Mimo że globalne notowania ropy naftowej utrzymywały się w ostatnich dniach poniżej poziomu 100 dolarów za baryłkę, sytuacja na rynku fizycznych dostaw wskazuje na znacznie głębsze napięcia w światowym systemie energetycznym - pisze "The Guardian".
Różnice między rynkiem fizycznym a finansowym rosną. Rekordowe notowania Forties Blend
Dwutygodniowe zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie, uzgodnione przez USA, Izrael i Iran, obniżyło ceny kontraktów terminowych Brent do poziomu poniżej 95 dolarów za baryłkę. Jednocześnie jednak realne dostawy surowca drożeją, a różnice między rynkiem fizycznym a finansowym osiągają rekordowe poziomy.
Z danych LSEG, podanych przez "Financial Times", wynika, że cena Forties Blend - kluczowego benchmarku dla dostaw natychmiastowych z Morza Północnego - wzrosła w czwartek (9 kwietnia) do niemal 147 dolarów za baryłkę, przekraczając poziomy obserwowane tuż przed globalnym kryzysem finansowym w 2008 roku. Wzrost ten napędza intensywna rywalizacja rafinerii i traderów o dostęp do fizycznych ładunków, które mają zastąpić znaczące ilości ropy zablokowane w rejonie Zatoki Perskiej.
Jednocześnie cena tzw. dated Brent dla dostaw czerwcowych wyniosła 131,97 dolarów za baryłkę, spadając z wtorkowego szczytu na poziomie 144,42 dolarów. Pomimo tego fizyczne dostawy ropy z Morza Północnego pozostają wyraźnie droższe niż standardowe kontrakty Brent, które dla tego samego okresu wyceniane są znacznie niżej - około 97 dolarów za baryłkę. Oznacza to rosnące obawy o dostępność surowca w krótkim terminie.
Eksport ropy z cieśniny Ormuz jest nadal ograniczony. Zaledwie 8 proc. normlanego poziomu
Presja na zabezpieczenie fizycznych dostaw ropy doprowadziła również do zakłócenia jednego z podstawowych mechanizmów funkcjonowania rynku. Handlowcy informują, że w ostatnich dniach niemożliwe było zawieranie transakcji na kontraktach CFD na ropę Brent na kolejny tydzień. Instrumenty te, które odzwierciedlają różnicę między cenami natychmiastowymi a terminowymi, osiągnęły poziom przekraczający 30 dolarów za baryłkę - czyli limit obowiązujący na giełdzie Intercontinental Exchange, głównym europejskim rynku obrotu ropą.
Kontrakty CFD są powszechnie wykorzystywane do zabezpieczania się przed ryzykiem cenowym, dlatego ich chwilowa niedostępność stanowi wyjątkową sytuację. Uczestnicy rynku przyznają, że nie pamiętają podobnego przypadku, a część obrotu zaczyna przenosić się poza regulowane platformy.
Źródłem napięć pozostaje przede wszystkim sytuacja w cieśninie Ormuz - strategicznym szlaku, którym przed eskalacją konfliktu przepływało około 20 proc. światowych dostaw ropy. Pomimo ogłoszonego zawieszenia broni, ruch tankowców pozostaje ograniczony. Od wtorku (7 kwietnia) przez cieśninę przepłynęło jedynie kilka jednostek, z czego większość była powiązana z Iranem.
Według danych przekazanych klientom przez Goldman Sachs, eksport ropy przez Ormuz spadł w ostatnich dniach do zaledwie około 8 procent normalnego poziomu.











