Reklama

Prezydentura Bidena zapowiada rewolucję w energetyce. USA odwracają się od ropy

W pierwszych godzinach swojego urzędowania prezydent Joe Biden podjął szereg decyzji, które przekreślają wysiłki administracji Trumpa na rzecz wsparcia amerykańskiej branży paliw kopalnych i zaprzeczaniu kryzysowi klimatycznemu.

Jednym z pierwszych rozporządzeń, jakie po zaprzysiężeniu podjął Biden, było ponowne przyłączenie Stanów Zjednoczonych do porozumienia klimatycznego z Paryża. Przy tej okazji cofnął zgodę Trumpa na budowę naftociągu Keystone i nałożył tymczasowe moratorium na wydobycie ropy i gazu w Arktyce. Najwyraźniej gaz ziemny wspierany przez administrację Obamy jako czystsza alternatywa dla węgla stracił w Waszyngtonie na atrakcyjności.

Reklama

Joe Biden rozpoczął w polityce klimatycznej USA erę przyspieszonej dekarbonizacji. Jednak wielu naukowców uważa, że w czasie trwania prezydentury Trumpa zarówno Stany Zjednoczone, jak i cały świat straciły szansę na zatrzymanie pogłębiającego się kryzysu klimatycznego.

Kogo najbardziej dotknie zakręcenie kurka w Keystone?

Decyzja Bidena o wstrzymaniu budowy rurociągu przesyłającego kanadyjską ropę do amerykańskich rafinerii spotkała się z natychmiastową krytyką ze strony niektórych przedstawicieli Partii Republikańskiej i szefów firm z branży naftowej.

"Zlikwidowanie rurociągu Keystone XL i ponowne przystąpienie do porozumienia paryskiego wyeliminuje dobrze płatne miejsca pracy" - oświadczyła senator Shelley Moore Capito, Republikanka z Zachodniej Wirginii. Jej zdaniem "konieczne jest, aby Kongres agresywnie sprawował nadzór i odsuwał najgorsze impulsy waszyngtońskich biurokratów".

Mike Sommers, dyrektor generalny American Petroleum Institute, powiedział w oświadczeniu, że lobby naftowo-gazowe wspiera "ambicje" porozumienia paryskiego. Zanegował jednak decyzję Bidena o cofnięciu pozwolenia na budowę rurociąg Keystone, uznając ją za "błędne posunięcie" i "policzek" dla pracowników związkowych wspierających projekt. Zdaniem Sommersa zatrzymanie tego projektu jest "znaczącym krokiem wstecz, zarówno w zakresie postępu środowiskowego, jak i naszego (amerykańskiego- przyp.red.) ożywienia gospodarczego".

Podtopieni ropą z łupków

Według Andrew Granta, szefa badań klimatycznych, energetycznych i przemysłowych w Carbon Tracker, decyzja o wstrzymaniu budowy Keystone jest podyktowana jedynie kwestiami ekonomicznymi. "Jeśli poważnie myślimy o osiągnięciu celów klimatycznych z Paryża, to jest to dokładnie ten rodzaj projektów naftowych, który nie powinien być kontynuowany" - powiedział Grant.

Eksperci przewidują, że najmocniej skutki zawieszenia projektu Keystone odczuje Kanada. "Jesteśmy teraz zalani ropą. Mamy jej nadmiar" - twierdzi McNally, konsultant Rapidan Energy. "Wcale nie potrzebujemy tej ropy".

Mimo wszystko posunięcie Bidena dla wielu oznacza porzucenie dotychczasowej polityki administracji Trumpa, której celem była poprawa amerykańskiej infrastruktury naftowej i udzielenie szerokiego wsparcia przemysłowi wydobywczemu.

Wiosną 2020 roku ceny ropy na światowych rynkach gwałtownie spadały, a amerykański przemysł łupkowy dławił się nadmiarem wyprodukowanej przez siebie nafty. Trump wiedział, że nie może sobie pozwolić na utratę poparcia politycznego w takich stanach jak Teksas, których finanse zależą od produkcji surowców energetycznych. Waszyngton podjął wówczas działania, by nakłonić Rosję i Arabię Saudyjską do zakończenia sporu o cenę surowca. Ostatecznie OPEC i jego sojusznicy porozumieli się i zdecydowali na bezprecedensowe cięcia w produkcji. To powstrzymało dalszy spadek wartości ropy.

Tak dla klimatu, ale co z miejscami pracy?

W nadchodzących miesiącach Biden stanie przed trudnym wyzwaniem, jakim jest wprowadzenie zmian niezbędnych do rozwiązania kryzysu klimatycznego bez pogłębiania kryzysu na rynku pracy w Stanach Zjednoczonych.

Realizacja planu Bidena pociągnie za sobą wielomiliardowe inwestycje w sektor wytwarzający czystą energię. Pomoże to nie tylko ograniczyć emisję dwutlenku węgla, ale ma również szansę stać się kołem napędowym gospodarki, w której powstaną miliony nowych miejsc pracy.

Na razie trudno przewidzieć, czy na Kapitolu zapanuje przyjazny klimat dla ambitnych planów klimatycznych Bidena. Demokraci mają niewielką większość w obu izbach Kongresu, jednak niektórzy umiarkowani politycy tej partii raczej nie poprą zbyt szeroko zakrojonych działań na rzecz obniżenia emisji gazów cieplarnianych, czy kroków zmierzających do pozbawienia przemysłu naftowego ulg podatkowych.

Źródło: CNN, forsal.pl

Dowiedz się więcej na temat: rurociąg | ropa naftowa | energetyka | Joe Biden

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »