W tym roku eksport polskiego uzbrojenia zmniejszył się o blisko 600 mln euro w porównaniu z poprzednim rokiem. W 2025 r. wartość sprzedanej za granicę broni wyniosła 3,1 mld euro. To jednak - jak podaje "Dziennik Gazeta Prawna" - wciąż znacznie więcej niż w 2021 r., gdy eksport wyniósł 500 mln euro.
Eksport polskiego uzbrojenia. Największym odbiorcą pozostaje Ukraina
Największym odbiorcą pozostaje Ukraina, która w tym roku kupiła polski sprzęt za 1,7 mld euro, w tym czołgi, pojazdy opancerzone, bezzałogowce i broń ręczną.
Znaczna część eksportu przypadła firmom prywatnym. Dla porównania eksport Polskiej Grupy Zbrojeniowej wyniósł 435 mln euro. PGZ liczy na zwiększenie sprzedaży do państw Zatoki Perskiej, zainteresowanych m.in. polskimi systemami obrony przeciwlotniczej bardzo krótkiego zasięgu.
Poza Ukrainą największymi odbiorcami polskiego uzbrojenia były Filipiny (246 mln euro), USA (178 mln euro) i Niemcy (66 mln euro).
Problemem w eksporcie broni ograniczone moce produkcyjne
Według rozmówcy "DGP", byłego ambasadora Polski na Łotwie i w Armenii Jerzego Marka Nowakowskiego, sprzedaż broni może być istotnym narzędziem dyplomacji, ale problemem pozostają ograniczone moce produkcyjne. Jak powiedział, Polska ma obecnie więcej zapytań zagranicznych niż możliwości realizacji zamówień, m.in. jeśli chodzi o przenośne systemy rakietowe Piorun i pojazdy minowania Baobab.
ZOBACZ TAKŻE: Wydatki obronne w NATO. Polska przestanie być liderem, otwiera się w nowym oknie
Nowe możliwości daje rynek indyjski. W tym roku Indie kupiły polskie uzbrojenie za zaledwie 1,7 mln euro, są jednak zainteresowane Baobabami, a potencjalne zamówienia miałyby być większe niż dotychczasowe zakupy polskiego MON. Rośnie też eksport Piorunów - w 2025 r. kupiły je m.in. Belgia, Estonia, Litwa, Norwegia i Szwecja.
"Kluczowe dla eksportu są zamówienia własnej armii, ponieważ zagraniczni odbiorcy niechętnie kupują sprzęt, którego nie używa wojsko państwa producenta" - powiedział Nowakowski "DGP".











