System kaucyjny zaczął w Polsce funkcjonować 1 października 2025 roku. Funkcjonowanie systemu mocno atakuje opozycja, Konfederacja w na początku sierpnia złożyła projekt, który miałby znieść kaucję za butelki. Z kolei w marcu kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek mówił "koniec z systemem kaucyjnym". Jak pisze "Rzeczpospolita" także w obozie rządzącym zaczynają pojawiać się wątpliwości.
Posłanki KO mają wątpliwości co do systemu kaucyjnego. "Piszą do mnie wyborcy"
"Skarżą się na niego moi znajomi, piszą w tej sprawie do mnie wyborcy" - powiedziała w rozmowie z dziennikiem Dorota Łoboda, posłanka Koalicji Obywatelskiej.
Wśród docierających do niej zastrzeżeń wymieniła m.in. długie kolejki do automatów kaucyjnych, wygasanie bonów za zwrócone opakowania czy niejasności związane z obiegiem opłaty kaucyjnej. Posłanka Łoboda wraz z pięcioma innymi parlamentarzystkami złożyła swoją interpelację w sprawie sytemu kaucyjnego jeszcze zanim projekt jego likwidacji złożyła Konfederacja.
Dyskusja zamiast likwidacji systemu kaucyjnego
Dyskusji chcą również m.in. posłanka Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic czy poseł Koalicji Obywatelskiej Robert Dowhan.
"Jeden z stojących pod kaucjomatem rozpoznał mnie i powiedział: Niech pan zobaczy, panie pośle, co z nami zrobiliście. Zamiast być z dziećmi nad morzem, stoimy w długiej kolejce z jakimiś workami" - przywołał w rozmowie z "Rz" swoje doświadczenia z Międzyzdrojów poseł Dowhan.
Posłowie KO w rozmowie z dziennikiem podkreślili jednak, że chcą rozmów o zmianach w systemie, a nie jego likwidacji.














