Brytyjski dziennik zauważył, że Rosja coraz częściej bierze na celownik infrastrukturę stanowiącą podstawę gospodarki Ukrainy. Od miesięcy atakuje obiekty przemysłowe, magazyny, centra logistyczne i centra danych.
Alerty rakietowe kosztują Ukrainę 45 mln dolarów za każdą godzinę
Ukraiński minister gospodarki i środowiska Ołeksandr Krawczenko uważa, że nasilające się rosyjskie ataki powietrzne mają zniszczyć "praktycznie całą gospodarkę". Przyznał, że Kijów nie spodziewał się, iż Moskwa tak szybko opracuje nowe drony odrzutowe i "będzie ich używać do atakowania wszystkiego".
Problemem dla ukraińskiej gospodarki jest fakt, że syreny wyją nawet przez 10 godzin dziennie, przez co pracownicy muszą być wysyłani do schronów, a przedsiębiorstwa przestają pracować. Nawet po wyłączeniu alarmu powrót do pracy zajmuje sporo czasu, co dodatkowo dezorganizuje działalność firm.
Rząd Ukrainy chce zmniejszyć koszty rosyjskich ataków
Dlatego, aby złagodzić koszty ekonomiczne, rząd w Kijowie wprowadził nowy dwustopniowy system ostrzegania, mający na celu umożliwienie przedsiębiorstwom kontynuowania działalności w przypadku przedłużających się ostrzeżeń o nalotach.
"Czerwony" alert ostrzega przed zagrożeniem rakietowym i nakazuje ludziom szukanie schronienia, natomiast "żółty" alert obowiązuje w przypadku zagrożeń ze strony dronów, co pozwala wielu firmom funkcjonować bez zmian.
ZOBACZ TAKŻE: Nawet 150 tys. zł za godzinę w powietrzu. Tyle wojsko płaci za ochronę nieba, otwiera się w nowym oknie
Zdaniem Krawczenki, ponad połowa firm kontynuowała działalność mimo żółtych alertów. Zaznaczył jednak, że wprowadzenie żółtego alarmu nie oznacza wyeliminowania zagrożenia dla ludności.
Według wyliczeń ukraińskiego ministra gospodarki, tylko w tym roku rosyjskie ataki spowodowały szkody o wartości ok. 10 mld dolarów. Ponadto Rosja skutecznie zablokowała ukraińskie porty nad Morzem Czarnym, które przed blokadą obsługiwały większość ukraińskiego eksportu.










