Reklama

Rząd nie rezygnuje z budowy CPK

Są pierwsi chętni do sprzedaży gruntów pod budowę portu. Opóźnia się jednak wykonanie masterplanu, który miał wskazać jego dokładną lokalizację.

Spółka CPK dostała do tej pory 98 zgłoszeń od mieszkańców, którzy są zainteresowani sprzedażą swoich działek pod budowę portu przesiadkowego.

Reklama

- Ponad połowa ofert pochodzi z obszaru gminy Baranów, pozostałe są z gmin Wiskitki i Teresin - mówi Konrad Majszyk, rzecznik CPK. Dodaje, że powierzchnia zgłoszonych działek to na razie kilka procent wielkości obszaru, który spółka zamierza objąć wykupami. - Jak na początek programu nabyć, który wystartował 2 grudnia, to całkiem niezły wynik - ocenia Majszyk.

Na razie nie wiadomo, kiedy może dojść do pierwszych transakcji ani po jakich cenach będą kupowane działki. Według urzędników wartość każdej nieruchomości będzie określana przez niezależnych rzeczoznawców na podstawie operatów szacunkowych. CPK liczy, że jak najwięcej działek właściciele sprzedadzą dobrowolnie, a wywłaszczenia za odszkodowaniem będą ostatecznością. Według wiceministra infrastruktury Marcina Horały wykupy działek pochłoną kilka z 13 mld zł, które rząd zabezpieczył na CPK w latach 2020-2023.

Zapowiedź wykupu działek wzbudza jednak ogromne emocje wśród mieszkańców i władz samorządowych z okolic Baranowa. Marek Olechowski, wójt gminy Teresin, której część ma zająć port, przestrzegł niedawno mieszkańców przed sprzedawaniem gruntów. "Od 3 lat wiemy, że CPK ma powstać na terenie gminy Teresin, Baranów i Wiskitki, ale jeśli chodzi o szczegóły - nie wiemy nic. Nie jesteśmy informowani ani jeśli chodzi o lokalizację, ani drogi dojazdowe" - stwierdził wójt cytowany przez portal TuSochaczew.pl.

Także wójt gminy Baranów Agata Trzop-Szczypiorska w wydanym niedawno stanowisku zwraca uwagę, że na razie nie ma konkretnej lokalizacji inwestycji, a obszar objęty programem dobrowolnych wykupów gruntów jest co najmniej dwukrotnie większy niż teren wskazywany wcześniej pod lotnisko. Dodaje, że przez brak ostatecznych decyzji gmina traci potencjalne wpływy z podatków od osób fizycznych i firm, które pojawiłyby się w gminie. Odstraszać ma ich niejasna przyszłość terenu.

Wójt Baranowa przyznaje też, że ma wątpliwości, czy wyceny gruntów będą sprawiedliwe. "Przygotowane przez spółkę operaty szacunkowe mają się opierać na bazie rynkowych transakcji dotyczących gruntów rolnych. Nie jest brany pod uwagę przyszły, już z góry określony cel inwestycyjny gruntów" - pisze wójt.

O to, by w czasie wycen działek stosować tzw. zasadę korzyści, która uwzględniałaby planowane inwestycje, długo walczyła rada społeczna przy CPK. Resort infrastruktury nie chciał się jednak zgodzić na ten mechanizm. Wiceminister Horała obiecał za to mieszkańcom m.in. świadczenie relokacyjne, czyli refundację uzasadnionych kosztów związanych ze zmianą miejsca zamieszkania lub prowadzenia działalności gospodarczej. Według zapowiedzi mogłaby ona sięgnąć kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Spółka zapowiadała także wprowadzenie mechanizmu, który zagwarantuje właścicielom nieruchomości udział w przyszłych zyskach związanych ze wzrostem ceny działki. Do dawnych mieszkańców w przyszłości może trafiać połowa wzrostu wartości nieruchomości. Tylko że na te dodatkowe, preferencyjne warunki musi się zgodzić Sejm.

Tymczasem wiadomo już, że później niż zakładano zacznie się sporządzanie kluczowej dla przyszłości portu analizy - masterplanu, który m.in. ma określić ostateczną lokalizację lotniska, o co tak starają się lokalne samorządy. Jego wykonawcę mieliśmy poznać pod koniec zeszłego roku, ale nic z tego nie wyszło, bo nieoczekiwanie przetarg w tej sprawie został unieważniony. 

Choć postępowanie było prowadzone przez kilka miesięcy, to na koniec okazało się, że oferty nie spełniają założonych kryteriów. Po proteście jednej z firm potwierdziła to także Krajowa Izba Odwoławcza. Co dalej? - Doceniamy dotychczasowe zaangażowanie uczestników dialogu konkurencyjnego. Podjęliśmy już działania w celu jak najszybszego wyboru master plannera - mówi nam rzecznik Majszyk.

Masterplan miał też zweryfikować prognozy dotyczące rozwoju ruchu lotniczego w kolejnych latach. Dzięki temu można by dokładnie zaplanować, jaką przepustowość powinien mieć port.

To ważne również dlatego, że znów rozgorzała dyskusja o sensowności budowy CPK. Europoseł Radosław Sikorski zaapelował o rezygnację z przedsięwzięcia, bo przy gigantycznych spadkach przewozów wywołanych pandemią ruch lotniczy może się nie odbudować jeszcze przez wiele lat. Uważa, że nawet po ustaniu pandemii mogą zmienić się nawyki podróżnicze i w efekcie będzie m.in. znacznie mniej lotów biznesowych. Zaapelował, by 13 mld zł zagwarantowane na CPK w latach 2020-2023 przeznaczyć na inne cele, przede wszystkim rozwój kolei.

Wiceminister Horała odpowiedział, że trudno przesuwać środki na tory, skoro trzy czwarte nakładów programu inwestycyjnego CPK dotyczy budowy nowych linii kolejowych. Co do samego lotniska resort infrastruktury powtarza, że według różnych prognoz do poziomu ruchu lotniczego z 2019 r. wrócimy najwyżej za 4-5 lat. W efekcie wróci problem zbyt ciasnego Lotniska Chopina. Rząd wciąż optymistycznie zakłada, że nowe lotnisko będzie gotowe do 2027 r. Wielu ekspertów od dłuższego czasu przyznaje, że to nierealny termin.

Krzysztof Śmietana

27.01.2021

Dziennik Gazeta Prawna

Dowiedz się więcej na temat: CPK | grunty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »