W skrócie
- Rolnicy będą protestować w Warszawie 20 maja, wyrażając sprzeciw wobec Zielonego Ładu, umowie z krajami Mercosur, rosnącej biurokracji i trudnej sytuacji w rolnictwie.
- NSZZ "Solidarność" wskazuje na trudną sytuację finansową gospodarstw, niskie ceny produktów rolnych, wzrost kosztów produkcji i skutki niekorzystnych warunków pogodowych.
- Środowa manifestacja będzie również formą poparcia dla prezydenckiego referendum w sprawie polityki klimatycznej UE.
- Politycy rządzącej koalicji oceniają protest jako wydarzenie o podłożu politycznym, a poseł PiS odpowiada, że to absurd.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Z zapowiedzi organizatorów wynika, że rolnicy mają protestować przeciwko Zielonemu Ładowi, obowiązującej od 1 maja tymczasowej umowie z krajami Mercosur, rosnącej biurokracji, a także pogarszającej się ich zdaniem sytuacji gospodarstw rolnych, firm oraz gospodarstw domowych. "Solidarność" zapowiada, że podczas środowej manifestacji wybrzmi także poparcie dla prezydenckiego referendum w sprawie polityki klimatycznej UE.
Protest rolników w Warszawie. "Solidarność": Wiele gospodarstw stoi na skraju bankructwa
- Rolnictwo znajduje się obecnie w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Wiele gospodarstw rodzinnych stoi na skraju bankructwa - mówi Interii Biznes Adrian Wawrzyniak, rzecznik prasowy NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych, pytany przez nas o główne powody protestu.
Wskazuje, że na tę sytuację złożyło się kilka czynników. - Kluczowe znaczenie mają niskie i niestabilne ceny w 2025 roku oraz nadmierny import, szczególnie warzyw, który zalał rynek i ograniczył możliwość sprzedaży krajowych produktów. Dotyczy to także producentów zbóż, którzy zmagają się z bardzo niskimi cenami skupu. Jednocześnie znacząco wzrosły koszty produkcji. W wyniku napięć międzynarodowych ceny nawozów wzrosły nawet o 50-60 proc., a paliwo - istotne zwłaszcza w okresie wiosennym - również stało się droższe - wskazuje.
- Dodatkowym problemem są warunki pogodowe. Przymrozki oraz długotrwała susza doprowadziły do strat w uprawach, a część plantacji zbóż ozimych i rzepaku została zaorana z powodu braku perspektyw na plon - wylicza.
Przedstawiciel "S" wskazuje także, że sytuację pogarszają unijne regulacje, w tym Zielony Ład, który - według niego - zwiększa obciążenia administracyjne i ogranicza dochodowość gospodarstw. - Podobny wpływ mogą mieć systemy takie jak ETS2, które podnoszą koszty energii i produkcji, pośrednio oddziałując także na rolnictwo i ceny dla konsumentów - dodaje.
- Istotnym problemem jest także brak realnego dialogu z rządzącymi. W przeszłości był on bardziej regularny, mimo różnic zdań i problemów, co pozwalało wypracowywać rozwiązania i rekompensaty łagodzące skutki kryzysów w rolnictwie - twierdzi Wawrzyniak.
"Solidarność" rusza ze wsparciem dla referendum klimatycznego prezydenta
Środowa manifestacja ma być także wyrazem poparcia dla ogłoszonej na początku maja inicjatywy prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącej przeprowadzenia referendum ws. polityki klimatycznej UE. Wniosek przewiduje, że pytanie referendalne miałoby brzmieć: "Czy jest pan/pani za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?".
"Jako obywatelski kandydat na prezydenta podpisałem porozumienie z niezależnym samorządnym związkiem zawodowym 'Solidarność'. Zadeklarowałem w nim m.in., że podejmę działania hamujące negatywne skutki wynikające z polityki europejskiego Zielonego Ładu, w tym w szczególności złożę do Senatu Rzeczypospolitej wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie implementacji polityki klimatycznej UE" - powiedział Karol Nawrocki w wystąpieniu zamieszczonym na początku maja na profilu kancelarii prezydenta na platformie X.
Podkreślał wtedy, że "decyzje podejmowane dziś będą miały wpływ na nasze życie przez długie lata" i ocenił, że dotyczy to "szczególnie europejskiej polityki klimatycznej". Dodał, że "Zielony Ład i ETS to wyższe ceny energii, spadek konkurencyjności gospodarki czy upadek produkcji rolnej".
Adrian Wawrzyniak z "S" RI potwierdza poparcie dla referendum klimatycznego zaproponowanego przez prezydenta. - W demokratycznym państwie, szczególnie w UE, obywatele powinni mieć możliwość wypowiedzenia się w najważniejszych sprawach poprzez referendum, także w kwestiach klimatycznych i Zielonego Ładu - odpowiada.
Rządzący o manifestacji rolników: Protest polityczny
- Postulaty, które podnosi "Solidarność", są całkowicie niezrozumiałe i mogą zniweczyć cały dorobek kilkudziesięciu lat organizacji, która powstawała w bólach. Te ciągoty polityczne, partyjne, prowadzą do tego, że ten dorobek może zostać zaprzepaszczony - mówi w rozmowie z Interią Biznes Michał Kołodziejczak, były wiceminister rolnictwa i poseł startujący do Sejmu z listy KO. Przyznaje, że można znaleźć kilka rzeczy, które warto podnieść i pokazać na sztandarach jako wymagające zmiany, ale argumenty protestujących nazywa "całkowicie nietrafionymi" i "nieoddającymi realnych problemów rolnictwa".
- Gdybym ja protestował, mówiłbym przede wszystkim o nierównościach w handlu w Polsce, które ciągle się utrzymują. Największym problemem nie jest tylko Mercosur czy Zielony Ład, ale przede wszystkim to, co będzie dalej z Ukrainą i jej integracją gospodarczą z UE. Rolnicy powinni mieć jasno pokazane, jak ona będzie wyglądała - wskazuje.
Mówi wprost: część gospodarstw będzie kończyła swoją działalność, ponieważ polska wieś i gospodarstwa się zmieniają, następuje zmiana pokoleniowa i nie każdy chce już pracować w rolnictwie. - Mam wrażenie, że w społeczeństwie zbudowano obraz rolnika, który ciągle narzeka i ciągle ma problemy. Ja się z tym nie godzę, bo to niszczy moją wieloletnią pracę nad budowaniem pozytywnego wizerunku rolnictwa - dodaje.
- To, co robią liderzy protestów, ma charakter polityczny i odbiera wiarygodność tym, którzy realnie chcą rozmawiać o problemach wsi - podkreśla.
"Rolnicy są wykorzystywani w sporach politycznych"
Również Marek Sawicki, poseł PSL i były minister rolnictwa i rozwoju wsi, wskazuje na polityczny charakter środowego protestu rolników z "Solidarności". - U nas brakuje silnych organizacji rolniczych, które zajęłyby się kompleksowym rozwiązaniem problemów. Zamiast tego często angażują się one w działania polityczne, bardziej aktywne niż same partie polityczne. Rolnicy są wykorzystywani w sporach politycznych i protestach, które nie rozwiązują ich realnych problemów - stwierdza w rozmowie z Interią Biznes.
Jednocześnie polityk wymienia największe bolączki rolników. - Największym zagrożeniem dla polskiego rolnictwa w nadchodzących dwóch dekadach będzie brak wody i o tym praktycznie nikt nie rozmawia. Czas usiąść i porozmawiać o systemie obowiązkowych ubezpieczeń upraw i zwierząt, z ramami składki i dofinansowaniem państwa, przy jednoczesnej wolności wyboru ubezpieczyciela - wylicza.
Przyznaje, że rolnictwo zawsze było działalnością obarczoną ogromnym ryzykiem z powodu pracy w środowisku naturalnym. - Co roku mamy klęskę przymrozków, klęskę mrozu, klęskę suszy, klęskę powodzi, klęskę nieurodzaju i co roku część rolników jest tymi zjawiskami dotknięta - przypomina.
W ocenie byłego ministra rolnictwa potrzebne jest spotkanie organizacji rolniczych z resortem rolnictwa i finansów, aby wypracować konkretne, systemowe rozwiązania. - W przeciwnym razie rolnicy będą nadal jedynie narzędziem w rozgrywkach politycznych - dodaje. - Albo się zorganizujemy jak rolnicy duńscy czy holenderscy, albo dalej będziemy funkcjonować w systemie ciągłej niepewności i powtarzających się kryzysów - mówi wprost.
PiS odpowiada rządzącym: Mamy dramat na wsi
- Sytuacja jest absurdalna, bo w momencie kiedy mamy dramat na wsi, rządzący twierdzą, że to jest protest polityczny, który nie odnosi się do realnych problemów rolników - odpowiada na zarzuty o polityczne powody protestu rolniczego poseł PiS i członek sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Zbigniew Kuźmiuk.
- Wystarczy spojrzeć na ceny skupu - cena zbóż jest dziś o połowę niższa niż w 2023 roku, a rolnicy nie są w stanie sprzedać wielu swoich produktów, bo często w ogóle nie ma na nie rynku. Producenci ziemniaków zostają z całymi magazynami towaru, bo nikt tego nie chce kupić - nie da się tego sprzedać nawet do przetwórstwa, co pokazuje skalę kryzysu - wylicza parlamentarzysta opozycji.
Wskazuje na falę przymrozków, która w praktyce może doprowadzić do bankructwa tysięcy nowoczesnych gospodarstw w Polsce. - Reakcja państwa jest w zasadzie żadna. Straty w wielu gospodarstwach są stuprocentowe - rolnicy, szczególnie sadownicy, w tym roku po prostu nie będą mieli żadnych dochodów, a koszty już ponieśli i muszą ponosić kolejne. Słyszymy, że rolnicy powinni się ubezpieczać, ale w rzeczywistości od lat żadna firma ubezpieczeniowa nie chce ubezpieczać od przymrozków tych gospodarstw, które miały szkody przymrozkowe w poprzednik latach, mimo dopłat z budżetu - mówi poseł PiS.
Jego zdaniem nie ma żadnej realnej reakcji ministra. - W praktyce oznacza to uderzenie w europejskie rolnictwo i w polskich producentów, którzy tracą rynki zbytu i konkurencyjność - dodaje.
Kuźmiuk w rozmowie z Interią Biznes zachęcił polityków rządzącej koalicji, żeby pojechali na wieś i porozmawiali z rolnikami. - Wtedy bardzo szybko widać, że to nie są żadne polityczne narracje, tylko realny dramat ludzi i gospodarstw - ocenił.
Ministerstwo rolnictwa: Każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów
- Każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów - odpowiada na protest rolników Iwona Pacholska, rzecznik prasowy MRiRW. W odpowiedzi na pytania Interii Biznes zapewnia, że proces modyfikacji wdrażania założeń Zielonego Ładu dla rolnictwa trwa od dłuższego czasu. Podkreśla, że wprowadzane są także zmiany, które mają wzmacniać jego odporność na wyzwania rynkowe i pogodowe. Chodzi np. o pakiet zmian w Planie Strategicznym dla WPR 2023-2027, który zakłada m.in. mechanizmy wsparcia i zwiększenia dostępności pomocy, ujednolicenie zasad jej przyznawania oraz poprawę warunków realizacji inwestycji w gospodarstwach rolnych i sektorze rolno-spożywczym.
Przedstawicielka MRiRW przypomina, że namawiana m.in. przez Polskę, KE wystąpiła z inicjatywą legislacyjną mającą na celu uproszczenie przepisów WPR. Przyjęto m.in. zniesienie obowiązku ugorowania 4 proc. gruntów ornych, zmiany w innych normach GAEC (zestaw norm dobrej kultury rolnej zgodnej z ochroną środowiska), uproszczenie procedur zmiany planów strategicznych oraz ograniczenie liczby kontroli, które stanowiły ważną, choć - jak przyznaje - niepełną odpowiedź na postulaty środowiska rolniczego.
Wskazuje, że w opublikowanym przez KE 14 maja 2025 r. pakiecie uproszczeń dotyczącym WPR umożliwiono również państwom członkowskim uruchomienie wsparcia za realizację wymogów określonych w ramach normy GAEC 2 (ochrona torfowisk i obszarów podmokłych). - Jest to niezwykle istotna zmiana dla całego systemu wsparcia bezpośredniego. Jest pierwszym krokiem w kierunku odejścia od systemu wsparcia dla działań środowiskowych i klimatycznych zbudowanego na wymogach w stronę wynagradzania za podejmowane wysiłki na rzecz ich realizacji - dodaje Pacholska.
Rolnicy zapowiadają, że środowy protest organizowany przez NSZZ "Solidarność" i NSZZ Rolników Indywidualnych na ulicach Warszawy będzie pokojowy. Tym razem nie planują oni wjazdu ciągnikami do stolicy.
Sebastian Tałach















