Wojna na Bliskim Wschodzie uderzyła nie tylko w rynek surowców energetycznych. Problemy pojawiają się przy dostarczaniu towarów, a łańcuchy dostaw wydłużają się. Statki docierają do portów z opóźnieniem, bowiem omijają niektóre obszary.
Gdynia szykuje się na zatory
Kumulacji przeładunków nie widać jeszcze w polskich portach, ale sytuacja jest monitorowana na bieżąco. Jak informuje money.pl gdyński ma na uwadze możliwość okresowych problemów.
"Operacje portowe przebiegają płynnie, zgodnie z bieżącą organizacją pracy terminali, nie notujemy zjawisk, które wskazywałyby na systemowe wydłużenie czasu obsługi ładunków" - mówi portalowi Kalina Gierblińska, rzeczniczka prasowa Zarządu Morskiego Portu Gdynia.
I potwierdza - ewentualne zmiany harmonogramów żeglugowych ze względu na zatory w portach.
"Patrzymy w przyszłość z niepokojem"
"Względny spokój" widać także w Szczecinie i Świnoujściu. Ryzyko problemów jednak jest,
"Porty obsługują handel z całego świata - gdy wypada dostawca z Chin, importer szuka towaru w Ameryce. Zagrożenia są poważne i patrzymy w przyszłość z niepokojem, ale nie spodziewałbym się gwałtownych zmian" - ocenia w money.pl Rafał Zahorski, pełnomocnik zarządu ds. rozwoju Portów Szczecin i Świnoujście.
Na kumulację przeładunków szykuje się również port w Gdańsku. W tym przypadku skala problemu może być jednak mniejsza, bowiem wiele statków dociera tutaj bezpośrednio., bez konieczności przeładunku po drodze.
Money.pl zwraca ponadto uwagę, że armatorzy borykają się z brakiem możliwości ubezpieczania swoich statków przez niektórych ubezpieczycieli, które wchodzą do portów na Bliskim Wschodzie. Oznacza to konieczność wydłużania tras, nawet wokół Afryki.














