ROP szyty na miarę Polski. Co powinien zawierać?

Trwa dyskusja nad projektem ustawy wdrażającej system Rozszerzonej Odpowiedzialności Producentów za odpady opakowaniowe w Polsce. ROP powinien zadziałać od 1 stycznia 2023 roku i spełniać wymogi przewidziane w przepisach unijnych. O tym jakie, rozwiązania należałoby zastosować w Polsce dyskutowali uczestnicy webinaru zorganizowanego przez firmę TOMRA „ROP w wersji win-win-win. Jak zbudować system Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta w Polsce z korzyścią dla samorządowców, producentów i konsumentów?”. Debatę z udziałem uczestników rynku odpadowego poprzedziła prezentacja reportu z rekomendacjami dla Polski przygotowanego przez Eunomia Research & Consulting na zlecenie TOMRA.

Eunomia Research & Consulting na zlecenie TOMRA zebrała informacje na temat systemów Rozszerzonej Odpowiedzialności Producentów (ROP) funkcjonujących w Europie i - w oparciu o to zestawienie - przygotowała rekomendacje dla Polski, które pozwoliłyby na właściwe funkcjonowanie systemu ROP nad Wisłą. Jak podkreślił podczas prezentacji raportu "Polska Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta. Opracowanie Systemu ROP dla Polski" Andy Grant, dyrektor techniczny w Eunomia Research & Consulting, tak naprawdę nie ma jednego, idealnego systemu ROP, a wszystkie wprowadzone w Europie rozwiązania z czasem ulegają zmianie.

Polscy producenci płacą najmniej?

Grant wskazał, że obecnie funkcjonujący w Polsce system ROP jest podobny do tego, który działa w Wielkiej Brytanii. - Podobnie jak w Wielkiej Brytanii, wszystko funkcjonuje w oparciu o zasady wolnego rynku. Działa kilka organizacji odzysku opakowań, a organizacje te konkurują ze sobą. Oczywiście nowoopracowywane przepisy będą musiały doprowadzić do zmian dlatego, że konieczna będzie bardziej szczegółowa sprawozdawczość - wskazał.

Zwrócił też uwagę na kolejny wniosek wypływający z analizy sytuacji w Polsce. Szacuje się, że w Polsce producenci ponoszą nie więcej niż 5 proc. kosztów zagospodarowania odpadów opakowaniowych. Tym samym polskie organizacje odzysku opakowań mają jedne z najniższych zobowiązań finansowych w Unii Europejskiej. Unijne przepisy nakładają na kraje członkowskie obowiązek przestrzegania nowych poziomów recyklingu dla odpadów opakowaniowych. Zmieni się również metoda pomiaru ilości odpadów poddanych recyklingowi, co wpłynie na spadek wskaźników recyklingu nad Wisłą.

Zgodnie z nowymi, unijnymi ramami prawnych koszty recyklingu odpadów opakowaniowych powinny być ponoszone przez producentów. Jak podkreślił Grant, chodzi tu o pokrywanie niezbędnych kosztów recyklingu. Druga kategoria kosztów ponoszonych przez producentów to koszty usuwania zaśmiecenia. W dyrektywach pojawiają się również koszty fakultatywne, które producenci mogą, lecz nie muszą ponosić.

Andy Grant wskazał, że przy wyborze sposobu ponoszenia kosztu przez producentów pojawiają się potencjalne problemy. - Można zastosować system podatkowy, który pozwoli na spełnienie wymogów z dyrektywy, ale ja jako prawnik, mogę powiedzieć, że taki system nie jest rekomendowany - ocenił. I wyjaśnił, że powiązania między odpowiedzialnością a ponoszonymi kosztami nie byłyby wystarczająco jasne.

Polska droga do ROP

Eunomia zaproponowała dla Polski system ROP, w którym za zbiórkę odpadów - podobnie jak teraz - odpowiedzialne są gminy. Gminy wykazujące skuteczność w realizacji swoich usług powinny otrzymać pełne finansowanie usług zbierania odpadów, a producenci powinni pokrywać gminom "niezbędne koszty" zbierania odpadów opakowaniowych, ale nic ponadto - wynika z raportu Eunomii.

Zgodnie z rekomendacjami, także na gminach powinna spoczywać odpowiedzialność za sortowanie selektywnie zbieranych odpadów, przy czym gminy powinny mieć możliwość rezygnacji z obowiązku sortowania. Wówczas przechodziłby on na organizację odzysku opakowań (OOO). Z kolei od podmiotów prowadzących zbiórkę należałoby wymagać dostarczania do sortowni materiałów o określonej minimalnej jakości, pod rygorem pomniejszenia płatności za odpady w przypadku niedotrzymywania wymaganego standardu jakości.

- W naszych rekomendacjach zakładamy, że materiały nadające się do recyklingu mają być własnością organizacji odzysku odpadów. Natomiast gminy miałyby świadczyć usługi w zakresie zbiórki opakowań i recyklingu przy wykorzystaniu infrastruktury, którą już posiadają - doprecyzował Andy Grant.

W zaleceniach Eunomii znalazł się również postulat dotyczący powołania jednej organizacji odzysku opakowań. Dlaczego jedna OOO? - Założenie, że powinna być konkurencja miedzy organizacjami odzysku opakowań rodzi złożoność i trudność w zarządzaniu - tłumaczył Grant. Natomiast jedna organizacja odzysku odpowiadałaby za wprowadzanie wysortowanych surowców wtórnych do zakładów zajmujących się recyklingiem. Zwiększyłoby to prawdopodobieństwo rozbudowy niezbędnej infrastruktury przerobowej w Polsce.

W raporcie przygotowanym na zlecenie TOMRA przedstawiono również rozwiązanie kwestii kosztów odzysku. "Dyrektywa w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych stanowi, iż zasada pełnego zwrotu kosztów netto obejmuje wszystkie opakowania, stąd Polska powinna przenieść koszty utylizacji/odzysku frakcji odpadów opakowaniowych na producentów. Opcja ta skutkowałaby dalszą motywacją do sortowania odpadów opakowaniowych z odpadów resztkowych, co będzie konieczne dla spełnienia celów określonych na przyszłość" - czytamy w rekomendacjach.

Dopełnieniem systemu powinien być scentralizowany system kaucyjny dla opakowań na napoje. To konieczne, jeśli Polska chce spełnić wymogi dyrektywy "plastikowej" dotyczęj 90-proc. wskaźnika zbiórki plastikowych pojemników na napoje.

Nie ma wzorca idealnego

- Wydaje się, że w żadnym z krajów UE nie mamy dziś do czynienia z systemem, który zapewnia możliwość realizacji ambitnych celów związanych z osiąganiem poziomów recyklingu zdefiniowanych dla 2030 roku - ocenił podczas webinaru Mariusz Rajca, prezes zarządu TOMRA Sorting w Polsce. Jak dodał, te systemy będą musiały w jakiś sposób ewoluować.

Rajca podał przykład krajów bałtyckich, Czech i Słowacji, wskazując, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat każdy z tych krajów wybrał nieco inną drogę. - Każdy szukał jej według swojego uznania i nikt dzisiaj nie jest "gotowy". W każdym z tych miejsc, a działamy m.in. też na tych rynkach, obserwujemy, że poszukuje się optymalizacji funkcjonujących systemów - zauważył.

Według niego, samo przeklejenie istniejącego w innym kraju systemu ROP do Polski nie byłoby skutecznym rozwiązaniem. - Warto byłoby poszukać w tych systemach tego, co jest efektywne i wdrożyć u nas - podkreślił Rajca.

- W Polsce borykamy się z przekonaniem, że wszyscy są hen przed nami w zakresie gospodarki odpadami, a my jesteśmy na samym końcu Europy i świata. Działam w branży recyklingu od 15 lat, odwiedziłem kilkanaście krajów, w każdym z nich zadawałem pytanie: czy system ROP dobrze funkcjonuje? Nigdzie nie usłyszałem, że ten system jest "perfect", że nie ma co dodać, naprawić. Dziś w Polsce również mamy szansę na dostosowanie systemu odpadowego do potrzeb mieszkańców, krajowej gospodarki i europejskich przepisów środowiskowych. Mamy projekt nowego systemu ROP i to jest milowy krok dla branży. Zgadzam się, projekt nie jest doskonały, recyklerzy również przedstawili listę usprawnień do proponowanych przepisów, ale w końcu jest. Możemy nad nim pracować, zmieniać, dyskutować. Zaczynanie od początku to kolejne lata bez prawa, które chroni polską gospodarkę odpadową, recyklerów i środowisko. To opcja korzystana wyłącznie dla producentów opakowań, bo bez regulacji ROP nadal będą zarabiać  miliardy na polskich konsumentach. Wspólną pracą możemy to zmienić - powiedział prezes Stowarzyszenia Polski Recykling, Szymon Dziak-Czekan.

Jak dodał, system musi być spójny i poukładany w taki sposób, że wszyscy wprowadzający opakowania na rynek płacą i jest silny regulator, który weryfikuje to, aby pozyskane środki finansowe były przeznaczane równomiernie na zbiórkę, transport, czy recykling trudnych frakcji, które wymagają dopłat.

Co jest, a co nie jest sztuką

Nieco inne światło na dyskutowane problemy rzucił Krzysztof Baczyński, prezes Związku Pracodawców EKO-PAK, podając przykład systemu odzysku zużytego sprzętu. - Mamy wzorce gdzie gospodarka odpadami pozostawiona całkowicie przedsiębiorcom, doskonale funkcjonuje. Takim przykładem jest zużyty sprzęt - zauważył podczas debaty. Jak dodał, nowa ustawa wprowadzona w 2015 roku nie spowodowała wielkiej ingerencji państwa w procesy operacyjne, zapewniła większą kontrolę nad tymi procesami, natomiast cały system został pozostawiony organizacjom odzysku zużytego sprzętu. - Po pięciu latach ten system można uznać za wzorcowy - ocenił Baczyński.

- Nie jest sztuką zmuszać kogoś do określonego działania poprzez pobór podatku, poprzez retransfery tych pieniędzy w rozmaite miejsca. Istotą dobrego systemu jest to, żeby stworzyć po pierwsze warunki prawne, po drugie skuteczny nadzór i kontrolę, ponieważ, jest rzeczą oczywistą, że w żadnej sytuacji oddanie 100 proc. wolnemu rynkowi nie zadziała. Musi być tzw. policjant, który czuwa nad sprawnością tego systemu - tłumaczył prezes EKO-PAK.

Jak podkreślił, nie sztuką jest też zebrać i nie sztuką jest posortować [odpady - red.]. Sztuką jest poddać je recyklingowi. - Mitem jest, że jak się zbierze, to to od razu idzie do recyklingu i recykler chlebem i solą te odpady na bramie swojego zakładu wita. Odpady trzeba bowiem odpowiednio przygotować i recykler musi dostać taki materiał i taki surowiec, żeby on się do czegokolwiek nadawał. I nie mówimy wyłącznie o plastiku. ROP to nie jest tylko plastik. ROP to są trzy frakcje w trzech pojemnikach - wyjaśniał Baczyński.

Dodał też, że ministerialny projekt jest nawet gorszy niż system węgierski. - Na Węgrzech producent płaci podatek, ale obowiązek osiągnięcia poziomu recyklingu przejmuje państwo. Tymczasem wg Ministerstwa producent ma zapłacić podatek ale jednocześnie ponosić odpowiedzialność za poziomy recyklingu. Jeśli inny podmiot, np. gmina - w sytuacji odpadów opakowaniowych przeznaczonych dla gospodarstw domowych - nie wytworzy odpowiedniej masy recyklingu, która jest później przydzielona przez Instytut Ochrony Środowiska, to producent zapłaci opłatę produktową - powiedział prezes EKO-PAK. Podkreślił przy tym, że projekt ustawy o ROP autorstwa resortu klimatu jest nienaprawialny i prace nad regulacją trzeba zacząć od nowa.

Zbiórka odpadów fakultatywna dla gmin?

- Istotne byłoby odpowiedzenie sobie na pytanie, jak powinien wyglądać nowy system. To, co zostało zaproponowane przez Eunomię, to właśnie całościowy obraz, założenia, które można by przełożyć na konkretne rozwiązania mówiące, co krok po kroku powinno zostać zrobione - komentowała Anna Sapota, wiceprezes ds. Relacji Rządowych w Europie Północno-Wschodniej w TOMRA. Jak uzupełniła, z jej perspektywy cenne jest odpowiedzenie na pytania: kto powinien zbierać odpady, kto powinien je sortować, a kto odpowiadać za poddanie recyklingowi, jaką rolę powinna odgrywać organizacja odzysku, czy wreszcie jak powinna wyglądać ekomodulacja. A takie odpowiedzi, które mogą okazać się przydatne podczas wdrażania ROP-u w Polsce, daje raport Eunomii.

Perspektywę samorządową w dyskusji nad kształtem systemu rozszerzonej odpowiedzialności producentów przedstawił zastępca prezydenta Bydgoszczy, Michał Sztybel. Jego zdaniem, dyskusja o tym, czy Polska jest pierwsza czy ostatnia, jeżeli chodzi o wdrażanie ROP-u, jest o tyle wtórna, że dzisiaj najważniejszą informacją jest to, że wszystkie koszty są ponoszone przez mieszkańca w opłacie za odpady komunalne. Sztybel wskazał, że to stan, który nie jest dobry dla mieszkańców w sferze ekonomicznej, bo nie powoduje, że ich wybory konsumenckie są bardziej świadome, ani nie determinuje wyboru konkretnych produktów w zależności od tego, w jakim są opakowaniu. 

- Żeby system sprawnie działał, (...) trzeba wypełnić ogromną lukę inwestycyjną - podkreślił zastępca prezydenta Bydgoszczy. Wskazał też, że trzeba rozmawiać o projekcie ustawy o ROP autorstwa Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz zastanowić się, "czy nie trzeba napisać wszystkiego od nowa".

Sztybel komentował również kwestię tego, jaki podmiot powinien być odpowiedzialny za zbiórkę opadów. - Co do zasady uważamy, że dla stabilności systemu, gmina musi być głównym podmiotem, na którym opieramy zbiórkę i sortowanie - przygotowanie do recyklingu odpadów, ale trzeba regulatora, który będzie to kontrolował, sprawdzał, czy konkretny samorząd jest do tego przygotowany. (...) Samorządy powinny być głównym podmiotem organizującym system na terenie gminy z tym, że pod pełną kontrolą - ocenił. Zauważył przy tym, że w przypadku niektórych gmin, na przykład takich, które nie mają sortowni i organizują postępowania w sprawie wyboru podmiotu prywatnego, można być otwartym na inne rozwiązania.

- W mojej ocenie nie ma co wywracać tego systemu do góry nogami - na 200 proc. jeżeli chodzi o zabudowę miejską - stwierdził zastępca prezydenta Bydgoszczy. Jak dodał, w przypadku gmin miejsko-wiejskich, które byłyby bardziej skłonne oddać część zadań w zakresie zbiórki odpadów, optowałby jednak za fakultatywnością.

System dualny

- Uważam, że skoro mamy stworzoną infrastrukturę i ona funkcjonuje, to tworzenie systemu dualnego, gdzie producenci mieliby stworzyć infrastrukturę, nie ma sensu - oceniła z kolei Anna Sapota. Szef sortowni Piotr Szewczyk wskazał zaś, że dla instalacji nie ma znaczenia, czy to przyjeżdża śmierciarka gminy, czy śmieciarka producentów, ale to co w tej śmieciarce jest i należy skupić się raczej na wpływaniu na zawartość pojemników na odpady. 

Prezes EKO-PAK stwierdził, że w przypadku odpowiedzialności za zbiórkę odpadów, zachowałby większą elastyczność. Zwrócił przy tym uwagę, że system dualny nie oznacza całkowitego wyzbycia się zadań przez gminę, lecz na podziale zadań w zakresie frakcji. - Gmina odpowiada za dwa kubły, organizacje odzysku za trzy kubły. To nie jest dublowanie, ale kwestia równoległego systemu realizacji tych samych zadań - podkreślił Baczyński.

Prezes Polskiej Izby Odzysku i Recyklingu Opakowań Konrad Nowakowski zauważył z kolei, że przedsiębiorcom zależy na tym, że jeśli mają ponosić odpowiedzialność, to powinni mieć wpływ na to, co robi się w gminie, np. możliwość dofinansowania niektórych rozwiązań. Tak, aby biznes mógł realizować swoje cele i zadania.

Uczestnicy debaty byli zgodni co do tego, że cały system wymaga kontroli. - Wymagana jest kontrola i wymagane jest również określenie kryteriów jakościowych nie tylko selektywnej zbiórki, ale i frakcji materiałowych po sortowaniu. To przedsiębiorcy - producenci winni mieć możliwość definiowania kryteriów jakościowych oraz późniejszej ich kontroli, w szczególności, gdyby stali się właścicielami frakcji surowcowych przeznaczonych do recyklingu - wskazał Rajca.

Pieniądze idą za odpadem

Prezes Polskiej Izby Odzysku i Recyklingu Opakowań podkreślił podczas dyskusji, że nie możemy jednoznacznie krytykować systemu, który dotychczas funkcjonował, bo został stworzony do realizacji innych założeń w tym i poziomów odzysku. - Pokonaliśmy szereg barier. Faktycznie środki na recykling są za małe, ale dzisiaj mamy inne cele - wskazał. Powinniśmy w pierwszej kolejności promować rozwiązania bezodpadowe, a dopiero później rozwiązywać problemy zagospodarowania surowców wtórnych.

Dodał też, że w kontekście ROP-u mówienie wyłącznie o pieniądzach, to spłycenie tematu, bo tak naprawdę pieniądze powinny iść za odpadem. Jednocześnie Nowakowski pozytywnie ocenił włączenie gmin w system.

Zdaniem Piotra Szewczyka, przewodniczącego Rady RIPOK i zastępcy dyrektora Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych "Orli Staw" to, że gmina bezpośrednio zajmuje się sortowaniem i sprzedażą oraz przekazywaniem dalej surowców wtórnych, jest błędnym założeniem. - To jest w polskich warunkach nierealne - ocenił. Jak wyjaśnił, w Polsce nie mamy standardów selektywnej zbiórki na wejściu do instalacji, ani standardów surowców wtórnych, czyli na wyjściu z instalacji.

- System powinien być motywacyjny, czyli realizować pewne cele przez zwiększenie recyklingu, ale także nie ma tutaj żadnego mechanizmu, który ograniczałby wytwarzanie odpadów poza ekomodulacją, która może pośrednio się do tego przyczyniać. Skąd wziął się wskaźnik 80 proc. środków [z opłaty produktowej - red.] kierowanych do gmin? Znając podejście większości włodarzy gmin, te pieniądze zostaną przekazane na dopłaty mieszkańcom i gminy obniżą po prostu opłaty mieszkańcom, nie uzyskując efektu, o którym powinnyśmy myśleć jako wdrażający - zauważył Szewczyk.

  Partnerem publikacji jest TOMRA Sorting

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »