Analitycy PKO BP zwrócili uwagę, że polski rynek odzieżowy jest silnie związany łańcuchami dostaw z krajami azjatyckimi.
"Większość odzieży sprzedawanej w Polsce jest produkowana w Azji lub Europie Południowo-Wschodniej. Polskie firmy najczęściej działają w modelu, w którym projektowanie, marketing i sprzedaż odbywają się w Polsce lub w Europie, a szycie zlecane jest zagranicznym producentom" - wskazali.
Polska regionalnym hubem dla rynku odzieżowego
Podkreślili, że Polska jest jednym z większych importerów odzieży w Europie. Wartość importu odzieży do Polski (według kraju pochodzenia) w 2025 wyniosła 16,8 mld euro (o 12,3 proc. więcej r/r), co plasuje nasz kraj w pierwszej dziesiątce największych importerów odzieży na świecie.
Najważniejszymi dostawcami, jak wynika z raportu PKO BP, są Chiny (26 proc. wartości importu), Bangladesz (21,6 proc.) oraz Turcja (9,7 proc.). Wśród krajów wysyłki odzieży czołówkę dostawców stanowią Niemcy (32 proc.), Hiszpania, Bangladesz, Chiny i Holandia z uwagi na odprawę części importowanej odzieży w portach unijnych i dalszą wysyłkę do Polski.
"Polska jest nie tylko dużym rynkiem konsumpcyjnym, ale również regionalnym hubem magazynowo-logistycznym obsługującym handel internetowy i dystrybucję międzynarodowych marek. Ta rola wzmacnia znaczenie Polski, ale jednocześnie zwiększa jej podatność na zakłócenia w transporcie morskim i wzrost kosztów importu" - wskazano.
Konflikt na Bliskim Wschodzie może uderzyć w polskie firmy odzieżowe
Jak wynika z publikacji, ok. 3/4 importu odzieży do Europy z Azji zwykle przechodzi przez korytarz Morza Czerwonego - "to oznacza, że każde zakłócenie w tym rejonie natychmiast uderza w handel z Europą" - dodano.
"Konflikt na Bliskim Wschodzie prowadzi do wzrostu kosztów frachtu, wydłużenia czasu transportu oraz konieczności zmiany dotychczasowych tras, a także skutkuje wyższymi stawkami ubezpieczeniowymi, ograniczeniem dostępnych zdolności przewozowych i w konsekwencji większą niepewnością w planowaniu operacji logistycznych. (...) Konflikt na Bliskim Wschodzie jest dużym wyzwaniem dla polskich firm odzieżowych, które polegają na globalnych i wrażliwych kosztowo łańcuchach dostaw. Równocześnie stanowi szansę dla Polski na wzmocnienie roli regionalnego centrum dystrybucyjnego oraz zwiększenia znaczenia krajowych podmiotów" - podkreślili analitycy PKO BP.
Rośnie presja na wzrost cen
Dodali, że skutki wojny z Iranem dla branży odzieżowej zależą przede wszystkim od długości trwania konfliktu, jednak część konsekwencji "jest już nieunikniona".
"Wyższe koszty produkcji i transportu będą wywierać presję na wzrost cen detalicznych w handlu. Marcowe badanie koniunktury konsumenckiej GUS wskazało na pogarszające się nastroje Polaków. Obawy związane z wyższymi kosztami ogrzewania i energii elektrycznej mogą hamować decyzje zakupowe" - wskazano.












