Od 1 lipca br. obowiązują nowe zasady dotyczące pobytu w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania - w tym dla obywateli Ukrainy. Kilka tysięcy Ukrainek i Ukraińców "wypadło" spod bezpłatnej opieki w tzw. OZZ-ach (Ośrodkach Zbiorowego Zakwaterowania). Lewica przygotowała już projekt ustawy, który miałby tę lukę załatać.
Zmiany w pomocy dla Ukraińców. Lewica przygotowała projekt ustawy
Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk we wtorkowy poranek gościła w TVN24. Odniosła się ona do zmian, które obowiązują od lipca.
- Zmiany związane z wygaszaniem części pomocy dla obywateli Ukrainy są wynikiem niczego innego, ale zawetowania przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy przedłużającej ustawę o pomocy Ukrainie - oświadczyła gościni programu "Jeden na jeden".
Szefowa resortu zaznaczyła, że zmiany, które wprowadziła ustawa przygotowana przez MSWiA, zabezpieczyły "część grup wrażliwych".
- Ale w mojej ocenie zdecydowanie zbyt mało. Bo np. wykluczyły z tej pomocy - z możliwości bezpłatnego pobytu w Ośrodku Zakwaterowania Zbiorowego - członków rodziny grup wrażliwych - przekazała.
Dziemianowicz-Bąk zwróciła uwagę na fakt, że z bezpłatnego zakwaterowania w OZZ może przebywać np. matka wraz z dzieckiem z niepełnosprawnością, ale rodzeństwo tego dziecka już nie.
- To jest sytuacja, która wymaga natychmiastowej korekty - podkreśliła.
Ministra zaznaczyła, że Lewica podjęła inicjatywę w celu wprowadzenia stosownych zmian.
- Klub Lewicy wczoraj złożył projekt ustawy, projekt poselski, który rozszerza grupy wrażliwe np. właśnie na matki samotnie wychowujące dzieci, jeśli nie pozostają w związku małżeńskim albo partner nie przebywa na terytorium RP; na emerytów, którzy pobierają emeryturę niższą niż 50 proc. emerytury minimalnej; na członków rodziny tych osób, które znajdują się w grupach wrażliwych - wyliczała goszcząca w studiu TVN24 Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Projekt Lewicy, jak przekazała, wprowadza jeszcze jedną ważną zmianę.
- Mamy pewną absurdalną sytuację: dzisiaj część osób, które przebywają w ośrodkach zakwaterowania zbiorowego, mogłaby się usamodzielnić, ale chce tam przebywać dlatego, że pobyt w ośrodku zakwaterowania zbiorowego uprawnia do ubezpieczenia zdrowotnego i bezpłatnego korzystania z ochrony zdrowia. To jest jakieś niedopatrzenie. Uważam, że niezależnie od tego, czy ktoś przebywa w takim ośrodku, czy nie, a mieści się w tych grupach określonych jako wrażliwe, powinien móc korzystać z tej podstawowej opieki zdrowotnej - i taką zmianę także ten projekt poselski Lewicy zawiera - podkreśliła.
Jak zaznaczyła polityczka, projekt złożono w Sejmie w poniedziałek, 3 sierpnia. Można więc spodziewać się, że trafi pod obrady we wrześniu. Zmiany obejmą około kilku tysięcy osób.
- To nie jest tak, że te osoby zostały wykluczone z jakiejkolwiek formy pomocy. My jeszcze przed wejściem w życie tej ustawy jako ministerstwo rodziny skierowaliśmy do wszystkich ośrodków pomocy społecznej wytyczne, rekomendacje i zalecenia, żeby korzystały z tych narzędzi, które mają dostępne, z zasiłków celowych (...). Wiem, wiem - to jest plaster, to jest łata na lukę, którą trzeba systemowo zakleić.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zwróciła uwagę na fakt, że wiele osób, które przebywały w OZZ, zrezygnowało z nich i usamodzielniło się lub znalazło inną formę pomocy. - Monitorujemy tę sytuację - dodała.
- To nie są ani duże liczby, ani też duże skutki finansowe. Żeby poszerzyć te grupy wrażliwe, rozszerzyć te uprawnienia, to jest koszt rzędu ok. 18 mln zł. Żeby umożliwić ubezpieczenie zdrowotne dla tych grup wrażliwych, niezależnie od tego, czy przebywają w ośrodku, czy nie, to jest ok. 80 mln zł. Ja wiem, że to są konkretne kwoty, ale one w skali wyzwania, z jakim państwo tak czy inaczej będzie musiało się zmierzyć, jeżeli osoby zostałyby bez pomocy, to nie są środki niewarte zainwestowania - mówiła.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk przekazała, że w jej ocenie koalicjanci nie będą mieli wątpliwości co do głosowania nad projektem.
- To nie jest tak, że jest jakiś wielki opór w rządzie. (...) Spodziewam się raczej poparcia i przychylności ze strony naszych koalicjantów, bo tu chodzi o dzieci, o osoby, które nie mogą - choćby bardzo chciały - się usamodzielnić; osoby, których partnerzy, rodziny walczą na froncie, także o nasze wspólne bezpieczeństwo - podsumowała. - Liczę na poparcie koalicji rządzącej, liczę na poparcie wszystkich w polskim parlamencie. A na końcu - i tutaj nie znam odpowiedzi - będzie decyzja prezydenta i podpis prezydenta, który raz już zawetował.












