Spis treści:
- CPN kosztował już ponad 3 mld zł
- Prace nad podatkiem od nadmiarowych zysków trwają. Motyka: Tylko mniej zarobią
- "Prezydent chce wywołać polityczny chaos"
CPN kosztował już ponad 3 mld zł
Pakiet Ceny Paliwa Niżej obowiązuje ponad dwa miesiące. Minister energii poinformował, że wydaliśmy na niego już ponad 3 mld zł. Na razie pakiet obowiązuje do połowy czerwca. Miłosz Motyka nie odpowiedział wprost, czy pakiet będzie obowiązywać także w wakacje, ale potwierdził, że "tak długo, jak będzie to konieczne".
Jak przekonywał szef resortu energii, sytuacja na Bliskim wschodzie pozostaje niepewna, a to ona decyduje o cenach ropy naftowej.
Prace nad podatkiem od nadmiarowych zysków trwają. Motyka: Tylko mniej zarobią
"Na horyzoncie mamy podatek od zysków nadmiarowych, aby zrekompensować wydatki na CPN" - zadeklarował Miłosz Motyka. Minister potwierdził, że trwają nad nim prace.
"Nie można doprowadzać do sytuacji, w której wysiłek jest po stronie państwa, a z drugiej strony koncerny miałyby nadmiarowo zarabiać" - powiedział. "Prace nad ustawą trwają, nie może być tak, że nadmiarowe zyski będą po stronie koncernów, a nadmiarowe straty po stronie obywateli" - stwierdził obrazowo.
Miłosz Motyka zanegował argumenty koncernów, które krytykują ewentualne wprowadzenie podatku od nadmiarowych zysków. "Koncerny nie poniosą gigantycznej straty, one tylko mniej zarobią" - tłumaczył. Podkreślił, że takie podatki obowiązują w innych krajach, nie są niczym nadzwyczajnym. Z podatku do budżetu mogłoby wpłynąć do budżetu nawet 5 mld zł.
"Prezydent chce wywołać polityczny chaos"
Zapowiedziany przez ośrodek prezydencki ponowny wniosek o przeprowadzenie referendum o polityce klimatycznej UE jest zdaniem Motyki "uprawianiem polityki". "Prezydentowi nie zależy na skutecznej transformacji politycznej, a jedynie na wywołaniu politycznego chaosu" - powiedział Motyka. Zdaniem ministra energii, do referendum w sprawie polityki klimatycznej UE po prostu nie dojdzie.
Miłosz Motyka odniósł się także do pomysłu zaopatrywania w gaz Węgier z kierunku północnego, przez polskie porty.
"Mogą to być różne kierunki, moim zdaniem bardzo dobrym jest kierunek północny, ale możliwy jest także południowy - z Chorwacji. najważniejsze jest, aby same Węgry podjęły ostateczną decyzję, czy chcą zrezygnować z kierunku rosyjskiego" - stwierdził.













