Od początku stycznia inwestorzy masowo zmieniają upodobania. Przyjmują strategię kupowania akcji w każdym sektorze, z wyjątkiem IT. Z danych Deutsche Bank wynika, że fundusze akcyjne, skupiające się na walorach spółek spoza sektora technologicznego, w ciągu ostatnich pięciu tygodni przyciągnęły 62 miliardy dolarów. To o 12 miliardów więcej niż zainwestowano w nie w całym ubiegłym roku.
Rewolucja na Wall Street. Inwestowanie w IT idzie w odstawkę
Zmiany te nabrały tempa w zeszłym tygodniu, kiedy grupy kapitału wysokiego ryzyka stały się ofiarami gwałtownej wyprzedaży akcji spółek zajmujących się oprogramowaniem. Zamieszania dokonał Anthropic - startup zajmujący się sztuczną inteligencją, który wprowadził na rynek agenta Claude Cowork. W przeciwieństwie do typowego czatu, nie tylko odpowiada on na pytania, ale samodzielnie planuje i wykonuje wieloetapowe zadania bezpośrednio na plikach użytkownika.
Informacje te wywołały wśród inwestorów obawy o przetrwanie tradycyjnych modeli biznesowych firm z sektora oprogramowania i usług profesjonalnych. Wskazywali oni na ryzyko, że rozwój sztucznej inteligencji, a konkretnie autonomicznych agentów AI sprawi, że tradycyjne modele biznesowe oprogramowania w chmurze okażą się przestarzałe. Dlatego zaczęli nerwowo pozbywać się udziałów. Ich reakcję określono mianem "SaaS-apokalipsy" - gwałtownej wyprzedaży akcji spółek z sektora SaaS (Software as a Service).
Obawy dotyczące wpływu sztucznej inteligencji na firmy wyszły poza spółki zajmujące się oprogramowaniem. "Sektor oprogramowania płonie, a płomienie zaczynają się rozprzestrzeniać" - ostrzegał cytowany przez Financial Times Jon Zauderer, specjalista ds. technologii i oprogramowania w Citigroup. Wyprzedaż akcji objęła też firmy z sektora wydawniczego, usług prawniczych czy finansowych.
Na nowojorskiej giełdzie nastąpiła rotacja w kierunku sektorów, które można określić mianem odpornych na sztuczną inteligencję. Są wśród nich przedsiębiorstwa użyteczności publicznej, przemysł spożywczy, górnictwo, budownictwo i telekomunikacja. Liderami wyników nagle stały się grupy energetyczne, spółki o małej kapitalizacji i spółki materiałowe.
Technologia w dół. Budownictwo i konsumpcja w górę
Z odejścia inwestorów od technologii cieszą się m.in. firmy budowlane takie jak TopBuild i Comfort Systems USA czy producent traktorów Deere. Wszystkie one od początku stycznia zyskały ponad 20 proc. i osiągnęły rekordowe poziomy. Najlepszy początek roku od ponad ćwierćwiecza zanotowały dobra konsumpcyjne. Wartość rynkowa Walmartu przekroczyła w zeszłym tygodniu bilion dolarów. Dzięki temu największy amerykański sprzedawca detaliczny wszedł do ekskluzywnego klubu zdominowanego przez firmy technologiczne.
Analitycy giełdowi wskazują, że od początku stycznia wzrost odnotowało w USA osiem z 11 sektorów objętych indeksem S&P 500, skupiającym największe spółki publiczne notowane na giełdach w Stanach Zjednoczonych - informuje Financial Times. Hossa ominęła spółki z sektora technologii informatycznych oraz usług finansowych. Zaś indeks Russell 2000 - spółek o małej kapitalizacji - wzrósł o 6 proc. W ciągu ostatnich trzech miesięcy Russell 2000 o ponad 10 proc. przewyższył skoncentrowany na technologiach indeks Nasdaq.
Eksperci przewidują, że trend na Wall Street się utrzyma. Biuro Budżetowe Kongresu (CBO) w raporcie z 11 lutego prognozuje wzrost gospodarczy kraju na poziomie 2,2 proc. Bardziej optymistyczny jest Goldman Sachs, który przewiduje wzrost nawet do 2,8 proc. Takie perspektywy - wskazują eksperci - zwiększą atrakcyjność akcji w branży transportu, metalurgii i górnictwa. Argumentują, że sektory te zazwyczaj osiągają dobre wyniki w okresach ekspansji gospodarczej kraju.














