Na pierwszy rzut oka wszystko z polską gospodarką wygląda dobrze, a nawet znakomicie, jakby wciąż trwała w "złotym" wieku. Należy do najszybciej rosnących w Unii, jest odporna, nie wywróciła jej agresja Rosji na Ukrainę, szok paliwowy, cła Donalda Trumpa. Tylko, że teraz w globalnej gospodarce następuje rewolucyjna zmiana. I jest problem - czy Polska się w tym połapie i czy znajdzie swoje punktowane miejsce w peletonie.
- Jesteśmy 21. potęgą gospodarczą świata, ale mamy problem z przeskoczeniem w inna fazę rozwoju, w której o sukcesie nie będą decydowały niskie płace (…) Mam pewien niepokój co do tej przyszłości - mówił podczas czerwcowego Europejskiego Kongresu Finansowego Janusz Lewandowski, poseł do Parlamentu Europejskiego i były komisarz UE ds. budżetu.
Możemy oczywiście żyć dalej wspomnieniami o "złotym wieku", który opisywał Marcin Piątkowski tuż przed tym, jak na świecie zaczynały się tektoniczne zmiany. Jedno jest pewne, swój "wiek złoty" polska gospodarka zawdzięcza integracji z Unią Europejską, taniej pracy, korzystnej demografii oraz zdolności imitacji wzorców biznesowych, technologii i produktów. To dało nieprzerwany 30-letni wzrost, a w konsekwencji Polska stała się 21. potęgą gospodarczą świata. Wejście do UE pozwoliło zbudować silniejsze instytucje dzięki przyjęciu acquis communautaire, choć nie powidło się to w wielu obszarach.
- Dzięki temu, że imitowaliśmy, także tysiące przepisów, które wprowadziliśmy, to nas pchnęło cywilizacyjnie - powiedział przewodniczący Rady Programowej EKF, były premier Jak Krzysztof Bielecki.
Zmiana epok
Tymczasem od wielkiego globalnego kryzysu finansowego z lat 2007-9 widzimy jak pęka system ekonomiczno-społeczny ukształtowany po II wojnie światowej. Internet - ze wszystkimi tego złymi i dobrymi konsekwencjami - zaczął dominować w komunikacji międzyludzkiej. Świat stanął przed wyborem skąd czerpać energię. Maszyna parowa spalająca węgiel i silnik diesla są nadal opcją ale wiadomo już, że nie będą nią za 10 lat. Szukamy technologii - prawdopodobnie takich, których jeszcze nie znamy. No i do gry wchodzi wielka wciąż niewidoma - królowa sztuczna inteligencja.
- Nie jesteśmy w epoce wielkiej zmiany, tylko zmiany epok - powiedział podczas EKF Grzegorz Kołodko, profesor Akademii Leona Koźmińskiego, były wicepremier i minister finansów.
Rosyjski ekonomista Leonid Kondrtatiew postawił w latach 20. zeszłego stulecia hipotezę, że gospodarka rozwija się w pewnych długoterminowych cyklach. O ile ich granice i następstwo bywa przedmiotem dyskusji, cykliczność rozwoju gospodarczego nie jest kwestionowana przez ekonomistów. Jesteśmy świadkami czasów, gdy jeden cykl się skończył, a wzbiera kolejny. Kondratiew mówił o cyklach trwających 50-60 lat. Zmiany jednak przyspieszają, a tym bardziej w Polsce, która "wskoczyła" do poprzedniego cyklu gwałtownie i z opóźnieniem.
- Zaczyna się nowy etap cyklu Kondratiewa, prawdopodobnie też 30-letni, będzie bardziej technologiczny, bardziej głęboki, następuje w nim kumulacja innowacji, big data i AI. Kto w to nie wejdzie, ten zginie - mówił Leszek Pawłowicz, koordynator EKF, emerytowany profesor Uniwersytetu Gdańskiego.
Od czego zależy wzrost gospodarczy Polski
Świadomość następującej zmiany mają także rządzący i przejawiają wysokie aspiracje. Choć dziwić może fakt, że rząd, który podkreśla potrzebę local content w obecnym cyklu inwestycyjnym, zdaje się nie zauważać, że local content mógłby obejmować także własność intelektualną. Czy powinien?
- W światowej gospodarce peleton wjeżdża pod górę, słabsi odpadną, pojawią się liderzy (…) Polska ma realną szansę, żeby ciągu najbliższych 10. lat znaleźć się wśród trzech najbardziej wpływowych gospodarek w Europie - mówił Andrzej Domański, minister Finansów i Gospodarki.
Wiadomo już, że w światowej gospodarce następuje technologiczna rewolucja, którą napędzają innowacje i wiedza. Tymczasem twarde dane wskazują na to, że Polska nie należy do liderów w tych dyscyplinach. Dane Komisji Europejskiej pokazują na przykład, że poziom wykorzystania technologii cyfrowych przez małe i średnie przedsiębiorstwa w Polsce utrzymuje się poniżej średniej UE, co ogranicza innowacyjność i produktywność.
Chociaż odsetek ten wzrasta, w 2025 roku tylko 59 proc. polskich MŚP osiągnęło podstawowy poziom wskaźnika wykorzystania technologii cyfrowych w porównaniu ze średnią UE wynoszącą 71,4 proc. Opóźnia się także wdrażanie zaawansowanych technologii, takich jak sztuczna inteligencja, co może hamować przyszły wzrost. Tymczasem ostatnie badanie Banku Światowego pokazuje, że skuteczna adopcja sztucznej inteligencji mogłaby zwiększyć PKB Polski do 2035 roku o 12,1 proc.
"Wzrost gospodarczy i konkurencyjność Polski w coraz większym stopniu zależą od jej zdolności do wykorzystania potencjału nauki i innowacji" - napisała Komisja Europejska w zaleceniach ostatniego semestru.
Czy Polska zarobiła na eksporcie mózgów
Niektórzy ekonomiści w ślad za byłym premierem rządu PiS Mateuszem Morawieckim patrzą uważnie na statystyki potwierdzające (miniony) sukces naszej gospodarki. Z Wielkiej Brytanii więcej Polaków wraca niż tam wyjeżdża, ostatnio tak samo z Niemiec. Ma to potwierdzać tezę, iż Polska to kraj, w którym się naprawdę dobrze żyje, skoro polskie ręce do pracy, które wyjechały za pracą, teraz reimigrują. Statystyki są nieubłagane - wracają ręce. Wciąż emigrują mózgi.
Dla czerpania korzyści z imitacyjnego rozwoju mózgi nie były potrzebne. Dlatego stały się polskim towarem eksportowym. To wcale nie znaczy, że wszystkie mózgi już wyjechały z Polski. Żeby temu przeciwdziałać, EKF od kilku lat realizuje projekt Akademia EKF, wokół której stara się skupiać wybijających się studentów i absolwentów ekonomii. W tym roku po raz kolejny prezentowali swoje eseje.
- Stoimy przed imperatywem maksymalizacji wykorzystania kapitału ludzkiego, który obecnie eksportujemy - mówiła prezentując swój esej Emilia Skrzycka, studentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.
- Nauka to nie jest temat poboczny. To jest fundament (…) nie ma poważnej polityki innowacyjnej bez polityki naukowej - powiedziała prezentując swoją pracę Michalina Zubko, studentka Uniwersytetu Warszawskiego.
W maju po raz pierwszy w Polsce odbył się protest naukowców, którzy domagali się zwiększenia finansowania nauki. Ponad 30 lat eksportu mózgów mogło już jednak przesądzić o miejscu Polski w "wieku srebrnym".
Jacek Ramotowski













