralności systematycznie będą wchodzić roczniki należące do wyżu demograficznego z lat 80 XX wieku - czyli obecni około 40-latkowie" - piszą autorzy opracowania.
Mediana wieku ludności w horyzoncie prognozy wyniesie ponad 50,25 lata, czyli o ok. 7 lat więcej niż w 2024 r. - innymi słowy, połowa mieszkańców Polski będzie miała ponad 50 lat. Prognoza GUS zakłada wprawdzie wzrost współczynnika dzietności, ale liczebność potencjalnych matek (które dziś mają kilka lat) spowoduje, że liczba urodzeń będzie stosunkowo niska (GUS przewiduje, że wyniesie ona ok. 225 tys. w 2060 r.). "Najbardziej zmniejszy się liczba mieszkańców województwa śląskiego, a najmniej pomorskiego i lubuskiego" - czytamy w opracowaniu.
GUS zwraca uwagę, że - aby zapewnić stabilny rozwój demograficzny kraju - to w danym roku na każde 100 kobiet w wieku 15-49 lat powinno przypadać średnio co najmniej 210-215 urodzonych dzieci, podczas gdy obecnie przypada ok. 110.
"Zastępowalność pokoleń gwarantuje współczynnik dzietności na poziomie 2,1. W Polsce w 1990 r. współczynnik dzietności spadł poniżej 2, a od 1997 r. przyjmuje wartości niższe od 1,5, charakteryzujące niską dzietność. Wartości współczynnika utrzymujące się w dłuższym okresie poniżej wartości 1,5 prowadzą do nieodwracalnych zmian w strukturze wieku ludności"
GUS w opracowaniu podkreśla, iż odnotowany w 2024 r. spadek liczby urodzeń potwierdza, że Polska znajduje się w okresie kryzysu demograficznego, który miał już przejściowo miejsce w latach 1997-2007.













