Reklama

Promocje dla klientów to podatkowa pułapka dla sprzedawcy

Przedsiębiorcy, którzy sprzedają trzy produkty w cenie dwóch, nie zaoszczędzą na VAT. Zdaniem fiskusa to nie jest upust.

W takiej sytuacji organy podatkowe żądają VAT od nieodpłatnego przekazania towarów. Nie zgadzają się na to, by sprzedawca mógł obniżyć podstawę opodatkowania zgodnie z art. 29a ust. 7 pkt 2 ustawy o VAT, gdzie mowa jest o upustach i obniżkach cen uwzględnionych w momencie sprzedaży (przed 2014 r. odpowiednikiem tego przepisu był art. 29 ust. 4).

Przeciwko takiemu podejściu protestują podatnicy. Tłumaczą, że w promocji "trzy w cenie dwóch" chodzi o bonus dla klienta kupującego dwa inne produkty. Jest nim cena za całość - korzystniejsza niż przy zakupie osobno każdego z produktów.

Reklama

Świadczy o tym - zdaniem przedsiębiorców - sama natura akcji promocyjnej "trzy w cenie dwóch". Nie ma przy tym znaczenia, czy klient sięgnie po trzy towary zapakowane razem, czy weźmie ze sklepowej półki dwa osobne produkty, a trzeci otrzyma oddzielnie, np. przy kasie. Akcja promocyjna jest w obu przypadkach taka sama - przekonują.

Z takimi argumentami zgodził się 7 listopada 2011 r. dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach (nr IBPP1/443-1233/11/AL). Ale od tego czasu podejście fiskusa się zmieniło.

Decyduje wola nabywcy

Na podatkowe oszczędności z tego tytułu nie pozwolili m.in. dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach w interpretacji z 7 stycznia 2014 r. (nr IBPP1/443-895/13/AS) oraz WSA w Krakowie w wyroku z 29 sierpnia 2014 r. (sygn. akt I SA/Kr 831/14, nieprawomocny).

Krakowski sąd orzekł, że nie ma mowy o upuście, gdy klient, który kupił dwa produkty, może wybrać, czy chce odebrać dodatkowy trzeci, a gratisowy towar nie jest połączony w jedno opakowanie z pozostałymi.

WSA zwrócił uwagę również na to, że na paragonie fiskalnym były wyszczególnione tylko dwa produkty, co oznacza, że trzeci nie był rabatem tylko darowizną, która podlega opodatkowaniu na podstawie art. 7 ust. 2 ustawy o VAT. Podstawą opodatkowania z tego tytułu jest cena netto nabycia gratisowego towaru bądź, jeśli jej nie ma - koszt wytworzenia produktu określony w momencie jego dostawy. Wynikało to z art. 29 ust. 10 ustawy, a obecnie z 29a ust. 2.

To nie oszczędność

Zdaniem Doroty Pokrop, dyrektora w EY, tego typu akcje powinny być oceniane z perspektywy klienta. Jeśli kupuje on naraz większą ilość towarów za określoną, znaną mu cenę, wówczas mówimy o sprzedaży z rabatem transakcyjnym. Jeśli jednak nabywca oczekuje wydania mu darmowego produktu, to rację może mieć fiskus - mówi ekspertka. Zwraca uwagę na to, że różnica między oboma modelami sprzedaży jest niewielka, a skutki ekonomiczne bardzo podobne (chodzi o zachęcenie klienta do kupna towarów).

Z fiskusem i krakowskim WSA zgadza się Janina Fornalik, doradca podatkowy w MDDP. W jej opinii, jeśli towar jest wydawany osobno, na żądanie kupującego, i nie jest uwzględniany na paragonie fiskalnym, to w praktyce zainteresowany kupuje dwa towary, a trzeci dostaje za darmo. Nie jest to zatem upust ani rabat.

Ekspertka wskazuje, że lepszym rozwiązaniem byłoby uwzględnienie takich dodatkowych produktów na paragonach i sprzedawanie ich za symboliczną cenę, np. za 1 grosz. Wtedy można by mówić o udzieleniu rabatu transakcyjnego i o podatkowej oszczędności. Ewentualnie można zmniejszyć jednostkową cenę każdego produktu tak, aby cena wszystkich trzech odpowiadała tej normalnie, płaconej za dwa towary - podpowiada.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Jaka stawka VAT

Problem pojawi się w sytuacji, gdy podatnik zaoferuje do sprzedaży zestaw obejmujący kilka towarów opodatkowanych według różnych stawek VAT. Zdaniem Janiny Fornalik w takiej sytuacji należałoby zastosować stawkę podatku właściwą dla każdego towaru. W praktyce jednak w sprzedaży detalicznej jest to trudne i podatnicy stosują dla całego zestawu stawkę wyższą.

Przykładem jest sytuacja, w której do czasopisma jest dodawana gratisowa płyta DVD z filmem. Jeśli to samo pismo można kupić bez dodatku za niższą cenę, to w praktyce dodana do niego płyta będzie sprzedawana dodatkowo i opodatkowana według właściwej stawki VAT. Jeśli jednak czasopismo można kupić wyłącznie z dodatkowym gadżetem, to można uznać, że sprzedawany jest jeden produkt według jednej stawki podatku - wyjaśnia Janina Fornalik.

Organy podatkowe zmieniły podejście

Marta Ignasiak doradca podatkowy w FKA Furtek Komosa Aleksandrowicz: Kilka lat temu akcje "trzy w cenie dwóch" itp. były uznawane za rabaty także przez organy podatkowe. Po zmianach ustawy opodatkowaniu podlega każde nieodpłatne wydanie towarów, w stosunku do których podatnik miał prawo do odliczenia daniny. Przy czym fiskus wymaga, aby przedsiębiorca zweryfikował, czy dokonuje dostawy odpłatnej (np. za 1 grosz), czy oddaje towar za darmo. O odpłatności powinny decydować kryteria ustalone przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej m.in. w orzeczeniu Tolsma (C-16/93) (istnienie stosunku prawnego między sprzedawcą a klientem, z którego wynika, że wynagrodzenie sprzedawcy to faktyczna wartość sprzedawanego świadczenia). Moim zdaniem promocje "trzy w cenie dwóch" spełniają takie wymogi i powinny być uznane za rabaty transakcyjne. Warunki akcji dają możliwość odbioru gratisu każdemu klientowi i dodatkowy produkt nie jest wydawany za darmo, a w powiązaniu z zakupem dwóch pozostałych. Jest zatem objęty jedną ceną odpowiadającą wartości wydawanych produktów. Warto jednak pamiętać, że wydanie takiego odrębnego produktu poza zestawem, tylko niektórym klientom i bez wykazywania na paragonie fiskalnym, może być podatkowo ryzykowne.

Mariusz Szulc

25.11.2014

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »