Przed wtorkowym (7 lipca) posiedzeniem rządu premier Donald Tusk przypomniał, że trwa szczyt NATO w Ankarze. Szef rządu poinformował, że w obradach nie uczestniczą wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz szef MSZ Radosław Sikorski. Jak wyjaśnił, obaj towarzyszą prezydentowi we wspomnianym szczycie, na którym reprezentują stanowisko Polski wobec wojny w Ukrainie.
Tusk o szczycie NATO. "Pojechali tam z oczywistą misją"
- Pojechali tam z oczywistą misją, aby nasi sojusznicy, wszyscy bez wyjątku w Pakcie Północnoatlantyckim, wiedzieli, że polska polityka w odniesieniu do wojny rosyjsko-ukraińskiej jest polityką stabilną i nie będzie zależała od politycznych emocji czy politycznych gier pomiędzy jakimiś partiami politycznymi w Polsce - mówił Donald Tusk.
Premier ponownie zadeklarował, że Polska będzie wspierać Ukrainę w obronie przed rosyjską agresją. Jak zaznaczył, wynika to nie tylko z solidarności z napadniętym państwem, ale przede wszystkim z troski o bezpieczeństwo i interes narodowy Polski.
- Polska będzie wspierała Ukrainę w jej obronie przeciwko rosyjskiej agresji nie tylko ze względu na przyzwoitość i solidarność, ale przede wszystkim ze względu na nasze bezpieczeństwo, nasz interes narodowy - podkreślił.
"W interesie Polski jest to, aby Ukraina nie przegrała tej wojny"
Szef rządu odniósł się również do działań polityków opozycji. Zarzucił Jarosławowi Kaczyńskiemu, Sławomirowi Mentzenowi, Krzysztofowi Bosakowi i Grzegorzowi Braunowi próbę zdobywania poparcia poprzez odwoływanie się do antyukraińskich nastrojów. Jak dodał, rząd nie zamierza uczestniczyć w takim sporze i będzie kierował się oceną tego, co leży w interesie Polski.
Jednocześnie premier zaznaczył, że wspieranie Ukrainy nie oznacza bezwarunkowej akceptacji wszystkich rozwiązań. Przypomniał, że jego rząd podejmował zdecydowane działania w celu ochrony polskich rolników przed nadmiernym importem produktów z Ukrainy. W kwestiach bezpieczeństwa i współpracy wojskowej stanowisko pozostaje jednak niezmienne.
- Nie jesteśmy naiwni. Kiedy trzeba bronić choćby polskiego rolnika przed nadmiernym importem z Ukrainy, to my podejmowaliśmy twarde decyzje. Ale w kwestii bezpieczeństwa, współpracy militarnej i obrony przed Rosją będziemy dalej ściśle współpracować - mówił Tusk.
Premier ocenił, że rywalizacja polityczna oparta na radykalnych hasłach może przynieść korzyści poszczególnym politykom, ale będzie niekorzystna dla państwa. - Nie trzeba kochać Ukrainy, nie mam tego typu oczekiwań, ale każdy, kto ma odrobinę oleju w głowie i odrobinę przyzwoitości w sercu wie, że w interesie Polski jest to, aby Ukraina nie przegrała tej wojny - powiedział.
Jak dodał, Polska nie działa samodzielnie. - Działamy bardzo odpowiedzialnie i rozsądnie, ale działamy po to, aby Rosja nie stanowiła większego niż do tej pory zagrożenia dla Polski, dla regionu i dla Europy. I dla tego celu jesteśmy dalej gotowi pracować tak jak do tej pory - podsumował szef rządu.











