Prezydent USA Donald Trump zasugerował, że państwa, które nie wsparły Stanów Zjednoczonych w konflikcie z Iranem, a obecnie borykają się z niedoborami ropy, powinny kupować surowiec od USA lub "po prostu go sobie wziąć z Cieśniny Ormuz".
"Będziecie musieli nauczyć się walczyć o siebie, USA nie będą już wam pomagać, tak jak wy nie byliście tam dla nas. Iran został w zasadzie zdziesiątkowany. Najtrudniejsze już za nami. Idźcie po swoją ropę!" - napisał Trump na swojej platformie społecznościowej Truth Social.
Przydacz o słowach Trumpa. "Minimalny szacunek wymagałby, aby konsultować te sprawy wcześniej"
O ocenę tej wypowiedzi został zapytany szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. - Z całą pewnością ta sytuacja na Bliskim Wschodzie, w zatoce Perskiej, wynikająca z decyzji przede wszystkim Izraela i Stanów Zjednoczonych, mogła być wcześniej skonsultowana z sojusznikami w ramach NATO. Jeśli nasz sojusznik zza wielkiej wody chce europejskiej pomocy, to minimalny szacunek wymagałby, aby konsultować te sprawy wcześniej, a nie wtedy, kiedy pojawiają się problemy - mówił w Radiu ZET.
Jednak jak dodał, mimo obecnej sytuacji, mamy do czynienia z "największym sojusznikiem jakiego ma Europa". - Pytanie co w takiej sytuacji. Obrażamy się, czy jednak staramy się tę sytuację rozwiązać? - pytał.
Zdaniem szefa Biura Polityki Międzynarodowej Trump może jednak oczekiwać wsparcia ze strony największych europejskich armii. - Dzisiaj państwa, które mają duże możliwości, na przykład posiadają dużą flotę, powinny rozważyć jak najszybsze wsparcie sojusznika w kłopocie, ponieważ, jeżeli my nie będziemy pomagać jako Europa no to później trudno będzie oczekiwać wsparcia amerykańskiego - mówił. - Na tym polega sojusz, żeby się wzajemnie wspierać w momencie próby - dodał.
Przydacz został zapytany również o to, czy artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego nadal jest dla Polski gwarantem bezpieczeństwa. - Jestem przekonany, że głosy które starają się podważyć treść art. 5 nie są w naszym interesie - zapewniał. - Do tej pory chęć podważana treści art. 5 była charakterystyczna raczej dla naszych wrogów niż naszych sojuszników. To Rosja chciała, żebyśmy nie wierzyli w art. 5. - kontynuował minister.
Polskie systemy Patriot trafią na Bliski Wschód? "Nic o tym nie wiem"
Według ustaleń "Rzeczpospolitej" Waszyngton sugeruje przerzut jednej z polskich baterii Patriot na Bliski Wschód. - Nic o tym nie wiem, nie było takich rozmów na poziomie pana prezydenta. Ja też nie mam takich bezpośrednich sygnałów od Amerykanów, aby prosili nas o tego typu sprzęt, aby w ogóle prosili nas i naciskali na jakiekolwiek sprzęty - przekonywał Przydacz.
Jak dodał, dyskusja pojawi się dopiero wtedy, gdy ze strony USA padną konkretne prośby. - Mam wrażenie, że tak jak z polexitem, Donald Tusk wywołuje temat polexitu, jest jedynym który o tym rozmawia, tak jakby chciał straszyć Polaków wyjściem z Unii Europejskiej, chociaż nikt o tym na serio w Polsce nie mówi i tak samo straszy Polakwó chęcią wysyłania wojsk na Bliski Wschód - mówił.












