Polska truskawka od lat uchodzi w Europie za produkt wysokiej jakości i ceniona jest przede wszystkim za smak. Mimo to rynek coraz wyraźniej pokazuje zmianę trendu - wzmożony import widoczny jest już nie tylko poza sezonem, ale także w jego szczycie, czyli w okresie letnim, gdy krajowa produkcja powinna w pełni zaspokajać popyt.
W praktyce okazuje się, że rosnące dostawy z zagranicy uzupełniają, a czasem nawet wypierają lokalne owoce, co stawia pod znakiem zapytania konkurencyjność polskich plantatorów.
Rekordowy import mrożonych truskawek z Egiptu
Import mrożonych truskawek do Polski osiągnął rekordowy poziom. Jak informuje serwis sadyogrody.pl, tylko w 2025 roku do Polski sprowadzono ponad 62 tys. ton produktu z Egiptu. Tym samym jego udział w imporcie przekroczył już 70 proc. Łączna wartość sprowadzonych owoców przekroczyła 280 mln zł.
Portal zaznacza, że jest to poziom ponad dwukrotnie wyższy niż rok wcześniej, a do tego większy niż łączny import z dwóch poprzednich lat. Wskazuje to na coraz większe skupienie rynku oraz rosnącą zależność od jednego źródła dostaw.
Mrożone truskawki z Egiptu płyną nad Wisłę nie tylko w okresie zimowym, kiedy produkcja w Polsce nie jest możliwa, ale także w lecie. Import przybiera na sile od kwietnia do września. Wtedy jednak wzrasta nie tylko rodzima produkcja, ale także zapotrzebowanie na owoce - również te mrożone - wśród polskich konsumentów.
Europa zmaga się z niedoborami truskawek
Na taki wynik wpłynąć mogła wyjątkowo niekorzystna aura podczas zeszłorocznej wiosny. Producenci zmagali się z przymrozkami, które uszkodziły część sadzonek, a także wysokimi kosztami energii.
Niedobory w dostępie do truskawek występują także w innych krajach europejskich. Poważne anomalie pogodowe, które obniżyły ubiegłoroczne zbiory, odnotowano również w Hiszpanii. Jednocześnie kraje w Afryce, takie jak m.in. Egipt, wykorzystały zadyszkę europejskich producentów do zwiększenia mocy produkcyjnych i pól uprawnych.













