Ubezpieczyciele nie muszą wypłacać setek milionów euro spółce Nord Stream za zniszczenie gazociągu do Europy - uznał sąd w Londynie. Wymiar sprawiedliwości oddalił żądanie Rosjan, podkreślając, że spółce nie należą się pieniądze, ponieważ polisy nie obejmują szkód wojennych.
Nord Stream domaga się 580 mln euro. Zachodni ubezpieczyciele odpowiadają
580 mln euro - takiej kwoty domagała się spółka, której właścicielem jest w większości Gazprom, rosyjski gigant wspierany przez Kreml. Dziennik "Financial Times" wyjaśnił, że wyrok oznacza, iż zachodni ubezpieczyciele - z firmą Lloyd's of London na czele - nie będą musieli wypłacać odszkodowań, bowiem skutecznie udowodnili, że zniszczenia były skutkiem pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę.
"Jeśli którykolwiek z potencjalnych sprawców dokonał sabotażu, to wojna byłaby istotną przyczyną jego działań" - podkreśliła sędzia w poniedziałek, dodając, że ustalenie konkretnego sprawcy nie było konieczne do zastosowania klauzuli o wyłączeniu odpowiedzialności za szkody związane z wojną.
2 nitki gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2 zniszczone w wyniku eksplozji
"Financial Times" przypomniał, że żadne państwo nie wzięło odpowiedzialności za eksplozje. Zatrzymano dwóch ukraińskich podejrzanych: we Włoszech i w Polsce. Rzym wydał niemieckiej prokuraturze podejrzanego, który usłyszał zarzuty dotyczące m.in. współudziału w zbrodni wojennej. Polskie władze nie zgodziły się na ekstradycję jednego z domniemanych sprawców.
W 2022 r. trzy z czterech nitek gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2 na Morzu Bałtyckim, nieopodal Danii, zostały zniszczone w wyniku eksplozji.
"FT" przypomniał, że wcześniej Gazprom wstrzymał dostawy gazu ziemnego przez Nord Stream 1, usiłując wywołać w Europie zachodniej kryzys energetyczny.












