Raport Société Générale analizuje kraje najbardziej narażone na wyczerpanie się zasobów ropy naftowej, jeśli wojna w Zatoce Perskiej będzie się przedłużać. Autorzy analizy zwracają uwagę na trudne do przewidzenia konsekwencje, jakie zamknięcie Cieśniny Ormuz może mieć wkrótce dla Azji. Zwracają uwagę, że blokada zagraża fizycznym dostawom energii do położonych tam państw.
Ropy zabraknie im za 30 dni. Dramatyczna sytuacja w Azji
Spośród 19 milionów baryłek ropy naftowej, jakie przed konfliktem każdego dnia przepływały przez Ormuz, 13 milionów było przeznaczonych dla krajów tego kontynentu. W opinii Société Générale niektóre państwa azjatyckie dysponują rezerwami, które wystarczą najwyżej na 30-dniową blokadę Ormuzu.
Najbardziej dramatyczna sytuacja dotyczy mniejszych krajów kontynentu - Mjanmy, Wietnamu i Filipin. Tam właśnie - ostrzega francuska grupa bankowa - zapasy ropy wystarczą na 30 dni. O 10 dni dłużej ma dysponować paliwami Singapur, a przez 60 dni - Sri Lanka. Tamtejszy rząd, aby zaoszczędzić zużycie paliw, zdecydował się czasowo ustanowić środy jako dni wolne od pracy.
Według francuskiego podmiotu, spośród głównych krajów azjatyckich brak paliwa może najszybciej dotknąć Indie i Koreę Południową. Zapasy obu tych państw pokrywają obecnie równowartość 70-dniowego importu ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz. W przypadku Japonii rezerwy sięgają 170 dni. Przez położoną wzdłuż irańskiego wybrzeża cieśninę przepływa około około 70 proc. ropy naftowej importowanej przez Tokio. Przed wojną było to średnio 1,6 mln baryłek dziennie.
Brak ropy uderzy nie tylko w Azję. Zagraża globalnym łańcuchom dostaw
W lepszej sytuacji są Chiny, gdzie prawie połowa ropy naftowej sprowadzanej drogą morską płynie przez Ormuz. Zapasy drugiej co do wielkości gospodarki świata wystarczyć mają na prawie 300 dni - wynika z danych Société Générale. W miesiącach poprzedzających konflikt Pekin zwiększył import z Iranu. Całkowite rezerwy mają sięgnąć 1,5 miliarda baryłek.
Problemy z zaopatrzeniem w ropę przekłada się w Azji na obawy inwestorów dotyczące potencjalnego spowolnienia gospodarczego w tym regionie. Société Générale wskazuje, że już są one widoczne. Od początku wojny MSCI Emerging Asian Markets spadł z 893 do 821 punktów. To indeks, który mierzy wyniki spółek o dużej i średniej kapitalizacji na ośmiu rynkach kontynentu, m.in. w Chinach, Indiach, Korei Południowej i Filipinach.
Analitycy ostrzegają, że ograniczenia wywołane brakiem paliw w Korei Południowej wpłyną na produkcję półprzewodników. To zaś - podkreślają - będzie miało globalny wpływ na łańcuch dostaw. Przed potencjalnymi problemami dotyczącymi półprzewodników ostrzegało na początku tygodnia tamtejsze Ministerstwo Przemysłu.
Société Générale to jedna z największych i najstarszych grup bankowych w Europie. Istnieje od drugiej połowy XIX wieku, a jej siedzibą jest Francja. Grupa świadczy usługi finansowe zarówno dla klientów indywidualnych, jak i instytucjonalnych.













