W poniedziałek w "Porannym ringu" Super Expressu Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej poruszył temat pogarszającej się sytuacji w ochronie zdrowia i braku współpracy środowiska lekarskiego z resortem.. Odniósł się do słów minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, która m.in. na antenie Polsat News mówiła, że "widzi, jak ludzie cieszą się z tego, że 18 mld zł z KPO przynosi już realne korzyści" - chodzi o zakup sprzęt czy inwestycje.
"Dla nas, lekarzy, taka emocja, że ktoś się cieszy, to się wtedy cieszy, kiedy odzyska zdrowie. Jak jest chory nowotworowy, który jest wyleczony, wtedy możemy mówić o radości, ale wizja, przepraszam, dosyć abstrakcyjna, że pacjenci siedzą w kolejkach do lekarzy i się cieszą. Albo nawet, tak jak mówi pani minister, pacjenci cieszący się ze środków KPO. To jest głęboko niezrozumiałe. To znaczy pacjent ma się cieszyć, że w jego szpitalu kupiono tomograf, tylko że kolejki do tego tomografu, ze względu na działania pani minister i limity tak wzrosły, że on z tym tomografem fotografem może sobie zrobić zdjęcie, co najwyżej, bo na badanie nie dostanie się w przeciągu normalnego?" - pytał retorycznie Jankowski.
Resort zdrowia nie jest apolityczny?
Szef NRL ocenił, że "na naszych oczach upadł ten mit apolitycznego Ministerstwa Zdrowia", a przedstawiana narracja jest polityczna jest swoistym "malowaniem trawy na zielono".
"W mojej ocenie dzisiaj się cofamy. Od kilku miesięcy widzę ewolucję pani minister. Wcześniej mówiła jak jest. Nie ma pieniędzy, brakuje środków, trudna jest sytuacja, trzeba zmienić system. Dzisiaj słyszymy o tym, że ludzie się cieszą, że jest wspaniale, że czeka nas dobry rok, idą dobre zmiany, a ci ludzie, którzy niby mają się cieszyć, tak naprawdę mówią: "Doktorze, podwójna rzeczywistość". W mojej ocenie pomysł na ministerstwo ekspertów się nie udał." - podkreślił.
Jankowski odwołał się do kwestii konsolidacji szpitali. Ocenił, że jeśli jest ona przeprowadzana sprawnie, to bezpośrednio przez menedżerów w placówkach.
"A Ministerstwo Zdrowia w tym zakresie, w mojej ocenie, zupełnie abdykowało. Nie wypracowano ani mechanizmów ustawowych, ani mechanizmów niższego rzędu takich, żeby zachęcić szpitale do tego, żeby się łączyły" - wskazał.
"Ministerstwo dalej limituje, bo przykaz jest polityczny"
Szef NRL poruszył kwestię limitowania świadczeń (gastroskopii czy kolonoskopii). Podkreślił, że badania pozwalają wykryć ewentualne zmiany, ale również zaoszczędzić w przyszłości na kosztownych świadczeniach związanych z pogorszeniem stanu chorego.
"My nie robimy tego badania, dlatego że ktoś chce, przepraszam, zarobić i wybudować sobie kolejny dom, tylko po to, żeby zbadać pacjenta i sprawdzić u niego nie dochodzi do pogorszenia stanu zdrowia" - tłumaczył.
Przypomniał, że kilka miesięcy temu przed resortem postawiono baner o prywatyzacji 1/3 szpitali.
"Od tamtej pory zmieniło się tylko tyle, że zasypano dziurę do końca roku i rozpoczęto ostre limitowanie. Złożyliśmy do UOKiK-u wniosek o wszczęcie kontroli, czy płatnik nie nadużywa pozycji monopolistycznej. Wciąż mamy nadzieję, że rozmowa, że legislacyjne zmiany, które proponują również niektórzy posłowie, zatrzymają to szaleństwo" - powiedział.
"Ministerstwo dalej limituje, bo przykaz jest polityczny: dotrwać do wyborów, limitować, oszczędzić się, żeby nie było problemów. Te problemy będą. Jeżeli będą za dwa lata i obciążą następny rząd, być może ten sam rząd, być może inny, to trzeba będzie się z nimi zmierzyć i to my jak jako lekarze będziemy się mierzyć razem z pacjentami" - podkreślił.
Ile zarabiają lekarze w Polsce?
Jankowski odniósł się także do kwestii zarobków lekarzy. Ocenił, że "jako Polska możemy być z tego dumni, że godnie płacimy rzeczywiście większości lekarzy, części pielęgniarek i personelu medycznego". Przyznał, że jest w kraju grupa kilkuset lekarzy - 500-600 - którzy zarabiają powyżej 100 tys. zł brutto. Biorąc jednak pod uwagę średnie zarobki lekarza praktykującego kilka lat, poinformował, że jest to pułap 20-30 tys. zł, biorąc już pod uwagę dodatki.
"One oczywiście się różnią, bo w styczniu, kiedy są jeszcze pieniądze na zabiegi i wykonuje się zabiegi, to lekarz zarabia zwykle więcej od procedury, a w grudniu, kiedy pieniądze się skończyły, taki lekarz zarabia mniej, bo fundusz zabrania mu leczyć" - dodał.
Poinformował, że w najbliższym czasie odbędzie się spotkanie z prezydentem ws. projektu ustawy dotyczącego jawności wynagrodzeń lekarzy.
"To są dane wrażliwe i już rozmawiałem z prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych, że nie ma żadnego powodu, żeby tworzyć kolejny rejestr. z którego dane mogą wyciekać." - podkreślił.











