"Pojawiła się koncepcja, aby Narodowy Bank Polski mógł - pewnie po zmianie ustawowej, bo to dzisiaj jest trudne - pokazać zysk wynikający ze wzrostu wartości złota w ostatnich latach. (...) Ten zysk nie będzie wygenerowany w ciągu jednego roku, tylko w stabilny sposób może powstać w ciągu kolejnych lat" - wyjaśnił w rozmowie z money.pl Leszek Skiba, wskazując na rosnące ceny złota.
"Polski SAFE 0 proc." Nawrockiego i prezesa NBP. Są dwie opcje
Zdaniem doradcy prezydenta Nawrockiego są dwie opcje. Pierwszą z nich jest scenariusz, w którym prezes NBP zrealizuje zysk, czyli sprzeda złoto, aby następnie je odkupić już przy użyciu szeroko rozumianych rezerw walutowych, w związku z czym pojawi się księgowy zysk, który w 95 proc. trafi do budżetu państwa. "Niekoniecznie musi to być budżet państwa, ale Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych" - wyjaśnił Skiba. W tym przypadku potrzebna byłaby jednak zmiana ustawy, żeby pieniądze mogły trafić do funduszu.
Druga opcja zakłada, że tej operacji sprzedaży by nie było. Tutaj jednak - jak wskazuje w rozmowie z money.pl - potrzebna byłaby "drobiazgowa dyskusja" o tym, "co w sensie prawnym jest możliwe". "Żeby nie dokonywać realnej sprzedaży i odkupu, tylko po prostu przekwalifikować wartość złota, zakładając hipotetyczną operację sprzedaży i kupna, żeby wypłacić ten zysk bez fizycznej operacji, bazując wyłącznie na księgowym przeliczeniu wartości" - przekazał.
"W pierwszym kroku, jak rozumiem, pojawia się możliwość pokazania przez Narodowy Bank Polski 60 mld zł wynikającej z przewalutowania, rewaluacji lub operacji pokazania księgowego wzrostu cen złota części tego złota. Taka operacja z kolejnymi częściami złota musiałaby się dokonywać w kolejnych latach" - wyliczył doradca Nawrockiego.
W kolejnych latach z propozycji może pojawić się łącznie 185 mld zł - m.in. poprzez wzrost ceny złota. "Powiedzmy w ciągu trzech, czterech czy nawet pięciu lat. (...) Te pieniądze mogą trafiać sukcesywnie do przemysłu zbrojeniowego do roku 2032, 2033. Czyli tak naprawdę nie musimy być pod presją roku 2030" - wyjaśnił.
Jak przyznał Skiba, potrzebne byłyby jednak zmiany legislacyjne: otwarta furtka na rewaluację ceny złota (jeśli NBP zdecyduje się na taki scenariusz), przekierowanie zysku - z budżetu do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, z kolei trzeci element ustawy mógłby mówić, że wypłata z tego zysku mogłaby być w jakimś sensie przyspieszona. "To oczywiście jest do oceny eksperckiej, jak to zrobić, żeby nie łamać ogólnych zasad prowadzenia rachunkowości banku centralnego" - zaznaczył Skiba.
"SAFE 0 proc.". Doradca Nawrockiego odpiera zarzuty o niezgodność z konstytucją
Od momentu ogłoszenia propozycji przez prezydenta Nawrockiego i prezesa Glapińskiego pojawiły się analizy, z których wynika, że może być ona niezgodna z konstytucją. O tym w rozmowie z PAP mówił np. Piotr Kuczyński z Domu Inwestycyjnego Xelion. "Zgodnie z konstytucją Narodowy Bank Polski nie może finansować swoimi środkami budżetu państwa" - zauważył.
Leszek Skiba w rozmowie z money.pl odniósł się do tych zarzutów. "Jeśli wypłata zysku przez Narodowy Bank Polski byłaby złamaniem Konstytucji, to NBP od ponad 20 lat, co roku wypłacając zysk, łamałby Konstytucję. Wydaje mi się, że to opinia nieco absurdalna. Uważam, że wypłata przez Narodowy Bank Polski zysku nie jest złamaniem konstytucji" - odpowiedział wprost.
Odparł także zarzut o straty w ostatnich latach. "Jeżeli mamy do czynienia z umacnianiem złotego, to NBP wykazuje straty i to jest naturalne, że w ostatnich trzech latach ta strata się pojawiła. Nie oznacza to jednak, że bank nie może teraz wypłacić zysku" - powiedział.
"Jeżeli zostanie podjęta decyzja polityczna, żeby nie brać pieniędzy z europejskiego SAFE, to najlepszą alternatywą w tej sytuacji jest wypłata z zysku Narodowego Banku Polskiego" - ocenił doradca prezydenta Nawrockiego.
Prezydent i prezes NBP z propozycją polskiego programu "SAFE 0 proc."
Prezydent w środę wraz z prezesem NBP Adamem Glapińskim przedstawił propozycję "polskiego SAFE 0 proc.". W odróżnieniu od unijnego programu "polski SAFE" miałby być finansowany z pomocą NBP.
"Polski SAFE 0 proc." zaprezentowany przez Nawrockiego i Glapińskiego ma w swoich założeniach zagwarantować 185 miliardów złotych na zbrojenia. Środki te - według zapowiedzi prezydenta - nie byłyby obarczone odsetkami. Nawrocki powiedział, że jeśli będzie taka potrzeba, jest gotów wyjść z inicjatywą ustawodawczą w tej sprawie oraz liczy, że zostanie ona podjęta "zgodnie z konsensusem wszystkich środowisk politycznych w polskim parlamencie". Podkreślił również, że na ten moment nie zamierza przedstawić swojej decyzji co do - czekającej na jego podpis - rządowej ustawy wdrażającej europejski program SAFE.
Prezes NBP Adam Glapiński pytany na konferencji, z jakich aktywów rezerwowych bank centralny planuje sfinansować "SAFE 0 proc.", odpowiedział: "z żadnej części części rezerw nie możemy skorzystać, w tym sensie, że część rezerw zostanie przekazana, bo to jest wbrew prawu".
- Na przykład zysk (NBP - red.), w większości, w 95 proc. przekazujemy rządowi. On jest używany w określonym celu. W tym wypadku spodziewamy się, że w celu właśnie wzmacniania polskiej obronności - dodał i podkreślił, że "środki, które zostaną wykreowane, zostaną przekazane tak, jak każe prawo, rządowi, Funduszowi Wsparcia Sił Zbrojnych". - I już jest kwestią innych ciał decyzyjnych, jak zostaną wykorzystane. Naszym zadaniem byłoby tylko, żeby te środki przekazać. Na tym nasza rola się kończy - zaznaczył.
Glapiński przekazał, że NBP obliczył, iż istnieje możliwość takiego finansowania, oraz że szanse na nie byłyby jeszcze większe, gdyby prezydent Nawrocki "sięgnął po rozwiązanie ustawowe". Dodał, że o dalszych jego szczegółach będzie mówił w przyszłości.













