Portugalski, mniejszościowy i centroprawicowy rząd proponuje zmiany w ponad 100 artykułach Kodeksu pracy. Uzasadnia, że wpłyną one na poprawę produktywności, zwiększą inwestycje zagraniczne i będą stymulować wzrost gospodarczy. W 2025 r. wyniósł on 1,9 proc. PKB, a w tym - według prognoz - ma spaść do poziomu 1,7 proc. W grudniu brytyjski tygodnik The Economist wyróżnił Portugalię tytułem "Gospodarki Roku 2025".
Prawo pracy. Reforma wywołała strajk
Argumenty te nie przekonują jednak tamtejszych pracowników. Ich zdaniem, proponowana przez rząd reforma pogorszy warunki pracy, ograniczy prawo do strajku i ochronę rodzicielską. "Młodzi pracownicy zostaliby uwięzieni w niepewnych umowach na całe życie i zmuszani do pracy po 50 godzin tygodniowo, bez dodatkowego wynagrodzenia" - wyjaśniał agencji Reuters Tiago Oliveir, lider CGTP, największej portugalskiej konfederacji związków zawodowych i organizatora strajku generalnego.
Proponowana przez premiera Luisa Montenegro (PSD) nowelizacja zakłada m.in. ułatwienie dokonywania zwolnień z uzasadnionych przyczyn. Umożliwia też przedsiębiorstwom odmowę przywrócenia do pracy pracowników w przypadku bezprawnego zwolnienia, pod warunkiem wypłaty odszkodowania. Nowelizacja ma też znieść ograniczenia dotyczące outsourcingu - korzystania z usług zewnętrznych firm.
Strajk generalny. Problemy na lotniskach
Jednym z działów gospodarki najbardziej poszkodowanym strajkiem jest transport. Portugalski przewoźnik narodowy, TAP, do wieczora zrealizuje 79 z ponad 300 codziennych lotów - donosi tamtejszy portal informacyjny Observator. Największe zakłócenia zarejestrowano w Lizbonie. Krajowy Związek Zawodowego Personelu Lotnictwa Cywilnego (SNPAC) poinformował, że spośród 508 zaplanowanych lotów "329 zostało już odwołanych, co stanowi 65 proc. operacji zaplanowanych na 3 czerwca".
Część połączeń wstrzymały też lotniska w Porto, Faro oraz na Maderze i Azorach. Linie lotnicze oświadczyły, że "kontaktują się ze wszystkimi klientami, których loty zostały odwołane i którzy nie zmienili jeszcze swoich rezerwacji, aby wspólnie znaleźć najlepsze alternatywy podróży"."Usługi w minimalnym zakresie" realizują w Portugalii Easyjet i Ryanair. A portugalskie SATA Air Açores odwołały w środę wszystkie loty krajowe i sześć zagranicznych. Mniej niż połowę połączeń realizuje Iberia.
"Pasażerowie, których loty zostały odwołane lub zmienione, nadal mają prawo do pomocy ze strony linii lotniczych" - podkreśla portugalska rozgłośnia radiowa RFM. Informuje, że w przypadku przerwania podróży, przewoźnicy muszą zagwarantować zwrot kosztów lub zmianę terminu, a także wsparcie w okresie oczekiwania, obejmujące posiłki, komunikację i, w razie potrzeby, również zakwaterowanie.
Portugalia strajkuje. Nie jeżdżą pociągi i metro
Z powodu strajku, w Lizbonie zamknięto metro. W opublikowanym na stronie internetowej komunikacie poinformowano, że "pomiędzy godziną 23:00 2 czerwca a całym dniem 3 czerwca nie będzie pociągów". Ruch powinien wrócić do normy 4 czerwca o 6.30 rano. W Porto zaś z siedmiu linii metra, częściowo działają dwie.
Z problemami muszą się też liczyć pasażerowie pociągów. CP - portugalski odpowiednik PKP - oficjalnie poinformował, że "spodziewane są zakłócenia w ruchu kolejowym, które mogą mieć wpływ również na poprzedni i następny dzień". Liczba połączeń spadła do około 25 proc. standardowej oferty. Z tego powodu, klientom dotkniętym zakłóceniami firma "umożliwi pełny zwrot ceny biletu lub bezpłatną wymianę na inny pociąg tej samej kategorii i klasy".
Do północy portugalskie szpitale działają "jak w niedziele lub święta" - wynika z komunikatu. Protest poparli wszyscy lekarze "pracujących w sektorze publicznym, społecznym i prywatnym, niezależnie od charakteru ich zatrudnienia lub umowy". Do strajku dołączył się też Związek Zawodowy Pielęgniarek (SEP). Zapewnił, że zagwarantowane zostaną minimalne usługi "niezbędne do zaspokojenia nieuniknionych potrzeb społecznych".
Portugalia strajkuje. Już po raz drugi
W całym kraju lekcji nie ma też w szkołach - publicznych, prywatnych i społecznych. Odwołano wykłady na uniwersytetach i zamknięto instytuty badawcze. W opinii przedstawicieli edukacji, proponowana przez rząd reforma "jest sprzeczna z zasadami prawa pracy". Przede wszystkim dlatego, że "osłabia obronę interesów pracowników, ułatwia zwolnienia, czyni stałe zatrudnienie niestabilne i poważnie ogranicza możliwości działania związków zawodowych".
Przez cały dzień strajkuje w Portugalii przemysł - od farmaceutyki i celulozy, poprzez chemiczny i energetyczny po metalurgiczny. Nie działają sklepy, restauracje i niektóre hotele. Prace wstrzymali zatrudnieni w sektorze publicznym, w tym służby komunalne. Protestuje też państwowa administracja. Do mobilizacji przeciwko pakietowi pracowniczemu wezwał też Związek Dziennikarzy. Potępił "zapowiedziany atak rządu na prawa pracownicze" i "cywilizacyjny regres, którego głównym skutkiem jest ułatwianie wyzysku najsłabszych".
Czerwcowy protest jest drugim strajkiem generalnym w Portugalii w ciągu pół roku. Poprzedni odbył się w grudniu z tego samego powodu - niezadowolenia z trwającej reformy Kodeksu pracy. Był to pierwszy strajk generalny od 12 lat.













